8 ateńskich kawiarni – nieznanych, a ukochanych!

Picie kawy jest nieodłącznym elementem greckiego życia. Ateńczycy obsiadają kawiarniane stolik ze wszystkich stron nie tylko w weekendy. W zgiełku stolicy, gdzie lokale są na każdym kroku, trudno znaleźć te, który odwiedzić naprawdę warto.

Dlatego w dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami tymi, które musicie odwiedzić podczas spaceru po cetrum Aten!

Zabano
Sarri 18, Ateny (Psirri)
godz. otwarcia: 8.00-1:00 / poniedziałek zamknięte

IMG_20171111_154640

IMG_20171111_153635

„Bardzo tu światowo” – nie dziwne, że to było moje pierwsze wrażenie, skoro City Circus, hostel, przy którym znajduje się kawiarnia, ściąga rzesze obcokrajowców. Kawiarnia idealna na niedzielne popołudnie, gdy kontrabas z gitarami drżą w rytmie jazzu, a podłoga – od tych, którzy poderwali się do tańca. Przepyszne ciasta sezonowe (jeśli traficie spróbujcie sernika z cukini), koktajle i…wszystko inne! 😉

Syntrimi
Amfiktionos 33, Ateny, Thissio
godz. otwarcia: 10.00-02:00 / poniedziałek zamknięte

IMG_20171216_130501

IMG_20171216_130803

IMG_20171216_130552
Odratowany klasycystyczny dom wcale nie wygląda jak wrak, choć jego nazwa własnie to oznacza. Przepiękne podwórze, do którego przechodzi się do jednego z dwóch pokoi, które kiedyś były oddzielnymi mieszkaniami. Trudno zdecydować, czy odbić w prawo czy w lewo. Stare drewniane meble, kamienny piec czy własnoręcznie przędzone siedziska nadają „wioskowego” (w dobrym tego słowa znaczeniu!) charakteru. Oaza spokoju tuż przy pełnym tłumów deptaku okrążającego Akropol.

Kimolia Art Cafe
Ipereidou 5, Ateny (Plaka)
godz. otwarcia: 9.00 – 1.00

IMG_20180115_181447_HHT (1)

IMG_20180115_200605_HHT

IMG_20180115_200549_HHT
Miejsce spotkań klubów książkowych i wszystkich tęskniących za momentem złapania zakurzonej kredy i kreślenia nią wszystkiego, co dusza zapragnie. Bo Kimolia, czyli dosłownie „Kreda”, to miejsce dla artystycznych dusz i tych kochających ciepłe pastolowe wnętrza, gdzie niekoniecznie jeden obrazek pasuje do drugiego.

Piekarnia na ulicy Irakleidon
Irakleidon między numerem 23 a 25, Ateny (Thissio)
godz. otwarcia: zmienne

IMG_20180329_181609 (1)
Nie podaję nazwy z jednego powodu – po prostu jej nie ma. A mimo wszystko zbiera sporą część okolicznych emerytów, a mnie razem z nimi. Może to kwestia niskich cen? A może plotek z okolicy, których można zasięgnąć bez otwierania gazety? Mimo, że papierowe kubki w których serwowana jest kawa zdają się mówić „weź mnie na wynos”, to trudno znaleźć miejsce przy jednym z 6 okrągłych stolików wystawionych na zewnątrz.

Muzeum Archeologiczne
28 Oktovriou
godz. otwarcia: w godzinach otwarcia muzeum (zmienne w zależności od sezonu)

IMG_20180107_122036
IMG_20180107_121752
Przyznaję się bez bicia – kawy nigdy tu nie piłam! Ale jak tylko odkryłam kawiarnię mieszczącą się w podwórzu Muzeum Archeologicznym – od razu tego pożałowałam. Zieleń wspina się po każdym możliwym skrawku, a zza drzew wyglądają śnieżnobiałe posągi bogiń. Czy można odmówić takiemu towarzystwu?

Yasemini
Mnisikleous 23, Ateny (Plaka)
godz. otwarcia: 10.00 – 3.00

IMG_20170420_112632

SONY DSC


IMG_20170420_112003
Nigdy nie mogę zdecydować się czy bardziej uwielbiam stylowe, obite kolorami krzesła w środku, czy poduchy rozłożone na schodach Plaki, z których za każdym razem, trzeba zsuwać leniwego czarno-białego kota. Pachnie tu jaśminem i świeżo przyrządzonymi tartami. Mniam…

T.A.F/ The Art Foundation
Normanou 5, Ateny (Monastiraki)
godz. otwarcia: 10.00 – 3.00
TAF-1
Choć większość poleca go jako bar z alkoholami, za to ja przekornie uwielbiam pić tu kawę. Zresztą… każdy znajdzie tu coś dla siebie! Szukanie zacznijcie od samego baru, bo ukryty jest na jednej z bocznych uliczek targu Monastiraki. Na dziedzińcu, który na zimę jest zakrywany, zachowano fragmenty dawnych warsztatów. Warto wstąpić do mieszczącej się u góry podwórza sali, gdzie można zobaczyć aktualną wystawę

Bel Ray
Falirou 88, Ateny (Koukaki)
godz.otwarcia: 10.00-2.00
belray
Vintage jest tu wszystko – od prosto ściętych szklanek, drewnianego radia i kontrastującego z nimi musztardowego baru. Na ścianie budynku na przeciwko, nad zaparkowanym garbuzem, wywieszono ekran, na którym w lato, wyświetlane są filmu. Wszystko zdaje się mówić, że oto jesteśmy w latach 80. Usytuowany na rogu, z oknami od podłogi do sufitu, gdzie światło wypełnia każdy róg! Idealna miejscówka na brunch.

Którą z kawiarni odwiedzicie podczas najbliższego pobytu w centum Aten? A może macie w inne ulubione miejsca? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu!

 

Pchli market, który nie istnieje

Ten bazar nie istnieje. Nie przekartkowuj przewodników, nie staraj się wyłapać go podczas codziennych rozmów. Wsiądź w jeden z wysprey’owanych wagonów, toczących się w stronę Pireusu. Wysiądź, gdy miniesz powiewające na metalowym płocie parę wytartych dresów.

bazar w Pireusie

Pchli market w Pireusie jest najprawdziwszym pchlim marketem w okolicach Aten. Brak tu skórzanych plecaków po 50 euro za sztukę czy biżuterii wyeksponowanej za nieskazitelnie czystymi witrynami na Monastiraki.

Co w takim razie się na nim sprzedaje? No i jak właściwie znaleźć ten bazar?

Bazar w Pireusie znajduje się po lewej stronie zielonej lini metra, na ulicy Alipedou. Jest jak indyjski bazar. Nie ten z równo usypanym stożkami kolorowych przypraw, bliżej mu raczej do filmu „Slumdog – milioner z ulicy”.

bazar w Pireusie

bazar w Pireusie

Ludzkie zaspy po obu stronach drogi sprawiają, że ulica wydaje się węższa niż w rzeczywistości. Wszystko przez sprzedawców, którzy na ziemi rozłożyli wełniane koce albo nylonowe plandeki. Na nich wszystko, co znaleźli Bóg-wie-gdzie: ikony z Matką Bożą pomiędzy płytami z tanimi pornosami. Próbki antyperspirantów koło włączników do światła. Śrubokręty z plastikowymi kolorowymi rękojeściami, rozchodzone przez poprzednich właścicieli buty, nadeschnięte lakiery do paznokci, zużyty do połowy flakonik perfum w kolorze zleżałego whisky. Koło nagich Barbie położyła się zmęczona Cyganka.

Nie mogę wymienić wszystkiego, co można na targu znaleźć. Jeszcze trudniej wskazać mi choćby jedną rzecz, której tu nie ma.

bazar w Pireusie

SONY DSC

SONY DSC

Nie zatrzymuję się – boję się, że wsiąknę, zniknę. Utonę w czarnej otchłani pierdółek i używanych ciuchów. Co chwila, wpadam na czyjeś plecy. Emeryci kręcą się jak święte krowy. Od jednej strony ulicy, do drugiej.

“Tyle tu rzeczy, których mi nie potrzeba!” – ze słowami Sokratesa w głowie docieram do końca targu. Jednocześne wiem, że znajdą się tacy, którzy wynajdą tu dokładnie to, czego szukają. Prawdziwe perełki. Srebrne łyżki, które przy wizycie u posiwiałej mamy mojej znajomej, przy kolejnych wzdechnięciach będę obracać w rękach.

Nie mam cierpliwości do bawienia się w poszukiwanie skarbów. Wracam do domu.

Komputer otworzyłam prawie równocześnie z drzwiami. Wstukałam „Market Pireus” w mapach. Pinezka wylądowała w miejscu spaceru. Zjechałam w dół. „Godziny otwarcia: niedziela, 7.00- 15.00. Pozostałe dni: zamknięte. Dzisiaj też.
Brak innych informacji.Tylko „Możesz być pierwszym, który doda recenzję na temat tego miejsca”…

Nie dodałam. Bo w czym market w Pireusie jest lepszy od innych miejsc, które istnieją, a których wolimy nie wspomiać?

 

Olimp krok po kroku. Sprawdź, co czeka na każdym z nich!

Wejście na najwyższy szczyt Olimpu, Mitikas, to niezapomniana wycieczka wzdłuż europejskiego szlaku E4. Prawie 3 000 m.n.p.m można pokonać w jeden dzień (na dodatek tam i z powrotem!). Każdy odcinek to osobna przygoda i przejście przez zupełnie różne światy. Sprawdź, co czeka na Ciebie na każdym z nich!

mapa Olimp
Litochoro (Myloi) – Prionia

Odcinek Litochoro – Prionia jest najczęściej pokonywany przez zorganizowane wycieczki, którym obiecuje się wycieczki „na Olimp”. Najrzadziej spotkacie na nim „wytrawnych” wędrowców, którzy uderzają na szczyt. I pierwsi, i drudzy wiele tracą.

DSC01779

DSC01783
Wioska Litochoro to dopiero przedsionek Olimpu. Jeżeli myślisz, że ze zorganizowaną grupą z biura turystycznego wejdziesz na Mitikas, to jesteś w błędzie. Obiecywane przez agencje „wędrówki na Olimp”, to w 99% pokonywanie odcinka od wsi Litochoro do Prioni, czyli najwyższego punktu, do którego można dojechać autem.

To właśnie łatwy dojazd do Prioni sprawia, że odcinek ten jest często omijany. A to błąd!
Ścieżka ciągnie się wzdłuż malowniczego Kanionu Enipea, wyrzeźbionego przez rzekę o tej samej nazwie. Krystalicznie czystą wodę, przecina siedem drewnianych mostów, które co jakiś czas ustępują miejsca wodospadom. Pomimo przeraźliwie zimnej temperatury (stopy bolą już po 10 sekundach!) ciężko powstrzymać się przed krótką kąpielą!

DSC01834
DSC01868
Nie zostawiajcie ubrań zbyt daleko – przydadzą się, by przyjrzeć się z bliska takim miejscom, jak wybudowany w skale kościółek Agios Dionisos.

Agios Dionisos
Na końcu odcinka, na Prioni, czeka na Was tawerna (często mylona ze schroniskiem). Jest to ostatni punkt, w którym zaopatrzysz się w wodę przed dojściem do schroniska Spilios Agapitos (nie wierzcie mapie, która mówi, że parę kilometrów dalej jest inne źródło – nie ma go!).

Prionia- Spilios Agapitos

Im wyżej, tym większa przygoda. Odcinek Prionia – Spilios Agapitos to podobno najczęściej uczęszczany odcinek. Na mapie jest znacznie krótszy niż poprzedni – to właśnie tu zaczynają się strome podejścia. Wynagradza je gęsty sosnowo-bukowy las, przeplatany jodłami. Drzewa przerzedzają się od czasu do czasy, by dać miejsce zapierającym dech w piersiach punktom widokowym.

DSC01901

Po 2/3 drogi z Prioni do schroniska, wejdziecie na odsłonięty „zyg-zag”, u końcu którego znajduje się Spilios Agapitos. Nie wystrasz się, jeśli na minie Cię jakiś osioł! To na ich barkach dostarczane jest zaopatrzenie do schroniska.

DSC01917
DSC01912

Spilios Agapitos – Zonaria

Czas na wyprawę na księżyc! Za schroniskiem Spilios Agapitos surowy, skalisty teren powoli wypiera zieleń.

DSC01929

Czuć rękę bogów. Widać tron Zeusa.

Szczególnie zdradliwym miejscem jest Zonaria, której nazwa oznacza „pasy”. W zimie dużo tu śmiertelnych wypadków. Jeden nieuważny krok wystarczy, by stoczyć się w kocioł przepaści, rozłożony u dołu wąskiej ścieżki.

Sam widok również jest zabójczy…

DSC01943

DSC01948

DSC02094
Podejście na Mitikas (najwyższy szczyt Olimpu)

Pamiętam jak trzęsły mi się nogi, gdy wspinaliśmy się na Mitikas stromym podejściem od Louki. Jak pociły mi się ręce, gdy kolejny hak do wpięcia liny przypominał mi, że nie mam co w niego wpiąć. Kolejny zsuwający się kamyczek…

Jeżeli zdecydujesz się wybrać się na szczyt od strony Louki to zrób to tak, jak trzeba: z kaskiem, najlepiej takim, który uniemożliwia spoglądanie w dół. 😉

DSC02106

DSC02115

Podejście drogą wspinaczkową Louki

Na szczyt możesz też wejśc od częściej wybieranego wejścia zwanego Kakoskala („złe schody”). Kakoskala to w porównaniu z Louki czerwony dywan. 😉

20785982_10159031664780562_2576957859708397651_o

Kakoskala

Kakoskala

Mitikas – najwyższy szczyt Olimpu

Hurra! Dla niego cały ten wysiłek! Dla niezmąconej chmurami widoczności i wybrzeża, które rozciąga się w oddali!

DSC02136

Najwyższy szczyt Olimpu, czyli Mitikas, położony na 2918 m.n.p.m

DSC02218

Mitikas wydoczny od strony Skolio (2905 m.n.p.m)

DSC02151

Płaskowyż Muz widziany z Mitikas

Płaskowyż Muz

Jeszcze przed wejściem na szczyt, po przejściu Zonari, zobaczysz Płaskowyż Muz -ogromny naleśnik, którego brzegi wydęło do góry rozgrzane powietrze. Na naleśniku dwa schroniska – Apostolidis i Kakalos – podane jak na tacy. Do tego z parującym, pachnącym jedzeniem.

DSC01991

Schronisko Kakalos, położone na Płaskowyżu Muz

DSC02095
Lemos

Jeżeli chcesz wrócić inną drogą niż wszedłeś to polecam trasę przez Lemnos.

DSC02311

DSC02315

Lemos, zza chmur wyłania się tzw. Tron Zeusa

Podejście od tej strony też musi być niesamowite – wyobrażam sobie jak powoli zbliżałabym się do Mitikas, przez Lemos. Jak z każdym krokiem szczyt stawałby się coraz większy i srogi. Zupełnie inaczej niż przy podejściu ze schroniska Spilios Agapitos. Tam Tron Zeusa pojawia się z nikąd, „wyskakuje” zza rogu.

Petrostruga

Czy to możliwe, że za chwilę wszystko się skończy? Że za parę kilometrów zatoczy się kółko i znów wrócimy na Prionię, by odebrać zaparkowane auto albo złapać stopa w kierunku Litochoro?

DSC02326

DSC02340
Do schroniska Petrostruga mam szczególną słabość. To tu doszłam za pierwszym razem, gdy w środku lutego (o zgrozo!) postanowiłam wybrać się na Olimp. Skończyło się fiaskiem – złym przekalkulowaniem czasu, warunków, złym przygotowaniem. Skońcyło się też zaproszeniem do spędzenia nocy przy rozgrzanym kominku, przez grupę, która przy Petrostrudze pojawiła się tuż przed zmrokiem.

Od tego czasu wiem, że wejście do Olimpu zawsze jest otwarte. Niezależnie od poziomu zaawansowania w wędrówkach górskich.

Masyw Olimpu jest tak zróżnicowany, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zamiast szukać wymówek, spróbujcie… wędrówek! Choćby po najniżej położonych odcinkach. Bo Olimp jest nie tylko dla bogów!

Pociąg, co utknął w wąwozie. Odontotos

Na Peloponezie jest miejsce, jak z wiersza Tuwima. Jest maszyna, co „kręci się, kręci się koło za kołem”. Przejeżdża „przez góry, przez tunel, przez pola, przez las” choć, jak to w Grecji bywa, niezbyt „śpieszy się, by zdążyć na czas”…

Nie musisz znać greckiego odpowiednika słowa „Lokomotywa”. Zapamiętaj słowo, które porwie Cię w podróż. Odontotos.

Czy nie brzmi jak metaliczny stukot kół, odbijający się echem od skalnych ścian?

DSCN7598

DSC_0910

Odontotos to kolejka, której trasa prowadzi przez wąwóz Vuraikos. Stacja początkowa znajduje się we wsi Diakopto nad zatoką Koryncką, a końcowa w gwarnej Kalawricie (znajduje się tu centrum narciarskie).

DSCN7618

Początek trasy Odontotos i wejście do wąwozu Vuraikos.

Pociąg nazwę otrzymał po specjalnych zębatkach, które pozwalają na bezpieczne podjazdy po stromych stokach.

DSC_0036

Zębatki umieszczone są tylko na paru odcinkach całej trasy kolejki. Ułatwiają one przemieszczanie się pociągu tam, gdzie nachylenie terenu wynosi ok. 10%

Choć cała trasa ma 22 kilometry, to natura „upchnęła” na niej wszystkie możliwe atrakcje – wapienne skały z wydrążonymi tunelami, wodospady ułożone jak schodki, strumyki płynące równolegle do trasy kolejki. Uzupełniona przez człowieka w metalowe mosty trzeszczące przy każdym kroku i opuszczone stacyjki, stała się genialną wymówką na jednodniową wycieczkę poza miasto.

DSC_0016

DSC_0022

DSC_0963

Stacja Niamata na 5 kilometrze trasy

Historia tego miejsca, zaczęła się oczywiście od… miłości! Herkules tak pokochał Vourę, że otworzył dla niej przejście między skałami, by stęsknieni mogli spotkać się przy morzu. O micie przypomina Vouraiko – rzeka płynąca wzdłóż torów kolejki, która od kochanki Herkulesa wzięła swoje imię.

Mniej romantyczni sceptyci twierdzą, że wąwóz ukształtował się pod wpływem erozji. Niezależnie od tego, komu wierzycie, przyznacie jedno: spacer w takich okolicznościach przyrody sprawia, że oddycha się głębiej.

DSC_0946

Jeden z sześciu tunelów na trasie Odontotos. Przesmyki są na tyle krótkie, że można zobaczyć co znajduje się po drugiej stronie (lalbo przynajmniej światełko w tunelu). ;)) Długość wszystkich to zaledwie 200 m.

Kiedy w 1895 położono pierwsze szyny, Odontotos był jednym z najbardziej ambitnych projektów kolejowych. Rozstaw kół musiał być na tyle wąskie, by wagony zmieściły się na wymagającym i pochyłym terenie. Jak widać projekt zakończył się powodzeniem, a Odontotos do teraz jest jedną z najbardziej górskich kolejek Grecji.

Tunel

Najbardziej niebezpieczne miejsce na całej trasie kolejki. Rozplanuj dobrze swoją wędrówkę, by nie znaleźć się w tu razem z pociągiem – przed rozpoczęciem sprawdź rozkład jazdy.

 

Odontotos

Kolejka porusza się 30-40 km/h na normalnych odcinkach lub 6-15 km/h tam, gdzie do akcji wkraczają zębatki. Przy takiej prędkości okna kolejki zamieniają się w najlepszy telewizor – trudno oderwać wzrok od widoków roztaczających się po drugiej stronie.

 

Portes

Portes (tłum. drzwi), to najwęższy punkt wąwozu Vouraikos. W tym miejscu pociąg przejeżdża przez tunel zamykany z obu stron wielkimi żelaznymi bramami. To jedyne miejsce, w którym wędrujący wzdłuż trasy są zmuszeni rozdzielić się z pociągiem (na wcześniejszych odcinkach można wędrować po torach – oczywiście z oczami i uszami szeroko otwartymi!)

Trasę Odontotos możecie pokonać kolejką w godzinę lub w 6 godzin, wędrując wzdłuż torów. Sama nigdy nie mogę się zdecydować, więc kończę zaliczając dwie opcje – pieszo do góry, a w dół pociągiem. Nie mogę sobie wybaczyć, że za każdym razem wracam, gdy już jest ciemno, a w oknach pociągu odbijają się tylko wewnętrzne światła wagonów…

SONY DSC

SONY DSC

Czekanie na pociąg na stacji Mega Mega Spileo (tłum. Wielka Jaskinia), można umilić sobie wizytą  w jednej z dwóch tawern, które znajdują się tuż przy torach.

Nigdy nie udało mi się dotrzeć do końcowej stacji. Odontotos pokochałam jesienią, kiedy dni są krótkie.

Co znajduje się za stacją Mega Spileo, na ostatnich 10 kilometrach trasy? Wierzę, że jest tak samo pięknie jak przed nią, ale jeżeli dotarliście do samego końca, to koniecznie dajcie znać w komentarzu, jak wygląda druga strona.. 😉

* Jak większość zdjęć na blogu, także i te pochodzą z mojego archiwum. Wiele z nich wykonał mój przyjaciel Haris Diamantopoulos, któremu dziękuję za ich udostępnienie

Nieznane miejsca Grecji, które musisz odwiedzić jesienią

Jesień w Polsce ucieka, jak zgrabione liście wywożone na pace półciężarówki
z każdego blokowiska. W Grecji dopiero się rozkręca.

Jak na kobietę przystało przychodzi spóźniona i tylko na chwilę. Ponętnie rozbiera się z płaszcza liści, zrzuca owoce jak koturny z nóg, na których spędziły zbyt dużo czasu.

Choć w Atenach jesień łatwo przegapić (bo czym są  pojedyncze drzewa usadzone wzdłuż deptaków w porównaniu do połaci lasów?!) to są miejsca,
w których olśniewa swoją urodą. I wtedy, po raz pierwszy w roku chcę stęsknione za wyspiarskim ciepłem ciało wysłać w głąb lądu.

Gdzie dokładnie? Poznajcie 5 miejsc w Grecji, w których króluje jesień!

Trasa kolejki Odontotos

DSC_1007

????????????????????????????????????

[Fot. Haris Diamantopoulos]

Na północy Peloponezu, między Diakopto, a odpoczywającą przed najazdem narciarzy, Kalavritą, niesie się blaszany stukot. Rodzygotane wagoniki kolejki jadą wzdłuż strumienia, na którym unoszą się pożółkłe i brązowawe liście. Przyklejone do szyby dzieciaki pokazują palcami niewielkie jak schodki wodospady. Wiatr ze zdwojoną siłą przeciska się przez wyżłobione w skale tunele. Tak wygląda jesień na trasie kolejki Odontotos.

Meteora

Meteora_ George Papapostolou

[Fot. George Papapostolou]

Centralna Grecja. Mistyczna mgła przemyka między surowymi skałami
z dramatycznie zawieszonymi nad krawędzią XIV-wiecznymi klasztorami. Wyrosły z ziemi jak grzyby po deszczu. Ceglaste dachówki są tylko jednym z odcieni – wtapiają się w płomienne pomarańcze, odcinają na głębokiej sosnowo-jodłowej zieleni…Choć Meteora jest jednym
z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Grecji, to jesienią nic nie jest tam takie samo.

Pilion

Milies pilio httpwww.panoramio.com

[źródło: www.panoramio.com]

pelion-01 greeka com

[źródło: www.greeka.com]

Choć nigdy nie udało mi się tu zajrzeć w listopadzie, to po wymówieniu słowa „Pilo” mam przed oczami kolorowe stoki gór spływające do pustych plaż, sięgające do pasa brązowe paprocie i rozciągnięte pułapki-pajęczyny. Tsagarada ze swoim tysiącletnim platanem, Portaria z drzwiami i oknami upstrzonymi malunkami, Milies ze stacją kolejową rzuconą pośrodku lasu – nazwy wiosek brzmią jak zaklęcia, które przenoszą w serce Tessalii.

 

Jezioro Plastira

plastiras mysatelite.wordpress.com

[źródło: mysatelite.wordpress.com]

– Jezioro! – pamiętam, gdy po pół dniu jazdy znajomy nie wytrzymał ekscytacji i wyjawił cel podróży. Wtedy zrozumiałam jak unikalny dla Grecji jest widok akweniku, rozlanego pomiędzy górami. Wtedy też zamarzyłam, by znaleźć się nad nim, gdy zacznie odbijać na swoim lustrze ciepłe jesienne kolory. By w ciepłej chuście owiniętej wokół szyi, stanąć nie nad jakimkolwiek jeziorem,
a 750 metrów bliżej nieba. Nad jeziorem Plastira, koło Karditsy.

Feneos

Feneos

DSC_0628

[Fot. Haris Diamantopoulos]

Płaskowyż jak naleśnik rozciągnięty między górami Koryntii. Rozrzucone na stokach wioski, o istnieniu których przypominają jedynie rozżażone światełka latarnianych ulic. Nie wiadomo czy w kamiennych domach jeszcze ktoś mieszka. A może wszyscy przenieśli się na stałe do kafenijo przy głównym placu, gdzie metalowy, stojący na środku piecyk unosi papierosowy dym
i zapach pieczonych kasztanów? Rozwaleni na krzesłach grają w karty, popijają kawę i niewiele robią sobie z tego, że dla reszty świata po prostu nie istnieją…

Nic a nic się im nie dziwię, po przecież jesień jest właśnie po to, by na chwilę zniknąć. Pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącej latte posypanej cynamonem lub gdzieś na szlaku, pośrodku niczego.

A Ty gdzie najchętniej zaszywasz się na jesień?