Dlaczego spędzenie Bożego Narodzenia samej w Atenach było najgorszym z pomysłów?

Te Święta były inne niż wszystkie. Nie czekałam na pierwszą gwiazdkę, nie podzieliłam się opłatkiem, nie skubnęłam każdej z dwunastu potraw.

????????????????????????????????????
Zanim jednak Święta na dobre rozpoczęłam, już usłyszałam na ich temat więcej, niż powinnam. Że „jak to tak sama?”, że to „pewnie nudne”, „smutne” i – że generalnie – mój los jest warty pożałowania.

Zupełnie bez sensu.

Bo to, że:

  • moja choinka to tak naprawdę sześć suchych patyków, które związałam i powiesiłam na ścianie,
  • na kolację przygotowałam naleśniki ze szpinakiem i fetą,
  • Wigilię, spędziłam z ludźmi, których poznałam niespełna miesiąc temu…

…było moim wyborem.

Gdybym chciała ostatnie dni spędzić w inny sposób, zrobiłabym wszystko, co w mojej mocy, by spędzić je w inny sposób.

Tymczasem…

Z rana na „choince” dowiesiłam światełka i od tamtej pory nie mogę przestać się na nią gapić. Kończę resztki naleśników, które ciągle smakują tak samo dobrze. Chłodzę wino, bo sobotnie rozmowy aż same prosiły się o dokończenie w nadchodzący wtorek…

A wieczorami włóczę się po centrum Aten szlakiem tysiąca światełek i bożonarodzeniowych ozdób…

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

Czy można, tak po prostu, nie cieszyć się tym wszystkim? I czy właściwie możesz mi powiedzieć dlaczego spędzenie Bożego Narodzenia samej w Atenach było najgorszym z pomysłów?

4 Comments

  1. Wydaje mi sie ze tak spedzone swieta by mi odpowiadaly.Chociaz raz zrobic to na co mam ochote i nie myslec o tym co inni o mnie pomysla.

    Odpowiedz

    1. Kolejna szansa na spędzenie Świąt po swojemu już za rok (albo nawet za parę miesięcy jeśli wziąć pod uwagę Wielkanoc). 🙂 A co pomyślą inni? Jest szansa, że w szale świątecznego wariactwa, zakupów, sprzątania, gotowania, szykowania prezentów… wcale nie zauważą. 😉

      Odpowiedz

        1. Ewula, w takim razie nie pozostaje nic innego, jak wciągnąć rodzinę w odrobinę szaleństwa (odnośnie kwestii wieku nie będę dyskutować, bo to żaden argument ;)). A gdyby tak każdy członek rodziny zaproponował jedną rzecz, na którą miałby ochotę, a potem wszystkie te zachcianki spełnić? Mogłyby wyjść z tego całkiem ciekawe Święta! Cokolwiek się wydarzy – trzymam kciuki! 🙂

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *