6 aplikacji na telefon, które musisz mieć w Grecji

Ile razy czułeś się zagubiony w Grecji? Jak często denerwowałeś się, że krążysz bez sensu albo tracisz czas na szukanie turystycznych folderów, przekopywanie Internetu, zamiast siorbać frappe z widokiem na Akropol?

Wiem, że nie każdy z odwiedzających Grecję dysponuje aplikacją offline, taką jak „Zapytaj kumpla app” albo „Grecki mąż PRO”, które odpowiedzą na wszystkie pytania.

Dlatego przed kolejnym przyjazdem, koniecznie zainstaluj na telefonie 6 aplikacji, które pomogą zaoszczędzić Ci mnóstwo czasu i pozwolą cieszyć się urlopem w pełni.

 

beatBeat-Ride App

Chcesz zamówić taksówkę, ale nie wiesz, gdzie zadzwonić? A nawet gdybyś wiedział to ze swoim angielskim i tak się nie dogadasz? Beat-Ride App jest dla Ciebie idealnym rozwiązaniem!

Aplikacja lokalizuje Cię, a następnie pokazuje wszystkich kierowców w najbliższej okolicy. Kliknięciem, wybierasz jednego z dostępnych kierowców, a w oczekiwaniu na jego przyjazd, śledzisz drogę, jaką pokonuje.

Beat-Ride App powoli wypierana jest przez popularnego Ubera, jednak nadal to z niej Ateńczycy korzystają najczęściej.

 

downloadMaps.me

Mapa w komórce dla tych, którzy z bez problemu chcą się nawigować po mieście i w trasie poza nim. Maps.me są bardzo szczegółowe, bezpłatne i dostępne w trybie off-line.

Ściągnijcie mapę interesującego Was regionu Grecji przed wyjazdem, i poruszajcie się pewnie w nieznanym terenie.

 

Google_Translate_IconGoogle translate

Wiem, wiem… w Atenach przecież „wszyscy mówią po angielsku”. Nie wszyscy, którzy tu przyjeżdżają, muszą być jednak poliglotami.

Z pomocą przychodzi Google translator, który tłumaczy pojedyncze słowa, ale także całe wyrażenia czy zdania. Z greckiego na polski, z polskiego na grecki i inne języki – bez konieczności łączenia z Internetem.

I choć proponowane tłumaczenia od czasu do czasu przypominają zdania w stylu „Kali mieć, Kali chcieć” to przecież zawsze jest to jakieś ułatwienie przy wytargowaniu rabatu czy zrozumieniu wszędobylskich napisów.

 

fuelgrappfuelGR: fuel prices for Greece

FuelGR: fuel prices for Greece docenią kierowcy, którym zależy na zatankowaniu po najniższym koszcie.

Aplikacja pokazuje stacje benzynowe oraz aktualne ceny. Lokalizacja pozwala na wyliczenie dystansu do najbliższej z nich. Oprócz tego, użytkownicy mogą filtrować stacje na podstawie preferowanej marki, typu paliwa czy ceny.

 

oasaOASA telematics app

Na transport publiczny w Atenach trzeba brać poprawkę – szczególnie jeśli chodzi o autobusy. Google maps niewiele w tym zakresie pomaga. Dlatego z pomocą przychodzi OASA telematics app.

Użytkownicy polskiego „jak dojadę” będą nieco zawiedzeni. Choć OASA telematics app także służy do rozeznania się w transporcie publicznym, to jej interfejs jest dużo mniej intuicyjny.

Nadal jednak jest najlepszą aplikacją z aktualnymi rozkładami jazdy, lokalizacją przystanków, czy pokazującą pokonywane trasy w rzeczywistym czasie.

 

tripadvisor iconTripAdvisor

TripAdvisor, jak na dobrego doradcę przystało, podpowie jak zaplanować wakacje – od znalezienia lotów i hoteli, wybranie restauracji, miejsc wartych zobaczenia i  polecanych aktywności. Wszystko w oparciu o oceny wystawione przez tysiące użytkowników.

W aplikacji przefiltrujecie polecane miejsca w oparciu o cenę, standard czy typ. Zamiast przekopywać Internet w poszukiwaniu interesującego miejsca, w TripAdvisor znajdziemy zdjęcia innych użytkowników, a także mapę z lokalizacją.

 

Którą z aplikacji wypróbujesz podczas kolejnej wycieczki do Aten? A może znasz inną, która sprawiła, że Twój pobyt w stolicy był dużo łatwiejszy?

Manifest greckich rebeliantów, czyli Wielkanoc z dala od rodziny

Mamy wystarczająco lat, by znudziło się nam spędzanie Paschy z rodziną przy stole. I jednocześnie tyle, by nie ciągnąć dzieci, których nie mamy, by robiły to z nami – uśmiechają się, gdy przypominam im o bliskich, którzy bardzo chcieliby mieć ich teraz przy sobie.

SONY DSC

1170 metrów nad poziomem morza to za wysoko dla ich babć czy dziadków. Nawet z pomocą laseczki trudno iść po nieubitej ścieżce. Zresztą i po co wdrapywać się na górę? Nie ma tam kościoła, w którym pop odprawiłby mszę rezurekcyjną. Nie ma odświętnej zastawy, na której można by podać wszystkie pyszności, z jakich słynie grecka Wielkanoc.

SONY DSC

SONY DSC

W zachodniej Grecji, w górskim paśmie Panaitoliko jest schronisko, którego ściany pachną drewnem i dymem ulatującym z ustawionego na środku salonu kominka. Punkt spotkania: Greków i nie-Greków, tancerzy swinga i drużyny frisbee, mających ukochanych blisko siebie i oddalonych od nich o paręset kilometrów. Tych, którzy Wielkanoc postanowili spędzić inaczej, niż Grecja z tego słynie.

I choć z dala od rodzinnej wioski czy ukochanej rodziny to ostatecznie nikt nie wyobrażał sobie, by miało zabraknąć pięciu rodzajów mięsa czy parunastu kartonów wina. Nikt nie uciekał przed wielogodzinnym grillowaniem odtańczeniem kalamatianos czy odśpiewania klasyki rebetiko.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Nawet w najbardziej zapakowanym plecaku, było miejsce na tradycyjną świecę. Nawet po najdłuższej górskiej wędrówce po północy znalazły się siły by wyjść na zakręt, z którego z odpaloną lambadą w ręku można było zobaczyć fajerki ulatujące z wioseczek pozostałych w dole…

My, wszyscy którzy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego spędziliśmy na wysokości 1170 m.n.p.m, oddaleni od najbliższej wioski o półtora godziny marszu, nie uciekaliśmy od atmosfery świąt. Marzyliśmy, by spędzić je inaczej.

By utwierdzić się w przekonaniu, że zbieranina nas przypadkowych, którzy:

  • nieśpiesznie popijali kawę na tarasie z widokiem na największe jezioro Grecji,
  • ściskali się pod jednym kocem, by w promieniach zachodzącego słońca wygrać i wyśpiewać największe angielskojęzyczne hity,
  • wyłaniali się i znikali za mgłą przetaczającą się przez górskie szlaki,
  • rozgrywali turnieje gier planszowych przy jabłkowej shishy,
  • zdzierali gardła przy nocnym karaoke,
  • bujali się w hamaku z książką na kolanach…

SONY DSC

… spędziliśmy Wielkanoc, która w niczym nie przypomina tych z poprzednich lat. Jest jednak tą, którą chcemy sobie przypominać. Nie tylko raz do roku.

 

 

Dlaczego maska to ostatnia rzecz, jaką powinieneś ubrać na greckim karnawale?

Suknia do kostek wysadzana cekinami, dobrze skrojony frak, do tego wenecka maska  – taki karnawałowy zestaw imprezowy, sprawdzi się na Korfu, ale nie w pozostałych częściach Grecji!

Najbardziej znane parady karnawałowe z Patry, Xanthi czy Rethymno to mix kiczu, kolorowości i wesołości, w których możemy ubrać co nam się żywnie podoba. Jednak niektóre miasta, które mają bardzo określony dress-code.

Skoro przebranie jest naszą główną wymówką do uczestniczenia w karnawale, to zastanówmy się, gdzie możemy się wybrać na podstawie tego, co mamy w szafie? 🙂

 

Z białym prześcieradłem na Naxos!

Karnawał na Naxos to ewolucja dionizyjskich festynów. Zamiast tłumaczyć, co to Lambadifories, zobaczcie sami…

Ale jaja w Tyrnavos!

Czasem strój nie jest wymagany, wystrarczy krótka wizyta w sex-shopie i zgarnięcie pierwszego z brzegu dildo. Nie, nie robię sobie jaj. Tak świętują ci, którzy wybierają się do Tyrnavos w Środkowej Grecji.

Pirackie podboje na Eubei

Strój pirata leży na dnie szafy, przypominając czasy przedszkolnych zabaw karnawałowych. Z nostalgią stwierdzasz, że z niego wyrosłeś? Nic bardziej mylnego! Wsiadaj na pokład i ruszaj w stronę Chalkidy, na wyspie Eubea!

Blisko natury na Skyros!

Jeżeli w głowie kręci ci się od czystego górskiego powietrza, w żyłach płynie górski strumień, a w sercu wyje dzikie zwierzę to napewno w swojej szafie znajdziesz coś z motywów etno. Przydadzą się też stare stroje jasełek. Najlepiej coś na „pół pasterza – pół kozę” byś bez wstydu mógł ruszyć na Skyros!

Z worem mąki do Galaxidi

Jeżeli staniesz przed szafą i opadną Ci ręce („nie mam co na siebie włożyć!”) to… włóż byle co! Po świętowaniu w Centralnej Grecji, zrozumiesz, że kreacja nie ma znaczenia. Bo najważniejsza jest przecież dobra zabawa, do której potrzeba… jedynie trochę mąki!

Jak widzisz na greckim karnawale szkoda zakładać maskę, skoro możliwość przebrań jest dużo większa!  Masz już gotową swoją kreację?

Tsiknopempti czyli dlaczego Grecy nie jedzą pączków w Tłusty Czwartek

Jeden z moich przyjaciół ma totalnego bzika na punkcie grillowania. Niestety polski klimat mu nie sprzyja. Zimniejszą porę roku spędza na zerkaniu w kalendarz i zapowiadaniu co zrobi, gdy nadejdzie lato. Gdy w końcu się pojawia, nie przepuszcza żadnej okazji, by zjeść wcześniej zamarynowany karczek, przywęgloną śląską albo cokolwiek, co nawinie się na ruszt.

Pewnego wieczoru po prostu nie wytrzymał. Szybka akcja: sklep, węgiel, mięso. Do tej pory nie wiem, jakim cudem przekonał współlokatorów do zrobienia grilla. Jak pomimo porywistego wiatru rozpalił go na balkonie gliwickiego czteropiętrowca. I w końcu –  jakim cudem nie odmarzły mu ręce, gdy niezrażony lutowym mrozem, przewracał kolejne kawałki mięsa, przez otwierane od czasu do czasu okno…?! 😀 😀 😀

Pięć lat później uśmiecham się na to wspomnienie. Studenckie czasy minęły, podobnie jak znany widok śląskiego blokowiska. Jedno pozostało na swoim miejscu – grill w środku lutego.

Tsiknopempti

[źródło: www.cnn.gr]

Tsiknopempti (Τσικνοπέμπτη) to grecki odpowiednik Tłustego Czwartku, w którym pączki zostają zastąpione niezmierzonymi ilościami grillowanego mięsa. Nazwa święta pochodzi od zapachu dymu, przesyconego tłuszczem grillowanego mięsa (τσίκνα – tsikna) i czwartku (Πέμπτη – pempti).

Data Tsiknopempti uzależniona jest od Wielkanocy, dlatego – podobnie jak ona – jest świętem ruchomym. Uważany jest za oficjalny początek karnawału ale i ostatni czwartek przed rozpoczęciem postu. Perspektywa „bezmięsia” popycha Greków do szalonych czynów. Jagnięce żeberka, boczek, kiełbasy, szaszłyki…  Na ruszcie, każdy znajdzie coś dla siebie, w ilościach, których normalnie nie są w stanie zjeść w…ciągu miesiąca! Grilluje się wszędzie – od ogródków na prywatnych posesjach, przez osiedlowe podwórka, małe placyki po szkolne boiska czy główne ulice.

[źródło: www.eviazoom.gr]

Źródła tego zwyczaju można szukać w starożytnych obchodach na cześć Dionizosa – boga płodności, dzikiej natury, winnej latorośli i wina. Wino zresztą jest nieodłączną częścią świętowania – dobrze łączy się ze smakiem mięsa, tańcem i śpiewami!

Pod wieczór ściągnięte z balkonu pranie, musi na niego wrócić. Wszystko pachnie grillem. Wiem, że są ludzie, którzy wiele by oddali za ten zapach w środku zimy. Na przykład Ci, którzy teraz z utęsknieniem, spoglądają na kalendarz…

Przedsmak lata. Alkionides

DSC_0073

Kubek wypełniony po brzegi cynamonową herbatą, kaloryfer odkręcony na full, książka wciągająca w cieplejszy świat – każdy ma swój sposób na walkę z mrozami. Szczęśliwie, prawie każdej zimy przychodzą dni, w których można porzucić wszelkie strategie i złożyć broń. Odrolować się z wełnianego koca, ściągnąć dodatkową parę skarpet i wyjść na zewnątrz. W samej bluzie.

Alkionides (αλκυονίδες) to ciąg mniej więcej siedmiu dni w środku zimy, które zachwycają słoneczną pogodą. Temperatura wzrasta nawet do 20 stopni, ustaje wiatr, a niebo staje się przejrzyste. Taki stan utrzymuje się przez tydzień, a przy pełni szczęścia – nawet dłużej.

????????????????????????????????????

Co roku pojawienie się alkionides jest jedną wielką niespodzianką – nigdy do końca nie wiadomo, kiedy promienie słońca rozgrzeją przemarznięte do szpiku kości ciało. I czy w ogóle rozgrzeją. Wygląda się ich mniej więcej od połowy grudnia do połowy lutego. Najczęściej jednak alkionides wypadają w drugiej połowie stycznia.

Z meteorologicznego punktu widzenia wyjaśnienie tego zjawiska jest proste. Mniej więcej w tym okresie następuje wyrównanie ciśnienia między północną, a południową Europą, co skutkuje brakiem wiatrów.

Mitologia grecka o alkionides mówi jednak znacznie ciekawiej.

Związek księżniczki Alkioni i Keyksysa był bardzo szczęśliwy. Tak bardzo, że z czasem oboje z małżonków zaczęli wierzyć, że są bogami. Gdy zaczęli zwracać się do siebie używając imion Hery i Zeusa, miarka się przebrała.

alkionides

Gdy tylko Keyksys wyruszył na pełne morze Zeus postanowił wykorzystać okazję, by go ukarać. Cisnął z nieba swoim piorunem i zatopił statek mężczyzny. Ukochany Alkioni nie miał żadnych szans ze wzburzonymi wodami. Kobieta, gdy tylko usłyszała złe wiadomości, ruszyła w stronę morza. Na próżno wypatrywała na horyzoncie ukochanego – na wodach unosiły się jedynie połamane bale łodzi. Nie mogąc znieść bólu po stracie ukochanego  Alkioni rzuciła się do morza. Zeus widząc jej cierpienie w końcu się zlitował. Zamienił ją w przepięknego zimorodka (po grecku zwanego alkioni). Kobieta-ptak zamieszkała blisko wód, pełna nadziei, że któregoś dnia wśród fal wypatrzy ukochanego. Niestety jej gniazdo ciągle niszczone było przez nadchodzące fale. Aby spokojnie mogła złożyć swoje jaja, Zeus raz do roku, na parę dni uspokajał wzburzone wody. I właśnie ten okres, w których następowało poprawienie pogody, nazywane został imieniem księżniczki.

Zimorodka w Polsce można wypatrzeć. Czy ciepłe dni w środku zimy również? Jeżeli Ci się udało – koniecznie daj znać w komentarzu. 🙂