Gdzie położyć ręcznik, gdzie rozłożyć leżak? Krótki przewodnik po WSZYSTKICH plażach Angistri

Angistrii wybiera się ze względu na plaże. Jednak gdy tylko jedna noga postanie na lądzie, pojawia się pytanie: w którym kierunku ruszyć?

Gdy chęć na kąpiel ogromna, nikt nie chce przemierzać kolejnych kilometrów, by po dotarciu przekonać się, że brzeg zamiast wyczekiwanym piasek, pokryty jest tysiącem kamieni.

By uniknąć rozczarowań i od razu trafić na „swoją plażę” czytaj dalej. W poniższym wpisie dowiesz się jak na Angistri znaleźć plażę idealną, jak do niej trafić i czego spodziewać się na miejscu.

SKALA

SONY DSC

Idealna dla: rodzin z dziećmi i tych, którzy chcą mieć wszystko na wyciągnięcie ręki

Jak dotrzeć: plaża znajduje się tuż przy porcie we wsi Skala, dlatego do morza można wskoczyć dosłownie 5 minut po zejściu z promu

Warunki: do Skali dobijają promy przypływające z Aten i Eginy, dlatego ich widok nie powinien dziwić. Tuż za piaszczystą plażą ciągnie się deptak

Zaplecze:
– możliwość wypożyczenia leżaków oraz parasoli
– kumulacja barów, tawern i kawiarni na deptaku przy plaży

SKLIRI

DSC01116

Idealna dla: zakochanych w skalnych wybrzeżach

Jak dotrzeć: Skliri położona jest niecały kilometr od portu w Skala. Po opuszczeniu promu należy kierować się w lewo. Do Skliri prowadzi droga, która na końcowym etapie zamienia się w ścieżkę, a potem kamienne schodki. By znaleźć plażę, wystarczy skręcić w lewo, tuż za Agistri Club Hotel.

Warunki: Piaszczysta plaża znajduje się u podnóża skał, na których górują hoteliki i pensjonatu. Skliri najczęściej okupowana jest właśnie właśnie przez ich gości, choć znajdą się także i Ci, którzy zdecydowali się spać pod namiotami w pobliskim lesie.

Zaplecze:
– leżaki i parasole, głównie przeznaczone dla klientów pobliskich hoteli czy pensjonatów
– bary z przekąskami, kawiarnie

CHALIKIADA

chalikida (1)

Idealna dla: hipisów i nudystów (jedyna taka plaża na wyspie i w okolicy). Taki „strój” nie jest jednak obowiązkowy, więc na Chalikiadzie odnajdą się wszyscy, których nie razi w oczy widok gołych pośladków. 😉

Jak dotrzeć: Chalikida oddalona jest o kilometr na południe od portu w Skala, za wcześniej wymienioną plażą Skliri. Wbrew temu, co podpowiada mapa, nie prowadzi tam asfaltowa droga. Kończy się ona na wysokości Agistri Club Hotel, następnie zamienia się w ścieżkę. Dojście na plaże jest trudne – na samym końcu trzeba pokonać bardzo strome zejście z elementami wspinaczki. Jeżeli masz lęk wysokości, nie jest ona dla Ciebie. Możesz jednak, jak wielu, zerknąć na nią z góry.

Warunki: żwirkowa plaża leży w zatoce, u podnóża skały. Cień pojawia się dopiero późniejszym popołudniem, gdy słońce znajdzie się tuż za nimi. Rankiem, można znaleźć go jedynie w paru miejscach, które zostaną zajęte zanim się tam pojawisz. 😉

Zaplecze:
– brak możliwości wypożyczenia leżaków i parasoli
brak barów, tawern, kawiarni

Uwaga! Ze względu na trudne dojście do plaży, koniecznie zabierz ze sobą wodę do picia!

MEGALOCHORI (MILOS)

SONY DSC

Idealna dla: rodzin z dziećmi i tych, którzy chcą mieć wszystko na wyciągnięcie ręki

Jak dotrzeć: główną drogą ze Skali, ciągnącą się tuż przy morzu

Warunki: plaża, a właściwie ciąg plaż, wzdłuż nieruchliwej jezdni między Skalą a Megalochori. Większa część z nich jest piaszczysta, część z małymi kamyczkami.

Zaplecze:
– możliwość wypożyczenia leżaków oraz parasoli
– sporo barów, tawern i kawiarni znajdujących się po drugiej stronie jezdni, choć nie ma ich aż takiego „zagęszczenia” jak w Skali

DRAGONERA

SONY DSC

Idealna dla: backpackerów i kochających free camping

Jak dotrzeć: Dragonera znajduje się pomiędzy wioskami Megalochori i Limenaria. Prowadzi do niej asfaltowa droga, która tuż przy samej plaży zamienia się z szeroką ziemistą ścieżkę.

Warunki: żwirowa plaża otoczona jest skalistym wybrzeżem. Pełno tu sosen, w cieniu których można się schować, o każdej porze dnia.

Zaplecze:
– możliwość wypożyczenia leżaków i parasoli tylko w sezonie
brak barów, tawern, kawiarni; sporo tu za to ulotek na drzewach z ofertami dowozu jedzenia z Megalochori czy Skali

APONISOS

SONY DSC

Idealna dla: wielbicieli wszystkich odcieni turkusu i krystalicznie czystych wód

Jak dotrzeć: Aponisos położone jest niecałe 2 km od  wioski Limenaria asfaltową drogą. Z plaży Dragonera można tu dojść leśnymi ścieżkami (5,5 km) lub dojechać asfaltową drogą (6,5 km)

Warunki: na Aponisos składa się niewielka prywatna wyspa z leżakami rozstawionymi na skalistym wybrzeżu oraz skalista plaża przy lądzie otoczona świerkami . Wyspa otwarta jest od 1 czerwca do 15 sierpnia, poza tym terminem kąpieli można zażywać od strony lądu.

Zaplecze:
– możliwość wypożyczenia leżaków i parasoli (na prywatnej wyspie)
– jedna tawerna i niewielka kantina

MARIZA

SONY DSC

Idealna dla: skaczących do wody miłośników nietypowych plaż

Jak dotrzeć: plaża położona jest niecałe pół kilometra od Limenaria. Po dotarciu do kościoła we wsi wypatruj znaku z nazwą Mariza. Ze Skali można tu dojść leśnymi ścieżkami (8 km) lub dojechać asfaltową drogą (6,8 km). Do plaży prowadzą kamieniste schodki

Warunki: Mariza znajduje się w niewielkiej zatoczce. Właściwie ciężko nazwać ją plażą, bo jest to niewielka betonowa platforma na skale. Na oko może pomieścić maksymalnie 20 osób (i to mocno ściśniętych). Przy wejściu do wody znajduje się metalowa drabinka.

Zaplecze:
– brak możliwości wypożyczenia leżaków i parasoli
– brak barów, kawiarni i tawern (najbliższa i przy okazji jedyna we wsi tawerna znajduje się pół kilometra od plaży)

 

Która z plaż Agistrii wydaje się być idealna dla Ciebie? A może masz już swoją ulubioną? Koniecznie daj znać w komentarzu! 🙂

Angistri, czyli 6 rzeczy, które zrobisz na wyspie wielkości Świętochłowic

U młodszych Angistri przywołuje dreszczyk emocji związany z pakowaniem plecaka i pierwszą samodzielną wyprawą pod namioty. U starszych – wspomnienia przemycanych kaset, zacisza własnego pokoju i… pierwszych filmów porno, które właśnie na tej wyspie były kręcone.

Z jakimi aktywnościami kojarzy się Angistrii obecnie?

Choć zielony kawałek lądu 1, 5 godziny promem od Aten na mapie wygląda niepozornie, a życie na wysepce wielkości śląskich Świętochłowic w maju toczy się powoli, to opcji spędzenia czasu jest całkiem sporo.

1. Łapanie promieni słońca

Krystalicznie wody, niesamowite odcienie niebieskości oraz bliskość Aten – takie argumenty działają jak magnez. Przyciągają tych ze stolicy, ale i wczasowiczów szukających czystych plaż. Echo kręconych tu filmów porno odbiło się na Chalikiadzie, która do tej pory jest jedyną plażą dla nudystów w okolicy.

Plaża w Skala

Piaszczysta Plaża w Skala jest pierwszą z brzegu. Leżakowanie można rozpocząć tuż po dobiciu promu do Agistrii, bo właśnie tu znajduje się jeden z portów.

 

Wiele z plaż na Agistrii jest żwirkowych lub skalistych. Tak jak plaża Mariza, tuż przy wiosce Limenaria.

2. Biwakowanie na łonie natury

Tak dużo jak nagich ciał na Chalikidzie, tyle na Agistrii namiotów tych, którzy w hipisowskim stylu spędzają weekend lub kilka dni. Nic nie cieszy tak, jak widok morza po otwarciu namiotu i chłodna kąpiel tuż po przebudzeniu.

SONY DSC

Plaża Dragonera znana jest z biwakowania choć… biwakowanie jest na niej zabronione! Przynajmniej teoretycznie (tak mówią tablice informacyjne tuż przy wejściu na plażę), bo sugestie lokalnych same kierują w tę stronę.

 

SONY DSC

Choć podłoże na Dragonerze jest dość twarde, to cień rzucany przez sosny szybko przekonuje do rozbicia namiotu

3. Rowerowanie z wiatrem we włosach

Brak dodatkowych opłat na promie, aż prosi się o zabranie ze sobą roweru. Ci, którzy go nie mają, mogą wypożyczyć na miejscu. Brak stromych podjazdów czy dramatycznych różnic wysokości, pozwalaja na objechanie wyspy w jeden dzień.

SONY DSC

Wypożyczalnie rowerów można znaleźć w Skali i Megalochori. Koszt wypożyczenia roweru na jeden dzień to 4-6 euro (2017).

4. Galopowanie po bezdrożach

Opcja dla tych, którzy od stalowego rumaka wolą tego prawdziwego.  Osobiście nie sprawdziłam, ale „ślady” pozostawione na jezdni podpowiadają, że jazda konna na Agistrii ma się dobrze.

SONY DSC

Stadnina koni w pobliżu Aponisos.

5. Wędrówki z plecakiem

Krótkie szlaki przecinające pachnące sosnowe lasy i oliwne gaje zapraszają do wędrówek .  Tych, którzy ciągle się bronią („bo morze lepsze niż góry!”) powinien przekonać rozpościerający się ze szlaków widok na wszystkie odcienie falującej niebieskości.

SONY DSC

Szlak biegnący od plaży Dragoniera w kierunku Aponisos. Choć droga nie jest oznaczona w żaden sposób, to jej szerokość spawia, że trudno z niej zboczyć lub zgubić się.

 

SONY DSC

Podczas wędrówki wkoło Angistri, po drugiej stronie morza wypatrzyć można Peloponez, albo okoliczne wyspy – Metanę, Eginę czy Poros.

6. Spacery w cieniu wąskich uliczek

Skala z kościołem przywołującym cykladzkie klimaty, Megalochori pełne starych domów czy Limenaria ze swoją jedyną tawerną…  Nic tylko chodzić! A spacer koniecznie zakończyć przy zastawionym stole, najlepiej z widokiem na port, do którego dobijaliśmy z przekonaniem, że czas najwyższy odpocząć od miasta.

SONY DSC

Port w Skala i najczęściej fotografowany punkt wyspy – kościół Agii Anargiri

 

SONY DSC

Limenaria

Który z opisanych opcji wybrałeś/aś podczas swojej wycieczki na Angistri? A może znalazłeś/aś jeszcze inny sposób na spędzenie czasu na tej wyspie? Nie mogę się doczekać by przeczytać o Twoim wyborze w komentarzu poniżej. 🙂

Ciemna strona miasta. Pireus

Pireus nie jest romantycznym portem. Metaliczny kolor promów zabarwił na szaro kawałek morza, na którym zacumowały. Nie ma się zresztą w co wpatrywać, bo ściśnięte statki szczelnie zasłoniły resztki wody.

SONY DSC

W Pireusie zaczynam rozumieć kim był «μάγκας» (mangas) i co to «τεκέδες» (tekedes). Wyobrażam sobie zarozumiałych cwaniaczków z klasy pracującej. Jak idą ulicą z przekonaniem, że to oni rządzą w tej dzielnicy. Jak ramionami zataczają koła i ocierają o swój tani garnitur. Sposób, w jaki chodzą podkreśla ich tupet. Przewiązani ciasno pasem, który bardziej niż ozdoba, sprawdza się jako schowek na nóż.

SONY DSC

Schowani w cieniu wełnianych kapeluszy, siedzą w barze wielkości pokoju. Można by w nim zawiesić siekierę. Dym papierosowy drapie w gardło i oczy. Tylko przyjezdnych. Bo «Μάγκες» (manges), to „najtwardsi z twardych”. Niewiele ich rusza. Stukotem komboloi zabijają kolejne godziny. Albo wystukują rytm wygrywanych na bouzouki rembetiko.

Gdyby byli młodsi i dziś przemykali po ulicach Pireusa, z pewnością dostaliby nadzór kuratorski.

SONY DSC

„Największy port pasażerski w Europie, podobno drugi na świecie” – chodzę po czwartej najliczniejszej gminie Grecji i mam wrażenie, że ktoś o niej zapomniał. Szare chmury zasłaniające niebo tylko wzmacniają to odczucie.

Oddalam się od portu, choć wciąż podążam wzdłuż niego. Równolegle biegnące ulice nie mają tyle przestrzeni co deptak przy wodzie.

SONY DSC

Pełno tu zakładów, w których nadal produkuje się metalowe części do statków. Jakie dokładnie? Nie wiem. Ułożone jedne na drugich kartonowe pudła, pnące się jak bluszcz w górę ściany, pozostają zamknięte. Pomarszczone twarze, które wyglądają ze środka nie zachęcają do zadawania pytań. Policzki nadymują dymem z przed chwilą skręconych papierosów. Tak innych od tych równiusieńkich, wychodzących parędziesiąt lat temu z fabryki Papastratosa. Ta, podobnie jak inne biznesy w okolicy, stoi zamknięta na cztery spusty.

SONY DSC

Ciężko się tu oddycha. Marzę o prysznicu. Silnym strumieniu wody, który wypłukałby kurz osiadły w zgnieceniu łokci i włosach. Jedyne czym mogę się teraz pocieszyć to wysmarkanie piachu, który wszedł mi do nosa po tym jak wielka śmieciara przejechała przez ulicę.

SONY DSC

Biorę głęboki oddech, bo coś kłuje mnie w serce. Portowe budynki nie zasłużyły na swój los. Wiem, że doprowadzenie ich do użyteczności nie skończy się na zeskrobaniu odchodzących warstw farby. By stały się loftem, w którym ktoś zamieszka albo industrialną kawiarnią, pachnącą świeżo zmieloną kawą potrzeba dużo pracy. Zastanawiam się czy ktoś się jej podejmie zanim kolejne ściany zaczną upadać. Jak w domku z kart.

SONY DSC

SONY DSC

Wychodzę z dzielnicy Papastratio, przechodzę przez Kopi i dochodzę do Drapetsona. Mijam przystanek „Polykatoikies” i zastanawiam się dlaczego ktoś go tak nazwał, skoro piętrowe bloki widoczne są dopiero na horyzoncie. Tu autobusy krążą wokół jednopiętrowych domków o powierzchni salonu. Przypominają ogródki działkowe, choć mają w sobie więcej przytulności. Uroku dodają im różnokolorowe okiennice, na których osiadł kurz.

SONY DSC

SONY DSC

Przez niewielkie podwórka przewija się chwilowość. Jakby ktoś zaglądał tu trzy razy do roku. By w rękach uprać budne ciuchy, a potem wywiesić na ganku. Zabić trzy kwadranse przy piwie i plastikowym stole. Naprawić cieknący kran, poskładać ubrania w kostkę i znów wyruszyć.

SONY DSC

W stronę portu, a potem w morze. Uciec w niebieskość, którą tu – w Pireusie – zawłaszczyły metaliczne promy…

Jak zwiedzić Ateny „jak lokalny”?

„Tu nie ma nic ciekawego” –  wzrokiem przeczesujesz mapę swojego miasta. Próbujesz znaleźć coś, co może spodobać się znajomemu, który po raz pierwszy przyjedzie Cię odwiedzić. W końcu jest!

SONY DSC

Dlaczego wyjdziecie na  spacer po rynku, zahaczycie o kamienice w starej części miasta, wyskoczycie do baru na imprezowej ulicy, zamiast przejść się po okolicznym targu lub po Twoim osiedlu?

Tak wiem… tam przecież nie ma nic ciekawego…

Zwiedzanie miasta „jak lokalny” to ściema!

Przewracam oczami, gdy po raz kolejny znajomy chce „odkryć Ateny z perspektywy lokalsa”. Po pierwsze, XV wiek i czasy wielkich odkryć geograficznych już minęły – wszystko zostało odkryte. Poza tym wzdryga mnie na określenie „lokals”… Jest i trzeci powód.

Podczas gdy my turyści wylewamy siódme poty, by miasto odkryć z perspektywy Ateńczyków, Ateńczycy najzwyczajniej w świecie… nie są zainteresowani odkrywaniem swojego miasta! Co innego, gdy wyjeżdżają poza jego granice i zamienią się w turystów.

SONY DSC

Pamiętam maślany wzrok mojej greckiej znajomej, która lutowego popołudnia z otwartą buzią chłonęła intensywne kolory opolskiego blokowiska. I różnorodność mieszkań, które opakowane w bezkształtny blok, wydawały się z zewnątrz takie same.

Nie mogłam zrozumieć głębokich wzdechnięć, oklasków, ciągłego szarpania za rękaw uzupełnianego błagalnym tonem o przedłużenie spaceru. Pół roku później wprowadziłam się do Aten.

Wtedy zrozumiałam

Z turysty w mieszkańca, czyli najgorsza przemiana, jakiej możesz doświadczyć

Po pierwszych dniach przeprowadzki wszystko było nowe i fascynujące – pompony u butów Evzones podskakujące podczas zmiany warty, stoiska z piramidami warzyw i owoców na centralnym targu, kolorowe donice zastawiające ulice Plaki. I oczywiście Akropol spoglądający na nie wszystkie z góry.

SONY DSC

Ekscytujące były codzienne podróże metrem. Sklejone wagoniki łączyły najważniejsze atrakcie – szybko, bez konieczności tracenia czasu na nużące dojścia. Z twarzą przyklejoną do okna wyglądałam kolejnych stacji. Odliczałam kropki na trójkolorowym schemacie linii i czas potrzebny na przejazd od jednej do kolejnej. Z rytmu wybijały mnie dźwięki akordeonu albo gitary. Odrywałam się od szyby, by zerknąć na grajka, który kołyszącym krokiem przechodził przez kolejne wagony. I pasażerów-zombi, chowających twarze za książką lub ekranem smartphona.

Nie wiem, w którym momencie stałam się jednym z nich.

Pompony u butów Evzones przestały podskakiwać, donice przy ulicach zamiast cieszyć, wadzić. Akropol zniknął w gąszczu czteropiętrowych budynków.

„Proszę zatrzymać metro! Ja wysiadam!”

Tak jak co dzień siedziałam w szarym metrze. Betonowe ściany za oknem i miarowe postukiwanie komboloi powoli wprawiały mnie w trans. Oczy stawały się coraz cięższe. Nagle skronie przeszyło ostrze noża. Przez uchylone okno wpadł mroźny powiew wiatru. Zielona linia metra wyjechała na ziemię. Po lewej stronie na wzgórzu znów królował Akropol. I gdy po raz kolejny zrozumiałam, że przestał mnie zachwycać, postanowiłam coś z tym zrobić. Tu i teraz.

SONY DSC

Gdy tylko dojechałam do kolejnej stacji, poderwałam się z siedzenia. A chwilę później usiadłam. I pozwoliłam, by wagoniki leniwie dotoczyły się do ostatniej stacji w Pireusie.

Zapomniałam kiedy ostatni raz tam byłam. I kiedy ostatni raz byłam w miejscach, w kórych serce zaczynało bić szybciej. Tak, jak podczas pierwszych spacerów wokół fontanny przed parlamentem, wśród wąskich uliczek Plaki, czy w stronę Akropolu.

Gdy zrozumiałam, że wszystkie atrakcje przestały mnie zachwycać, postanowiłam zachwycić się miejscami zwykłymi. Zejść z turystycznych szlaków i wrócić do metra. A dokładniej na jego powierzchnię. I dróg pokonywanych przez mieszkańców każdego dnia.

3 linie, 61 stacji i 84 kilometrów to za dużo, do zobaczenia za jednym razem. Za to w sam raz na dużo spacerów. I dużo okazji do poznawania miasta. Jak lokalny.

 

Ateński Jedwabny Szlak [fotorelacja]

Pod koniuszkami palców czuję kolejne materiały – od miękkiej bawełny po szorstki dżins. Wyciągniętą dłoń z każdym krokiem łaskoczą inne faktury. Plusz, drelich, flanela, len, dżersej, żakard… Chciałabym nazwać je wszystkie, ale nie potrafię.

Po obu stronach ulic Kalamiotou i Perikleous znajdują się sklepy. Wszystkie z nich sprzedają to samo…

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

„Retro żakiet, kloszowana spódnica, poszewka na poduszkę, która od tygodni naga leży w salonie…” – z wykesponowanych materiałów mogłoby powstać tysiące rzeczy. Oparte o zewnętrzne ściany budynków ciasno zwinięte rulony są jednak bezpieczne – nawet z maszyną do szycia nie wiedziałabym, gdzie zacząć.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Przyglądam się tym, którzy wiedzą, jak z materiałami sobie radzić. Tym, którzy metrami tkanin, przebierają tak samo pewnie, jak wieszakami z uprasowanymi w kant ubraniami. Starsze kobiety, które mijają mnie ze złożonymi w kostkę materiałami, co rusz zaglądają do siatek. Cieszą się jak nastolatki, które na wyprzedaży wyhaczyły najnowszą kolekcję za półdarmo.

SONY DSC

SONY DSC

„Czy to możliwe, że dokładnie w tym miejscu przebiegał Jedwabny Szlak?” – przeciągam dłonią po materiałach. I gdy podobnie jak wcześniej nie znajduję odpowiedzi, skupiam się na cieszeniu się gamą kolorów i zwykłym życiem, które toczy się tuż obok…

SONY DSC

SONY DSC

A Ty? Zszedłbyś z utartego ateńskiego szlaku, by przejść się „materiałową” ulicą? A może już to zrobiłeś i, co więcej, podczas spaceru natknąłeś się na inne zwykłe-niezwykłe miejsca? Pochwal się swoimi odkryciami w komentarzu!