Greckie plaże – nie dotykaj, nie zabieraj, zostaw w spokoju!

Parę dni temu przeglądając facebookową tablicę natknęłam się na zdjęcie, które sprawiło, że poczułam nagły przypływ ciepła, a zaraz potem złości. Wyglądało ono mniej więcej tak:

starfish

Szukając powodu swojego zdenerwowania, zadałam sobie pytanie, które często widuje się pod obrazkami z iluzjami optycznymi: „Co widzisz?”

Zamiast dwóch odpowiedzi miałam tylko jedną: bezsensowne znęcanie się nad żywym stworzeniem.

Zdjęcie, co gorsza, zostało opublikowane na stronie, mającej prawie 19 tysięcy fanów! Nie bez powodu od razu przed oczami stanął mi obrazek tłumów, które zobaczą to zdjęcie, a potem… zażyczą sobie mieć takie same! I chyba mam coś z jasnowidza, bo nie trzeba było długo czekać, by w komentarzach pojawiły się zdjęcia fanów z rozgwiezdnymi  „zdobyczami” z poprzednich wakacji.

Beztrosko, wakacyjnie, ze słońcem rozświetlającym słomiane kapelusze.
Bez zastanawiania się nad tym, co się robi. A może, by warto…

Nie każdy mysi wiedzieć, że Marathonisi, na którym owe zdjęcie zostało zrobione, objęte jest programem Natura 2000. Jeżeli to niewiele komuś mówi, to może informacja, że plaża leży na terenie Narodowego Parku Morskiego na Zakyntos przywoła jakieś skojrzenia, odnośnie ochrony wszystkiego tego, co się na jego obszarze znajduje.

To już powinno nieco rozjaśnić obawy dotyczące wyciągania w wody rozgwiazd. Jeżeli jednak tak się nie stało, spróbuję z inną zabawą – zgadywanką słowną.

Rozgwiazda po angielsku to „starfish”. STAR-FISH! Skupmy się na drugiej sylabie i fakcie, że ryba bez wody umiera.

Nie mam pretensji, serio.  Ale na Boga… myślmy!

Dzieci robią wszystko to co podpatrzyły u dorosłych. A dorośli? Najczęściej to, co podpatrzyli w Internecie.

Nie jestem specem. O rozgwiazdach wyszukałam różne informacje, zarówno te, które mówią, że po wyciagnięciu z wody żyją zaledwie 5 minut jak i te, że rozgwiazdy są szkodnikami.

Czasem nie wiem, co robić, jak się zachować…

Wiem jednak, że dla plaża dla niektórych istot jest domem. A ja nie lubię jak w moim dotyka się coś bez pytania.

Przy wizytach na greckich plażach, pamiętajmy że jesteśmy tylko gośćmi, którzy wchodzą do czyjegoś domu. Jeżeli więc przed wejściem do niego, nie przyswoiliśmy panujących w nim zasadach (nieważne czy jest to „wytrzyj buty” czy „nie zabieraj ze sobą muszli lub rozgwiazd”) stosuj się do jednej, uniwersalnej:

„Nie dotykaj, nie zabieraj, zostaw w spokoju!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *