5 największych błędów, jakie popełniłam w języku greckim (+HIT!)

„Językiem bogów jest język grecki” – mawiał Cyceron. Miał rację, bo żeby nauczyć się greki trzeba nieludzkiego wysiłku. A gdy już człowiek próbuje, to bogowie wcale nie przychylają mu nieba…

Jako dowód przygotowałam dla Was ranking 5 najbardziej żenujących błędów, jakie popełniłam w języku greckim oraz bezkonkurencyjnym HITEM na samym końcu. Zapraszam!

Miejsce 5: Alkoholowa nauczka czyli podmienienie podobnie brzmiących wyrazów

Pierwsze próby rozmawiania po grecku rozpoczęłam z moim dobrym znajomym. Wyobraźcie sobie ten kontrast: ja roztrzepana, wymachująca rękami studentka, która w zależności od humoru składa zdania po polsku, angielsku lub grecku, kontra on: siwy pan po 60-tce, kopalnia wiedzy i oaza spokoju.

błędy w języku greckim (31)

Wąskie uliczki, kręcący się tu i ówdzie mieszkańcy czyli idealne warunki do popełnienia pierwszej językowej gafy…

I tak, przemierzając jedną z wiosek, rozpętała się między nami wojna. Ja poirytowana ciągłym naciskaniem na mówienie po grecku (a znałam wtedy bardzo niewiele słów) i wmawianiem mi, że nie staram się wystarczająco w końcu wyrzuciłam z siebie to, co myślałam.

– Chcę się nauczyć! (thelo na matho)

W rzeczywistości nieświadomie podmieniłam słowo na zaczynające się na tę samą literę. I tak zamiast deklaracji nauki wyszłam na alkoholiczkę, która bez zażenowania przed 12.00 w południe stwierdziła, że „chce się upić!” (thelo na methiso)!

błędy w języku greckim (30)

Wszyscy świadkowie tego wydarzenia wykazali dużą dozę zrozumienia: panowie oparci o kafenijo od razu przywołali nas ręką, a znajomy bez słowa pociągnął mnie w kierunku stolika. Tak nierozpoczęta lekcja greckiego zamieniła się w alkoholową degustację.

Miejsce 4: Inwencja tworzenia zdrobnień

W grece zdrobnienia często tworzy się przez dodanie do wyrazu końcówki „-aki” (np. dom to „spiti”, zaś domek to „spitaki”).

Z tą zasadą postanowili zapoznać mnie przyjaciele podczas wyjścia na obiad. Uznajmy więc, że sami byli sobie winni, gdy po odmianie paru słów zaczęłam improwizować. I tak nie znając greckiego słowa na „księżyc”, postanowiłam pomieszać angielski odpowiednik z końcówką „-aki”. W rezultacie zamiast małego księżyca wyszła mała… cipka. (munaki).

błędy w języku greckim (27)

Czy muszę wspominać, że swoimi postępami w grece przyciągnęłam uwagę POŁOWY tawerny?! TRZY razy? Bo tyle razy zdążyłam to słowo powtórzyć, zanim znajomi zatkali mnie kawałkiem chleba?

Miejsce 3: Podryw na okruszki czyli akcent, który zmienił słowo

W języku greckim źle położony akcent może zmienić znaczenie słowa. Żeby Wam to wyraźniej pokazać w kolejnych przykładach podkreślę litery, na które pada akcent. Standardem w moim wykonaniu było mylenie słowa „kiedy?” (pote) z „nigdy” (pote), „pracy” (dulia) z „niewolnictwem” (dulia), albo pójściem gdzieś „pieszo” (me ta podia) z pójściem gdzieś „z fartuchem” (me ta podia).

Jednak jedna gafa szczególnie zapadła mi w pamięć…

błędy w języku greckim (25)

Zaciszne domowe wnętrze – jedno z idealnych miejsc na popełnienie kolejnej językowej gafy. Tu przynajmniej ilość obserwatorów jest mocno ograniczona

To był pierwszy trochę-romantyczny wieczór w domu u mojego jeszcze-nie-chłopaka. Gdy już puściliśmy film i bezczelnie wzięliśmy się za chrupanie paluszków, odezwała się moja pedantyczna dusza. Postanowiłam upewnić się, czy chłopakowi nie będą przeszkadzać okruszki w łóżku.

Oczywiście źle położyłam akcent.

–  Nie masz nic przeciwko duszyczce (psihula) w swoim łóżku?  –  niepewnie zerknęłam w jego stronę, przekonana że pytam o okruszki (psihula).

– It’s okey –  zmierzył mnie wzrokiem i szeroko się uśmiechął.

Pewnie, że okej… Parę miesięcy zajęło mi zrozumienie tego, co właściwie powiedziałam tamtego wieczoru. Do tej pory jesteśmy razem także „nie ma tego złego”… 😉

Miejsce 2: (Nie)dopasowane słownictwo

Jeżeli kiedykolwiek uczyliście się języka sami (bez podręcznikowych pomocy) to zapewne wiecie, jak trudno jest odróżnić słowa używane potocznie od tych normalnych. Ja szczególnie mocno przekonałam się o tym podczas zakupów w supermarkecie.

błędy w języku greckim (36)

Gdyby układ produktów w sklepie był bardziej przejrzysty, ta gafa nigdy nie miałaby miejsca. Znalazłabym to, po co przyszłam i tyle byłoby po mnie…

–  Przepraszam, gdzie znajdę papier toaletowy? –  zagubiona między sklepowymi półkami w końcu podeszłam do wykładającej towar.

Oczywiście to byłoby zbyt piękne, gdyby pytanie właśnie tak zabrzmiało. W rzeczywistości, z uśmiechem na twarzy, zapytałam o papier do dupy.

Jeśli myślicie, że to koniec moich supermarketowych popisów to wspomnę, że innym razem na dziale mięsnym popisałam się prosząc o cycki kurczaka.

Miejsce 1: Jedna niewinna literka, która sprawiła, że chciałam zapaść się pod ziemię

Zmiana jednej literki może wiele zmienić. Przekonałam się o tym, gdy zaliczyłam największą z możliwych wpadek językowych.

Pewnego styczniiwego dnia miałam nastrój na całkowite zanurzenie w greckiej kulturze. Na pewno nie raz w greckich kawiarniach widzieliście panów pochylonych nad tavli — drewnianą planszą, po której z zapałem rzucali malutkimi kostkami i przesuwali okrągłe pionki. Właśnie podczas kawy ze znajomymi, wpadłam na pomysł, że dziś nadszedł ten dzień, w którym nauczą mnie zasad tavli.

błędy w języku greckim (29)

Miała być pełna emocji gra w tavli, a wyszło jak zwykle…

Podekscytowana od razu przywołałam młodego kelnera.

–  Ehete kavli? –  zapytałam, a twarz obsługującego w mgnieniu oka przybrała najbardziej intensywny odcień czerwoności.

Jeśli nie rozumiecie błędu — nic nie szkodzi. Ja też nie rozumiałam. Jak się okazało w pytaniu podmieniłam pierwszą literę nazwy gry. Zamiast zapytać kelnera o to, czy ma tavli, zapytałam czy ma… wzwód! Tu pragnę zauważyć, że zrobiłam to w bardzo uprzejmy sposób — zwróciłam się do niego w liczbie mnogiej!

To mi nie wystarczyło. Gdy połowa kawiarni ucichła i nastąpiła dziwna konsternacja kontynuowałam festiwal poniżenia.

–  Chcę, żeby znajomi mi pokazali jak się w to gra! –  dokładniej wyjaśniłam swoje intencje. Niepotrzebnie, bo wszystko się złożyło w jeszcze bardziej logiczną całość.

Potem były salwy śmiechu i zalani łzami znajomi, którzy jako tako próbowali wyjaśnić kelnerowi moje niedouczenie. Nade mną z kolei pastwili się kolejne dwa miesiące nie chcąc wytłumaczyć, co dokładnie powiedziałam i konsekwentnie umawiając się ze mną we wspomnianej kawiarni co najmniej raz na tydzień.

HIT!: Niewłaściwe słowo, w niewłaściwym czasie, do niewłaściwej osoby

Ta wpadka to był absolutny hit i niekwestionowana zwyciężczyni językowych wpadek. Była na tyle bezkonkurencyjna, że postanowiłam umieścić ją na osobnym podium. Kiedy już myślałam, że wpadką z kelnerem pozamiatałam wszystko, przypomniał mi się ślub kuzyna mojego chłopaka.

błędy w języku greckim (28)

Śluby w Grecji zbierają tłumy. Tak duże, że często nawet nie wejdziecie do kościoła.

–  No już, nie wstydź się… podejdź trochę bliżej –  prawie-teściowa była wyraźnie zaniepokojona tym, że niewiele ze ślubu zobaczę. Delikatnie wypchnęła mnie do przodu, tak że znalazłam się w pierwszym rzędzie.

–  Wstydzić się? Czego? Chyba nie wydadzą mnie za mąż? –  obróciłam się, dziarsko odpowiadając. Dopiero, gdy zobaczyłam wzrok mojego chłopaka zrozumiałam, że coś poszło nie tak….

Otóż, logiczne wydawało mi się, że greckie „wydawanie za mąż” (na me pandrepsun) będzie pochodzić od słowa „ślub” (gamos). Moje niedoczekanie. Zamiast przyszłą teściową zapytać o to, czy przypadkiem nie wydadzą mnie za mąż, z szerokim uśmiechem zapytałam, czy mnie nie… wyruchają (na me gamisun).

 

Jak widzicie język grecki jest piękny choć pułapek też jest całkiem sporo. Jednak mimo wszystko warto! Jeżeli macie opory i za nic nie możecie się przełamać, by zacząć mówić po grecku to wirtualnie poklepuję Was po ramieniu i uspokajam: „Nie martwcie się! Wszystkie najgorsze błędy, jakie mogły zostać popełnione, już zostały popełnione”. 😉 Więc… do boju kochani!

 A jakie były największe błędy, jakie Wy popełniliście podczas nauki greckiego?

 

5 rzeczy, które powiedzą Ci o górach Grecy (mimo że nigdy w nich nie byli)

Czy można urodzić się w kraju, którego 80% stanowią  góry i nigdy nie wybrać się na wędrówkę ich szlakami? Można! Grecy są tego doskonałym przykładem!

góry grecja (1)

Żeby było śmieszniej Grecy podzielają znaną w Polsce zasadę: „nie znam się, ale się wypowiem”. Dlatego na temat gór mają ekstremalnie dużo do powiedzenia. Co konkretnie?

Przed Wami 5 najciekawszych uwag, które usłyszałam, gdy podzieliłam się pomysłem spędzieniu paru dni w górach.

1. „W górach nic nie ma!”

góry grecja (2)

Góry to niecywilizowane miejsce. Brakuje tawern i pubów. Krew zastyga w greckich żyłach, bo nie ma gdzie zatankować kolejnych litrów kofeiny. Nie ma też towarzystwa – wszyscy, teraz mali jak mrówki, zostali na dole!

W górach nie ma nic. Wszędzie tylko ta wszechobecna zieleń, przesuwające się pod nogami kamienie i kręcący w nosie zapach świerków i oregano…

2. „W góry? Czy wszystko z Tobą w porządku?”

góry grecja (6)

Jeżeli wpadniesz na pomysł wyjścia w góry, musisz mieć nie po kolei w głowie! Jeżeli to nie chore, to na pewno niezdrowe. Wędrówki po górach to udręka dla kolan, a dla ich właściciela – niepotrzebny wysiłek!

SONY DSC

Co innego wylegiwanie się na plaży, bez skrawka cienia czy kremu z filtrem. W godzinach szczytu oczywiście…

3. „Po co chcesz iść TAK daleko?!”

góry grecja (8)

Według Greków człowiek nie został stworzony po to, by pokonywać długie dystanse. A już w ogóle pod górę! Po co więc został stworzony? By na parcianym krześle przystawionym do ściany kawiarni, przez długie godziny sączyć frappe!

4. „ Góry?! Przecież to niebezpieczne!”

góry grecja (3)

A jeśli w górach złamiesz nogę? Skręcisz kostkę? Zacznie padać deszcz? Zgubisz się? Spotkasz laoparda, czarną mambę, albo… inne zwierzę, które na tej wyskości geograficznej nie występuje? 😉

Wyjście w góry jest niebezpieczne. Koniec. Kropka.

5. „W góry nie możesz iść sama!”

góry grecja (9)

W górach musisz mieć przewodnika! MU-SISZ! A jak nie przewodnika, to przynajmniej chłopaka! Bo każda dziewczyna, która wychodzi sama w góry umrze, zginie, przepadnie na wieki!

SONY DSC

 

 

Na szczęście wśród reguł są wyjątki. I to z nimi się trzymam. A jeżeli ciągle trudno Wam zrozumieć dlaczego Grecy nie chodzą po górach, to według mojego znajomego odpowiedź jest tylko jedna: „ Grecy po górach nie chodzą, bo mają morze… ”

góry grecja (2)

Jak wygląda winobranie w Grecji?

– Spóźniliśmy się – Rinio zerknęła na mnie przez przerzedzoną kiść winogron. Miała rację. Przespaliśmy początek września – najlepszą porę na zbiory.

Nie przegapiliśmy za to okazji do udanego winobrania. Na szczęście jego powodzenie nie zależało od tego jak dużo i jak ładne winogrona znajdą się w koszykach. To jednak zrozumiałam dopiero się pod koniec dnia…

winobranie w grecji (1)

Jeżeli chcecie wiedzieć jak wygląda winobranie w Grecji, dlaczego winogrona zgniata się gołymi stopami i czemu kilogramy zebranych owoców wcale nie są najważniejsze, zapraszam do czytania…

 

Winobranie? Z czym to się je?

Tegoroczna praca poszła w mig! Pole było małe – raptem sześć rzędów karłowatych półdzikich winorośli. Gotowych do pracy – prawie pięćdziesiąt osób!

Gdy tylko podjechał wyczekiwany pick-up z barelami do ładowania winogron, wszyscy rzucili się do… wyciagania stołu z altanki i wykładania przywiezionych pit, baklaw, słodkich kuluri, sałatek i innych przekąsek. 😉 Po mniej więcej godzinie obżarstwa głowa rodziny postanowiła, że czas ruszyć do pracy.

winobranie w grecji (14)

Założyliśmy rękawice, złapaliśmy za ogrodowe nożyczki i noże, ustawiliśmy przenośne głośniki na dachu czerwonego auta i kołysząc się w rytmie tradycyjnej muzyki, ruszliśmy w pole.

winobranie w grecji (13)

W chylących się ku ziemi winoroślach wyszukiwaliśmy kiści winogron. Z pęczków odcinaliśmy zgniłe i wysuszone kuleczki. Wszystkie winogrona razem z ogonkami trafiały do dużych wiadro-beczułek. Gdy tylko wynogrona wypełniły je po brzegi, beczułki wracały na pick-up’a.

winobranie w grecji (15)

winobranie w grecji (16)

winobranie w grecji (2)

Gdy po godzinie auto było załadowane, przyszedł czas na największą atrakcję – wyciskanie soków! Z półtoralitrowej plastikowej butelki dopiliśmy resztki ciepłego tsipouro i orszakiem – prawie, że weselnym – ruszyliśmy do domu gospodarzy.

 

Dlaczego depczemy wino, które potem pijemy?

W ogródku za domem rodziców Rinio czekał już prawie kompletny sprzęt do wyciskania. Brakowało najważniejszego – naszych stóp! Jak wyglądała cała „procedura” wyciskania soków z winogron?

Zanim owoce zostaną zdeptane są rozgniatywane w kołowrotku zwanym strofilia. Dzięki temu udeptywanie jest łatwiejsze (inaczej kuleczki kulałyby się i uciekały, gdzie tylko popadnie).

winobranie w grecji (4)

Rozgniecione winogrona wpadają do kamiennej „wanienki” wyłożonej siatką. Siatka działa antypoślizgowo – winogrona są bardzo śliskie, dlatego przy detaniu warto dodatkowo złapać się na przykład zawieszonej u góry liny. Wyłożona siatka pomaga też w zgarnięciu winogron, które w ucieczce przed stopami rozpaszają się po całym korytku.

winobranie w grecji (5)

winobranie w grecji (3)

Za tym, aby pracę wykonywać bosymi stopami przemawiają co najmniej 2 argumenty:

  • po pierwsze: bakterie ze stóp pomagają w fermentacji wina
  • po drugie: deptanie jest na tyle mocne i jednocześnie na tyle delikatne, że wydobywamy sok, bez łamania pestek. Małe ziarenka mogłyby zmienić smak wina. Dodatkowo, gdy czujemy winogrona pod stopami, dużo łatwiej jest nam kontrolować wyciskanie i wyczuć moment, w którym powinniśmy przestać.

Soki, które uchodzą z winogron podczas deptania, spływają do kubla ustawionego pod dziurką w dolnej części wanny. Gdy stopy wycisną z winogron co tylko mogą, owoce przenosi się do drewniano-metalowej prasarki, która ostatecznie dociska resztki .

winobranie w grecji (6)

winobranie w grecji (7)

Owoce pracy czyli czy z wydeptanych winogon może wyjść coś dobrego?

Z wydeptanych winogron powstaje nie tylko wino! Owoce wykorzystuje się od pestek do skórki. Po poddaniu winogron różnorakiej obróbce uzyskujemy:

  • petimezi – czyli syrop z gotowanych winogron z dodatkiem cukru. Petimezi możecie użyć jako słodzik do naleśników, jogurtu, lodów czy herbaty
  • tsipouro – 40-45% alkohol ze skórek i pestek winogron
  • moustalevria – czyli deser, który smakuje jak budyń z wina. Możecie go zrobić sami zagotowując sok z winogron z mąką. Pamiętajcie, by u góry posypać go cynamonem i sezamem lub pokruszonymi orzechami włoskimi (mniam!).

Kwintesencja dobrego winobrania

Winobranie to ciężka praca, którą trzeba wykonać. Właściciel pola może znaleźć i opłacić pracowników, którzy ją wykonają. Może też zaprosić rodzinę, znajomych znajomych i… dobrze się przy tym bawić! Grecy wiedzą, jak obowiązki zamienić w dobrą imprezę.

Podczas całego winobrania, nikt nie wspomniał ile kilogramów owoców zebraliśmy. Wiecie dlaczego? Myślę, że nie miało to większego znaczenia…

winobranie w grecji (8)

winobranie w grecji (9)

Prosto po wyciskaniu winogron ruszyliśmy do tańca. Bez tony podkładu, cieni na powiekach, butów na obcasie. W T-shirtach ubabranych od ziemi, z bosymi stopami klejącymi od soku…

Bo winobranie to nie święto wina ogranizowane w winiarniach pełnych równo ułożonych beczułek i stolikami pleśniowego sera z rozmarynową ciabattą .

Winobranie to święto najbliższych, którzy nadrabiają zaległości w tym, co u kogo słychać. Rodziny, która podrywa się do tańca, gdy tylko wujek Stavros zniesie z piętra stary akordeon. Winbranie to pokruszona spanakopita zjedzona z ziemi przez trzyletniego Giorgosa.

Winobranie to część normalnego życia, z którego wyciąga się, ile tylko się da!

winobranie w grecji (10)

winobranie w grecji (12)

winobranie w grecji (11)

Gdy za rok w szklance wesoło zakołysze się wino z tegorocznych zbiorów, wszyscy będziemy pamiętać przejedzoną, przetańczoną i prześpiewaną słoneczną niedzielę. Nawet jeśli w winie poczujemy nutę stóp…

 

Dziękuję Rinio za zaproszenie do wspólnego świętowania! Życzę Wam, abyście choć raz w życiu mieli okazję przeżyć to własnej skórze. Jeżeli ciągle mało Wam dobrej zabawy to zapraszam Was także do przeczytania TEGO WPISU o Święcie Kasztanów na środkowym Peloponezie.

A może już uczestniczyliście w greckim winobraniu? Albo w innej części Europy? Czy proces zbierania i przerabiania winogron bardzo różni się od tego, który opisałam? Koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzu!

7 greckich (i domowych!) sposobów na przeziębienie, które postawią Cię na nogi

Niektórzy mają ją za sobą, inni dopiero przed. Jedno jest pewne – wszyscy wpadniemy w jej objęcia…. Co to jest? Miłość?

Nie, kochani! To wstrętne choróbsko! 😉

Nikt nie lubi być w tym chorym związku, dlatego zebrałam dla Was 7 sposobów na zwalczenie przeziębienia. Wszystkie podpatrzone w greckich domach! Gotowi na kurację?

Sposób #1: Rakomelo

rakomelo

Przy przygotowywaniu rakomelo musicie pamiętać aby alkohol jedynie podgrzać. Pod żadnym pozorem nie doprowadzajcie go do wrzenia

Nie przez przypadek mieszanka gorącej, wysokoprocentowej rakiji z cynamonem, goździkami i miodem znajduje się na pierwszym miejscu. Rakomelo jest pyszne i rozgrzewa. To, co lubię w nim najbardziej to to, że kiedy przychodzi do przeziębieniowej kuracji, do stołu od razu przysiadają się inni chętni do przetestowania skuteczności lekarstwa.

Sposób #2: Rakomelo dla abstynentów

Nie pijecie alkoholu? Nic nie szkodzi! Przeziębienie możecie zabić abstynencką wersją rakomelo podpatrzoną u mojej znajomej! Do ciepłej wody dorzućcie laskę cynamonu, łyżkę miodu i wyciśnięty sok z całej cytryny. Możecie zaaplikować jeszcze pokrojony w kosteczkę świeży korzeń imbiru i… drzemkę pod nadgrzaną kołdrą.

Sposób #3: Kotosupa

Nic nie leczy przeziębienia tak, jak kotosupa, czyli swojski rosół! Ma być na bogato i na tłusto! Z całym kurzanym korpusem, pływającymi okami i parą, która skrapla się na nachylonej nad miską twarzy. Mniam!

Sposób #4: Aromatyczny bukiecik ziół

zioła (1)

Poznajecie powyższe zioła?

Suszona lipa na katar i stan podgorączkowy, tymianek na ból gardła, szałwia jako środek wykrztuśny… za każdym razem nie jestem pewna czy przy składaniu mieszanki nie pomyliłam jednego z drugim. Jednak napar z ziół, które mój znajomy zbiera w okolicach swojej wiosce w Arkadii, zawsze stawia na nogi!

Sposób #5: Herbata

herbata

Herbata z prawdziwie greckim towarzystwem

Gdy pierwszy raz w tawernie zamówiłam do obiadu herbatę, kelner podał mi ją razem z… lekiem przeciwgorączkowym. Wszystko dlatego, że herbatę w Grecji pije się głównie wtedy, gdy jest się chorym. W leczeniu przeziębień, kataru i grypy, szczególnie pomocne są ususzone, bladożółto-zielone kwiaty gojnika, czyli herbata górska. Podana w grzejącym kubku bez uszka i z pełną łyżką miodu.

Sposób #6: Świeżo wyciskany sok z pomarańczy

sok z pomaranczy

Świeży sok z pomarańczy możecie zamówić niemal w każdej greckiej kawiarni. Także na wynos!

Nie ma to jak porządna dawka witaminy C! Przeziębienie to jedyny moment, gdy ukochana przez Greków kawa ustępuje miejsca świeżo wyciśniętemu soku z pomarańczy. Albo przynajmniej robi mu miejsce koło siebie… (bo który Grek zrezygnuje z kawy?) 😉

Sposób #7: Depon

Depon brzmi jak imię mitologicznego boga i w jego mocy niedaleko odbiega to od rzeczywistości! Depon to lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, do którego Grecy zwracają się przy każdej możliwej okazji okołochorobowej. Dlaczego wpisałam go do domowych sposobów? Bo -cytując znajomą- „każdy ma go w domu, więc jest domowy!” 😉

Jeżeli trzyma Cię choróbsko, to życzę szybkiego powrotu do zdrowia — mam nadzieję, że przedstawione wyżej greckie sposoby na pokonanie przeziębienia szybko postawią Cię na nogi. A może znasz inne sposoby na pokonanie przeziębienia? Jeśli tak, to koniecznie podziel się nimi w komentarzu!

Greckie plaże: nie dotykaj, nie zabieraj, zostaw w spokoju!

Parę dni temu na facebook’owej tablicy natknęłam się na zdjęcie, które sprawiło, że poczułam nagły przypływ ciepła, a zaraz potem pięści zacisnęły mi się same z siebie. Zdjęcie wyglądało mniej więcej tak:

starfish

I gdy szukałam źródła swojego zdenerwowania, zadałam sobie pytanie, które widywałam pod obrazkami z iluzjami optycznymi: „Co widzisz?”

Zamiast dwóch odpowiedzi miałam tylko jedną: bezsensowne znęcanie się nad żywym stworzeniem.

Zdjęcie, co gorsza, zostało opublikowane na stronie, mającej prawie 19 tysięcy obserwujących! Przed oczami od razu stanął mi obrazek tłumów, które zobaczą taki obrazek, a potem… zażyczą sobie mieć takie same! I chyba mam coś z jasnowidza, bo nie musiałam długo czekać, by w komentarzach pojawiły się zdjęcia fanów z rozgwiezdnymi „zdobyczami” z poprzednich wakacji.

Beztrosko, wakacyjnie, ze słońcem muskającym słomiane kapelusze.
Bez zastanawiania się nad tym, co się robi.

A możeby warto?!

Parę idiotoodpornych faktów o morskich stworzeniach i terenach chronionych

Nie każdy musi wiedzieć, że Marathonisi, na którym oryginalne zdjęcie zostało zrobione, objęte jest programem Natura 2000. Jeżeli to niewiele komuś mówi, to może informacja, że plaża leży na terenie Narodowego Parku Morskiego na Zakyntos przywoła jakieś skojrzenia, odnośnie ochrony wszystkiego tego, co się na jego obszarze znajduje?!

To powinno rozjaśnić obawy dotyczące wyciągania w wody rozgwiazd. Jeżeli, mimo wszystko, tak się nie stało, spróbuję z inną zabawą – zgadywanką słowną!

Rozgwiazda po angielsku to „starfish”. STAR-FISH! Skupmy się na drugiej sylabie i fakcie, że ryba bez wody umiera.

Nie mam pretensji, serio.  Ale na Boga… myślmy!

Dzieci robią wszystko to, co podpatrzyły u dorosłych. A dorośli? Najczęściej to, co podpatrzyli w Internecie.

Nie jestem specem. O rozgwiazdach wyszukałam różne informacje –  zarówno te, które mówią, że po wyciagnięciu z wody żyją zaledwie 5 minut jak i te, że rozgwiazdy… są szkodnikami.

Czasem nie wiem, co robić, jak się zachować…

Gdy nie wiesz jak się zachować…

Właśnie wtedy, gdy do końca nie wiem jak się zachować do głowy przychodzi mi bardzo trafny cytat Słonimskiego: „Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie.”

Wiem, że dla plaża dla niektórych istot jest domem. A ja nie lubię jak w moim dotyka się coś bez pytania.

Przy wizytach na greckich plażach, pamiętajmy że jesteśmy tylko gośćmi, którzy wchodzą do czyjegoś domu. Jeżeli więc przed wejściem do niego, nie przyswoiliśmy panujących w nim zasadach (nieważne czy jest to „wytrzyj buty” czy „nie zabieraj ze sobą muszli lub rozgwiazd”) stosuj się do jednej, uniwersalnej:

„Nie dotykaj, nie zabieraj, zostaw w spokoju!”

Tyczy się to wszystkiego: od piasku wynoszonego w plastikowych butelkach, przez muszelkie wynoszone w kieszeni, po rozgwiazdy pozostawione na słońcu na wieczne wysuszenie. Tyczy się to jednego, poza jednym wyjątkiem: śmieciami przynoszonymi przez nas i pozostawionymi przez innych. Te możecie wynosić pełnymi torbami, z pełnym przekonaniem, że po swoim pobycie zostawiliście napiękniejszą pamiątkę.