Co Grecy stroją na Boże Narodzenie (jeśli nie jest to choinka)?

dscn6599

Plac Konstytucji (Syntagma) przed budynkiem parlamentu w Atenach

Grecja bez morza jest jak Boże Narodzenie bez rodziny. Trudna do wyobrażenia.

Cztery wody: egejskie, kreteńskie, jońskie i śródziemne od stuleci zalewają brzeg, na którym zawsze ktoś czeka – stęsknione dziecko, zmartwiona żona, zaniepokojona rodzina. A im bliżej Bożego Narodzenia, tym bardziej staje na palcach i wyciąga szyję ku niespokojnym wodom. Kiedy w końcu zdaje sobie sprawę, że przebieranie nogami czasu nie przyspieszy, szuka zajęcia dla rąk.

Zajęcie znajduje się samo – model statku ustawiony w kącie pokoju czeka na przystrojenie. Wygląda tak jak ten, na którym pracuje tata, mąż lub dziadek. Wygląda jak ten, na którym właśnie wraca do domu…

[źródło: www.anagnostis.org]

Tożsamość Grecji była i jest związana z morzem. Zanim na dobre zagościł w niej zwyczaj przystrajania choinki, symbolem Bożego Narodzenia była καραβάκι (karavaki), czyli mały statek. To właśnie jego model ozdobiony lampkami, witał marynarza od progu domu, do którego wracał po wielotygodniowej obecności na morzu. Zwyczaj był szczególnie popularny na wyspach.

kalanta

Karavaki towarzyszył także kolędnikom, którzy przy dźwiękach metalowego trójkąta, bębenków i innych instrumentów wędrowali od domu do domu. [źródło: www.newsn.wordpress.com]

Tradycja przyjęła się w końcu i na kontynencie. I jak z tradycjami bywa z biegiem lat coraz mniej osób o niej pamiętało. Przyczyniła się do tego popularyzacja bożonarodzeniowego drzewka, które jako pierwszy przywiózł do swojego pałacu w Nafplion Otton I. W latach 70 toczyła się nawet dyskusja o zniesieniu zwyczaju przystrajania choinki i powrotu do rodzimej tradycji.

Obecnie w domowych zaciszach karavaki coraz częściej ustępuje miejsca choince. Są też domy, w których tak, jak za czasów pierwszego króla Grecji, obie ozdoby dekoruje się równolegle.

Przystrojone karavaki można zobaczyć nie tylko w sklepach z antykami na głównej ulicy handlowej w Atenach. Właściciele tavern, restauracji czy kawiarni często ustawiają  je na ladach lub w witrynie swojego lokalu.

Podczas grudniowych spacerów po Atenach statków można szukać nie tylko w pobliżu morza. Do ulicznych lamp doczepiane są bożonarodzeniowe neony w kształcie okrętów. Na nadmorskie deptaki, wyciąga się prawdziwą łódkę i przyozdabia tysiącem lampek.

Drewno, papier, metal, światełka LED – do stworzenia karavaki wykorzystać można wszystko. Niezależnie od materiału i miejsca ustawienia statek ma symbolizować zmianę życiowego kursu po narodzeniu Chrystusa.

Tradycję przystrajania łódki niektórzy łączą z 6. grudnia i dniem świętego Mikołaja (Agios Nikolaos), który w Grecji jest patronem żeglarzy i marynarzy.

Karavaki ustawiane są w domach blisko drzwi, kominka, lub w innym widocznym miejscu na przykład – jak w domu jednego z moich przyjaciół – na pianinie w salonie. Najlepiej, gdy dziób statku skierowany jest do wnętrza pokoju – gdy łódka, tak jak na morzu, wskazuje bezpieczny ląd. Na pokładzie warto umieścić parę monet lub inny złoty przedmiot – życzenie bogactwa i pomyślności dla rodziny. [Fot. Haris Diamantopoulos]

Choć nie wszyscy pamiętają o pochodzeniu zwyczaju, to jednak dobrze wiedzieć, że są miejsca, w których karavaki mają zagwarantowaną bezpieczną przystań. Bezterminowo i na wyłączność.

Bo skoro życie tylu Greków związane jest i było z morzem, jak nie zatęsknić za nim i w zimne grudniowe wieczory?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *