Neradzia czyli „zakazany owoc” greckich ulic

„Dlaczego nikt ich nie zbiera” – drapią się po głowie turyści, gdy tylko w centrum Aten natkną się na uginające się pod ciężarem pomarańczy, wiecznie zielone drzewa. Chwilę później wspinają się na końcówkach palców, by poczęstować się darmowymi owocami.

gorzka pomarańcza (3)

Degustacja kończy się pluciem na wszystkie strony i wielkim rozczarowaniem. Bo gorzkie pomarańcze czyli neradzia niewiele mają wspólnego z klasyczną pomarańczą.

Skąd pomarańczowe drzewka wzięły się na ateńskich ulicach? Dlaczego lepiej nie jeść ich na surowo i jak je przygotować, by cieszyć się cytrusowym smakiem? O tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

Początki gorzkich pomarańczy w Atenach

Pierwsze neradzia pojawiły się na ulicach Aten w XIX wieku. Najpierw zasadzone zostały w dzielnicy Kolonaki. Choć każda dzielnica Aten, może pochwalić się innych rodzajem dominujących drzew, to neradzia była doceniana ze względu na swój ozdobny charakter. I tak szybko mieszkańcy innych dzielnic zażyczyli sobie takie drzewka również w ich okolicy.

Nie ma co im się dziwić – twarde, ciemnozielone liście neradzi błyszczą jak nawoskowane, a owoce rozjaśniają nawet najbardziej szarą ulicę. Dodatkowo, drzewka są odporne na choroby i pochłaniają spore ilości dwutlenku węgla.

gorzka pomarańcza (2)

Każdy Ateńczyk pamięta gorzkie pomarańcze ze swojego dzieciństwa. To nimi, zamiast piłką rozgrywał uliczne mecze. To neradzia startowały w dzielnicowych wyścigach, gdy turlając się ze wzgórz pokonywały całe ulice…

„Zakazany owoc” czyli lepiej nie próbuj gorzkich pomarańczy

Gorzkie pomarańcze kuszą intensywnym kolorem i obłędnym zapachem. Jeżeli po nie sięgniecie, to ręce na długo wchłoną cutrusowy zapach.

Nie martwcie się, jeżeli owoce tak Was skusiły, że same się obrały i po sekundzie wylądowały w Waszych ustach. Gorzkie pomarańcze nie są trujące.

gorzkie pomarańcze

Mimo to, nie polecam zajadać się neradzią. Drzewka pomarańczowe najczęściej rosną przy ulicach. W takim środowisku chłoną wszystkie spaliny. Bez porządnego wymoczenia i wyczyszczenia narażacie się na paskudztwa, które się na nich ostały.

Do tego cierpki smak gorzkich pomrarańczy na prawdę wykrzywia gębę – nie znam nikogo kto chciałby powtórzyć ich degustację.

Gorzkie pomarańcze – z czym to się je?

Choć gorzkie pomarańcze nie nadaja się do jedzenia na surowo, to po odpowiednim przygotowaniu, możecie delektować sie nimi na różne sposoby. Najczęściej przygotowuje się na słodko jako „gliko tou koutaliu”, czyli słodycz na łyżece. W takiej formie dostaniecie je do kawy po grecku lub jako zwieńczenie gęstego jogurtu.

gorzka pomarańcza (1)

Aromatyczną suszoną skórką gorzkiej pomarańczy podkręcicie smak ciasta lub sałatki. Nie bójcie się wykorzystać jej w marynacie do mięs i ryb. Z kolei marmolada z neradzi świetnie komponuje się z pikantnymi serami i wszelkiego rodzaju sucharkami (np. z z paksimadia czy długaśnymi kritsinia).

marmolada z gorzkich pomarańczy

 

Założę się, że niejeden z Was uległ urokowi „zakazanego owocu” i spóbował gorzkiej pomarańczy, zanim przeczytał ten wpis. Koniecznie podzielcie się Waszymi wspomnieniami w komentarzu. 🙂 Och, i nie zapomnijcie podesłać tego wpisu Waszym znajomym, którzy wybierają się do Aten.  No chyba, że chcecie zaserwować im gorzki smak stolicy. 😉

5 rzeczy, które powiedzą Ci Grecy o górach (mimo że nigdy w nich nie byli)

Czy można urodzić się w kraju, którego 80% stanowią  góry i nigdy nie wybrać się na wędrówkę ich szlakami? Można! Grecy są tego doskonałym przykładem!

góry grecja (1)

Żeby było śmieszniej Grecy podzielają znaną w Polsce zasadę: „nie znam się, ale się wypowiem”. Dlatego na temat gór mają ekstremalnie dużo do powiedzenia. Co konkretnie?

Przed Wami 5 najciekawszych uwag, które usłyszałam, gdy podzieliłam się pomysłem na spędzenie paru dni w górach.

1. „W górach nic nie ma!”

góry grecja (2)

Góry to niecywilizowane miejsce. Brakuje tawern i pubów. Krew zastyga w greckich żyłach, bo nie ma gdzie zatankować kolejnych litrów kofeiny. Nie ma też towarzystwa – wszyscy, teraz mali jak mrówki, zostali na dole!

W górach nie ma nic. Wszędzie tylko ta wszechobecna zieleń, przesuwające się pod nogami kamienie i kręcący w nosie zapach świerków i oregano…

2. „W góry? Czy wszystko z Tobą w porządku?”

góry grecja (6)

Jeżeli wpadniesz na pomysł wyjścia w góry, musisz mieć nie po kolei w głowie! Jeżeli to nie chore, to na pewno niezdrowe. Wędrówki po górach to udręka dla kolan, a dla ich właściciela – niepotrzebny wysiłek!

SONY DSC

Co innego wylegiwanie się na plaży, bez skrawka cienia czy kremu z filtrem. W godzinach szczytu oczywiście…

3. „Po co chcesz iść TAK daleko?!”

góry grecja (8)

Według Greków człowiek nie został stworzony po to, by pokonywać długie dystanse. A już w ogóle pod górę! Po co więc został stworzony? By na parcianym krześle, przystawionym do ściany kawiarni, przez długie godziny sączyć frappe!

4. „Góry?! Przecież to niebezpieczne!”

góry grecja (3)

A jeśli w górach złamiesz nogę? Skręcisz kostkę? Zacznie padać deszcz? Zgubisz się? Spotkasz laoparda, czarną mambę, albo… inne zwierzę, które na tej wyskości geograficznej nie występuje? 😉

Wyjście w góry jest niebezpieczne. Koniec. Kropka.

5. „W góry nie możesz iść sama!”

góry grecja (9)

W górach musisz mieć przewodnika! MU-SISZ! A jak nie przewodnika, to przynajmniej chłopaka! Bo każda dziewczyna, która wychodzi sama w góry umrze, zginie, przepadnie na wieki!

SONY DSC

 

 

Na szczęście wśród reguł są wyjątki. I to z nimi się trzymam. A jeżeli ciągle trudno Wam zrozumieć dlaczego Grecy nie chodzą po górach, to według mojego znajomego odpowiedź jest tylko jedna: „Grecy po górach nie chodzą, bo mają morze… ”

góry grecja (2)

Ostatni raj na ziemi jest na Samotrace

Jeżeli wpiszecie w wyszukiwarcie „Samotraka” nie znajdziecie wielu zdjęć. Dlaczego? Bo to raj nieuchwytny przez szkiełko aparatu. Poza tym, gdzie schować aparat, gdy większość odwiedzających słynne naturalne baseny od razu rozbiera się do rosołu?

samotraka (14)

Moda na strój Adama i Ewy to tylko jeden z wielu powodów, dla których uważam Samotraki za raj na ziemi. W tym wpisie poznacie ich więcej…

Hotel pod tysiącem gwiazd

Na Samotraki najczęściej wybieranym miejscem noclegowym jest namiot. Uwielbiam spędzać dzień i noc na łonie natury. Na Samotraki władze zrobiły wszystko, co w ich mocy, by dogodzić takim, jak ja! Na wschód od wioski Therma na półkilometrowym pasie zieleni nad morzem włodarze udostępnili bezpłatne pole namiotowe (Varades Municipal Camping). Są toalety, prysznice na świeżym powietrzu.. Baza sanitarna nie jest najnowsza, ale utrzymana w czystości. Jeżeli znajdziecie miejsce na rozłożenie namiotu (a w sierpniu bywa tam bardzo gęsto!) na polu macie wszystko, czego do szczęścia potrzeba.

samotraka (19)

samotraka (18)

Och, czy wspomniałam o najświeższej calzone, jaką w życiu jadłam? Jeżeli nad ranem zobaczycie chłopaka bez koszuli, który na ramieniu targa wiklinowy kosz, nie dajcie mu uciec. Zaopatrzcie się u niego w cieplutkie śniadanie (spośród wielu wersji szczególnie polecam Wam calzone z kurczakiem).

samotraka (20)

Oprócz darmowego pola namiotowego na wyspie funkcjonują także prywatne polao wyższym standardzie. Sporo towarzystwa nocuje także przy vathrach…

Vathres czyli słowo-klucz do raju

„Spotkamy się na vathres, zjemy na vathres, odpoczniemy na vathres, przenocujemy na vathres” – na Samotrace słowo „vathres” przewija się bilion razy i w tysiącu kontekstach. Po pół dnia spędzonym na wyspie, może się Wam wydawać, że osławione vathres to świątynia rozpusty albo przynajmniej hotel spa, w którym wykwalifikowany personel spełni wszystkie Wasze zachcianki.

samotraka (13)

samotraka (10)

Tymczasem na Samotrace najlepsze rzeczy są za darmo. A vathres to nic innego, jak naturalne baseny położone w wąwozach. Nad nimi toczy się całe życie!

Spływające z gór , co chwila zatrzymuje się w głębieniach tworząc naturalne sadzawki. Nie mikro-brodziki! Baseny, w których zanurzycie się w całości- ba! – popłyniecie tam i z powrotem do wodospadu nie czując dna pod stopami ani razu!

samotraka (11)

samotraka (12)

Wszędobylska krystalicznie czysta woda sprawia, że temperatura w wąwozach jest przyjemnie chłodząca. Zieleń przyjemnie dostraja szorstkie skały. Klimaty są jak wyjęte z baśni! Pięknych nimf też znajdziecie tu całkiem sporo… 😉

samotraka (17)

Najczęściej wybierany strój na basenach to… brak stroju! Przy niektórych wodospadach znajdziecie drewiane tabliczki, które tłumaczą, że z powodów zdrowotnych lepiej, żebyście pozbyli się swoich slipek i bikini. Nie wiem co o tym sądzicie, ale ja cenię sobie swoje zdrowie i greckim bogom wolę się nie narażać…

samotraka (16)

Najbardziej znane baseny znajdują się przy jednym z najstarszych źródeł na wyspie zwanym Gria Vathra, i równie częście odwiedzanym Fonias.

samotraka (15)

Nieziemskie szczytowanie

Wiecie, że kocham wędrówki po górach. Jeżeli Wy też to na pewno ucieszy Was, że Samotraka to raj dla piechurów. Na wyspie znajduje się trzeci najwyższy szczyt wysp greckich  zwany Fengari czyli Księżyc. Ścieżka, która prowadzi na 1611 metrowy szczyt, obfituje we wszystkie możliwe różnorodności – paprotki po pas, ukryte źródełka z orzeźwiającą wodą, rozłożyste drzewa w cieniu, których możecie się schować.

samotraka (1)

samotraka (2)

samotraka (3)

Choć wędrówkę na szczyt możecie odbyć w pół dnia to polecam przenocowanie przy szlaku. Gwarantuję , że gwiazdy sprezentują Wam tam nieziemski seans!
samotraka (5)

samotraka (4)

Lokalna legenda mówi, że ten, kto stanie na szczycie podczas pełni księżyca, zobaczy swoje największe pragnienia. Nie zobaczyłam nic spektakularnego oprócz paru kóz. A jednak były one zapowiedzią spełnienia kilku kulinarnych marzeń…

(Kozie) niebo w gębie

Koza to popisowe danie Samotraki. Mieszkańcy wyspy potrafią przyrządzić ją na tysiąc sposobów, a wszystkie są tak samo genialne.

Koza w śliwkach, koza w miodzie. Z bakłażanem i z bulgurem. Kawał nogi i nadziewany żołądek. Pieczona i  gotowana… Niebo w gębie! Założę się, że święty Piotr oblizuje się na samą myśl.

samotraka (7)

samotraka (8)

Jak widzicie, mój Eden to niewyszukane rzeczy: dobre spanie, trochę gór i zieloności w wolnym czasie no i pełny żołądek. To rzeczy proste, codzienne. Wszystkie one zadecydowały o tym, że na Samotrace znalazłam swój raj.

A jakie są Wasze wyznaczniki raju? Czy juz go znaleźliście? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Jak wygląda winobranie w Grecji?

– Spóźniliśmy się – Rinio zerknęła na mnie przez przerzedzoną kiść winogron. Przespaliśmy początek września – najlepszą porę na zbiory. Nie przegapiliśmy za to okazji do udanego winobrania. Na szczęście powodzenie nie zależało od tego, jak dużo i jak ładne winogrona znajdą się w koszykach…

winobranie w grecji (1)

W tym wpisie dowiecie się, jak wygląda winobranie w Grecji, dlaczego winogrona zgniata się gołymi stopami i czemu kilogramy zebranych owoców wcale nie są najważniejsze…

 

Jak wyglądało winobranie?

Tegoroczna praca poszła w mig! Pole, było małe – raptem sześć rzędów karłowatych półdzikich winorośli. Gotowych do pracy – prawie pięćdziesiąt osób!

Gdy tylko podjechał wyczekiwany pick-up z barelami do ładowania winogron, wszyscy rzucili się do… wyciagania stołu z altanki i wykładaniu przywiezionego jedzenia. 😉 Szczęśliwie po pół godziny głowa rodziny postanowiła, że czas ruszyć do pracy.

winobranie w grecji (14)

Założyliśmy rękawice, złapaliśmy za ogrodowe nożyczki i noże, ustawiliśmy przenośne głośniki na dachu czerwonego auta i kołysząc się w rytmie tradycyjnej muzyki, ruszliśmy w pole.

winobranie w grecji (13)

W chylących się ku ziemi winoroślach, wyszukiwaliśmy kiście winogron. Z pęczków odcinaliśmy zgniłe i wysuszone kuleczki. Wszystkie winogrona razem z ogonkami trafiały do dużych wiadro-beczułek. Gdy tylko wynogrona wypełniły je po przegi, beczułki wracały na pick-up’a.

winobranie w grecji (15)

winobranie w grecji (16)

winobranie w grecji (2)

Gdy po godzinie auto było załadowane, przyszedł czas na największą atrakcję – wyciskanie soków! Z półtoralitrowej plastikowej butelki dopiliśmy resztki ciepłego tsipouro i orszakiem aut -prawie, że weselnym- ruszyliśmy do domu gospodarzy.

 

Dlaczego depczemy wino, które potem będziemy pić?

W ogródku za domem rodziców Rinio czekał już prawie kompletny sprzęt do wyciskania. Brakowało najważniejszego – naszych stóp! Jak wyglądała cała „procedura”?

Zanim winogrona zostaną zdeptane, są rozgniatywane w kołowrotku zwanym strofilia. Dzięki temu udeptywanie jest łatwiejsze (inaczej kuleczki kulały by się i uciekały, gdzie tylko się da).

winobranie w grecji (4)

Rozgniecione winogrona wpadają do kamiennej „wanienki” wyłożonej siatką. Siatka działa antypoślizgowo – winogrona są bardzo śliskie, dlatego przy detaniu warto dodatkowo złapać się na przykład zawieszonej u góry liny. Wyłożona siatka pomaga też w zgarnięciu winogron, które w ucieczce przed stopami rozpaszają się po całym korytku.

winobranie w grecji (5)

winobranie w grecji (3)

Za tym, aby pracę wykonywać bosymi stopami przemawia kilka apektów. Po pierwsze: bakterie ze stóp pomagają w fermentacji wina. Po drugie: deptanie jest na tyle mocne i jednocześnie na tyle delikatne, że wydobywamy sok, bez łamania pestek. Małe ziarenka mogłyby zmienić smak wina. Dodatkowo, gdy czujemy winogrona pod stopami, dużo łatwiej jest nam kontrolować wyciskanie i wyczuć moment, w którym powinniśmy przestać.

Soki, które uchodzą z winogron podczas deptania, spływają do kubla ustawionego pod dziurką w dolnej części wanny. Gdy stopy wycisną z winogron co tylko mogą, owoce przenosi się do drewniano- metalowej prasarki, która ostatecznie dociska resztki .

winobranie w grecji (6)

winobranie w grecji (7)

Owoce pracy, czyli czy z wydeptanych winogon może wyjść coś dobrego?

Z wydeptanych winogron powstaje nie tylko wino! Owoce wykorzystuje się od pestek do skórki. Po poddaniu winogron różnej obróbce, uzyskujemy:

  • petimezi – czyli syrop z gotowanych winogron z dodatkiem cukru. Petimezi możecie użyć jako słodzik do naleśników, jogurtu, lodów czy herbaty
  • tsipouro – 40-45% alkohol ze skórek i pestek winogron
  • moustalevria – czyli deser, który smakuje jak budyń z wina. Możecie go zrobić sami zagotowując sok z winogron z mąką. Pamiętajcie,by u góry posypać go cynamonem i sezamem lub pokruszonymi orzechami włoskimi.

Kwintesencja dobrego winobrania

Winobranie to ciężka praca, którą musi być wykonana. Właściciel pola może znaleźć i opłacić pracowników, którzy ją wykonają. Może też zaprosić rodzinę, znajomych znajomych, i… dobrze się przy tym bawić! Grecy wiedzą, jak obowiązki zamienić w dobrą imprezę.

Podczas całego winobrania, nikt nie wspomniał ile kilogramów owoców zebraliśmy. Wiecie dlaczego? Myślę, że nie miało to większego znaczenia…

winobranie w grecji (8)

winobranie w grecji (9)

Prosto po wyciskaniu winogron ruszyliśmy do tańca. Bez tony podkładu, cieni na powiekach, butów na obcasie. W T-shirtach ubabranych od ziemi, z bosymi stopami klejącymi od soku…

Bo winobranie to nie święto wina ogranizowane w winiarniach pełnych równo ułożonych beczułek i stolikami pleśniowego sera z rozmarynową ciabattą .

Winobranie to święto najbliższych, którzy nadrabiają zaległości w tym, co u kogo słychać. Rodziny, która podrywa się do tańca, gdy tylko wujek Stavros zniesie z piętra stary akordeon. Winbranie to pokruszona spanakopita, podniesiona z ziemi przez trzyletniego Giorgosa.

Winobranie to część normalnego życia, z którego wyciąga się, ile się da.

winobranie w grecji (10)

winobranie w grecji (12)

winobranie w grecji (11)

Gdy za rok w szklance wesoło zakołysze się wino z tegorocznych zbiorów, wszyscy będziemy pamiętać przejedzoną, przetańczoną i prześpiewaną słoneczną niedzielę. Nawet jeśli w winie poczujemy nutę stóp…

 

Dziękuję Rinio za zaproszenie do wspólnego świętowania! Życzę Wam, abyście choć raz w życiu mieli okazję przeżyć to własnej skórze. Jeżeli ciągle mało Wam dobrej zabawy to zapraszam Was także do przeczytania TEGO WPISU o Święcie Kasztanów na środkowym Peloponezie.

A może już uczestniczyliście w greckim winobraniu? Albo w innej części Europy? Czy proces zbierania i przerabiania winogron bardzo różni się od tego, który opisałam? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Kea – ostatnia zapomniana cykladzka wyspa

Kea nie porwie Cię w imprezowy wir jak Mykonos. Nie zachwyci księżycowymi plażami jak Milos, ani bielonymi domkami zwieszonymi na santorińskiej skarpie. Kea nie będzie drugim Delos – nie przedeptasz tu obok setek starożytych artefaktów; nie zanurzysz się w „Wielkim Błękicie” jak na Amorgos….

Kea nie aspiruje, by dogonić swoich cykladzkich braci. I niech tak zostanie. Bo Kea najlepsza jest w byciu zwykłą Keą.

Kea (10)

Wyspa o dwóch imionach

Dawniej Kea znana była jako Hydroussa – Wyspa Wody. Wszystko dzięki licznym źródłom i naturalnym fontannom ukrytych w wielu zakamarkach niewielkiej wyspy. Do tej pory podczas włóczęgi poród pól i sadów ułożonych na zboczach niczym tarasy, usłyszycie tryskającą wodę.

Obecnie równolegle funkcjonują dwie nazwy wyspy: Kea oraz Tzia.

Nazwa Kea wywodzi się od bohatera Keo, pierwszego osadnika wyspy z około 1100 p.n.e., który był przywódcą Lokroi i mieszkańców Nafpaktos, którzy w starożytności zjednoczyli wyspę. Z kolei Tzią wyspa została mianowana w czasach imperium osmańskiego.

Pomimo, że Kea jest najbliższą stolicy cykladzką wyspą to turyści jej nie „zalali”. Wszystko przez to, że aby na Keę się dostać, trzeba pofatygować się do oddalonego godzinę od Aten portu w Lawrio (podczas gdy tłumy ciągle brną w kierunku świetnie skomunikowanego Pireusu).

Kea (9)

Dzięki temu na Kei ciągle znajdziecie plaże z tylko jedną tawerną, najzwyklejsze pokoje gościnne i mieszkańców, którzy w spokoju wolą wypić kawę niz zabijać się o kolejnego turystę. I za tę prostotę Keę się lubi. Za to, że „nic nie musi”.

Cykladzka nie-cykladzka stolica

Jeżeli na Kei spodziewacie się zobaczyć biało-niebieskie domki to muszę Was rozczarować. Architektura stolicy i jednocześnie największej wioski, Ioulidy, nie przypomina tej, z cykladzkich pocztówek. Przywita Was tu kolorowa szachownica jednopiętrowych domków oddzielonych wąskimi uliczkami, w których nie mieszczą się auta.

Kea (3)

Pamiętajcie, by podczas spaceru po Ioulidzie zadrzeć głowę do góry i przyjrzeć się sklepieniom łuków. Przejścia pokryte są równo ułożonymi gałęziami (tzw. „stegadia”).

Kea (1)

10 minut spacerem od Ioulidy spotkacie lwa – najsłynniejszą atrakcję Kea. Nikt do końca nie wie, jakie były kulisy powstania rzeźby liczącej ponad 2600 lat. Lew to zwierzęca Mona Lisa – jego uśmiech jest nie tyle tajemniczy co… dziwaczny.

Kea (7)

Nie przegapcie spaceru na wiatrakowe wzgórze po drugiej stronie stolicy. 26 na wpół opuszczonych młynów, to największy kompleks wiatraków na całych Cykladach!

Kea (2)

Jeżeli wieczór chcecie spędzić w jednej z tawern w stolicy, pamiętajcie o wcześniejszej rezerwacji. Ioulida w weekendy ściąga tłumy wyspiarzy – nam w ostatniej chwili udało się chwycić ostatni wolny stolik w tawernie „To Steki” położonej przy drodze prowadzącej do lwa.

Zajrzyjcie też do tawerny „H Piatsa” po prawej stronie zaraz po wejściu do stolicy. Zasmakowałam jedynie w muzyce na żywo, kolejnym razem jednak na pewno wrócę tu na jedzenie – tłumy mówiły same za siebie.

A oprócz stolicy… czyli co jeszcze warto zobaczyć na Kea

Jeżeli macie taką możliwość to polecam Wam wypożyczenie auta w porcie. Przyda się ono na bezdrożach prowadzących do plaż takich, jak ulubienica free-camping’owców Sikaminias czy przepiękna Kaliskia. Z Kaliskia możecie przejść się na krótką wędrówkę do położonej za sąsiednim półwyspem plaży Karthea. Zobaczycie tu z ruiny starożytnego miasta z zachowaną świątynią Apolla i Ateny.

Kea (4)

Kea (8)

Choć fanką obiektów sakralnych nie jestem, to polecam Wam odwiedzenie Monastyru Panagia Kastriani. Cisza, która tu panuje jest niesamowita. Do tego panoramiczny widok na morze i wyspę Andros w komplecie. Możecie się nimi nacieszyć do woli, bo dwupiętrowy budynek położony na terenie monastyru mnisi zaadaptowali na… pokoje gościnne.

Kea (5)

Kea (6)

Zajrzyjcie też do oddalonej o 5 kilometrów od portu wioski Otzias. Po kąpieli w zatoczkowej plaży, wybierzcie się na obiad do tawerny „Anna” położonej nieco wyżej przy głównej drodze.

Kea (11)

 

Praktycznie:
Promy na Keę wypływają z portu w Lawrio do portu w Korissia mniej więcej 4 razy dziennie. Podróż trwa godzinę. Cena biletu normalnego to 12,2 EUR w jedną stronę (lipiec 2018). Do portu Lavrio możecie dostać się autobusem KTEL lub wypożyczonym autem.