8 ateńskich kawiarni – nieznanych, a ukochanych!

Picie kawy jest nieodłącznym elementem greckiego życia. Ateńczycy obsiadają kawiarniane stolik ze wszystkich stron nie tylko w weekendy. W zgiełku stolicy, gdzie lokale są na każdym kroku, trudno znaleźć te, który odwiedzić naprawdę warto.

Dlatego w dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami tymi, które musicie odwiedzić podczas spaceru po cetrum Aten!

Zabano
Sarri 18, Ateny (Psirri)
godz. otwarcia: 8.00-1:00 / poniedziałek zamknięte

IMG_20171111_154640

IMG_20171111_153635

„Bardzo tu światowo” – nie dziwne, że to było moje pierwsze wrażenie, skoro City Circus, hostel, przy którym znajduje się kawiarnia, ściąga rzesze obcokrajowców. Kawiarnia idealna na niedzielne popołudnie, gdy kontrabas z gitarami drżą w rytmie jazzu, a podłoga – od tych, którzy poderwali się do tańca. Przepyszne ciasta sezonowe (jeśli traficie spróbujcie sernika z cukini), koktajle i…wszystko inne! 😉

Syntrimi
Amfiktionos 33, Ateny, Thissio
godz. otwarcia: 10.00-02:00 / poniedziałek zamknięte

IMG_20171216_130501

IMG_20171216_130803

IMG_20171216_130552
Odratowany klasycystyczny dom wcale nie wygląda jak wrak, choć jego nazwa własnie to oznacza. Przepiękne podwórze, do którego przechodzi się do jednego z dwóch pokoi, które kiedyś były oddzielnymi mieszkaniami. Trudno zdecydować, czy odbić w prawo czy w lewo. Stare drewniane meble, kamienny piec czy własnoręcznie przędzone siedziska nadają „wioskowego” (w dobrym tego słowa znaczeniu!) charakteru. Oaza spokoju tuż przy pełnym tłumów deptaku okrążającego Akropol.

Kimolia Art Cafe
Ipereidou 5, Ateny (Plaka)
godz. otwarcia: 9.00 – 1.00

IMG_20180115_181447_HHT (1)

IMG_20180115_200605_HHT

IMG_20180115_200549_HHT
Miejsce spotkań klubów książkowych i wszystkich tęskniących za momentem złapania zakurzonej kredy i kreślenia nią wszystkiego, co dusza zapragnie. Bo Kimolia, czyli dosłownie „Kreda”, to miejsce dla artystycznych dusz i tych kochających ciepłe pastolowe wnętrza, gdzie niekoniecznie jeden obrazek pasuje do drugiego.

Piekarnia na ulicy Irakleidon
Irakleidon między numerem 23 a 25, Ateny (Thissio)
godz. otwarcia: zmienne

IMG_20180329_181609 (1)
Nie podaję nazwy z jednego powodu – po prostu jej nie ma. A mimo wszystko zbiera sporą część okolicznych emerytów, a mnie razem z nimi. Może to kwestia niskich cen? A może plotek z okolicy, których można zasięgnąć bez otwierania gazety? Mimo, że papierowe kubki w których serwowana jest kawa zdają się mówić „weź mnie na wynos”, to trudno znaleźć miejsce przy jednym z 6 okrągłych stolików wystawionych na zewnątrz.

Muzeum Archeologiczne
28 Oktovriou
godz. otwarcia: w godzinach otwarcia muzeum (zmienne w zależności od sezonu)

IMG_20180107_122036
IMG_20180107_121752
Przyznaję się bez bicia – kawy nigdy tu nie piłam! Ale jak tylko odkryłam kawiarnię mieszczącą się w podwórzu Muzeum Archeologicznym – od razu tego pożałowałam. Zieleń wspina się po każdym możliwym skrawku, a zza drzew wyglądają śnieżnobiałe posągi bogiń. Czy można odmówić takiemu towarzystwu?

Yasemini
Mnisikleous 23, Ateny (Plaka)
godz. otwarcia: 10.00 – 3.00

IMG_20170420_112632

SONY DSC


IMG_20170420_112003
Nigdy nie mogę zdecydować się czy bardziej uwielbiam stylowe, obite kolorami krzesła w środku, czy poduchy rozłożone na schodach Plaki, z których za każdym razem, trzeba zsuwać leniwego czarno-białego kota. Pachnie tu jaśminem i świeżo przyrządzonymi tartami. Mniam…

T.A.F/ The Art Foundation
Normanou 5, Ateny (Monastiraki)
godz. otwarcia: 10.00 – 3.00
TAF-1
Choć większość poleca go jako bar z alkoholami, za to ja przekornie uwielbiam pić tu kawę. Zresztą… każdy znajdzie tu coś dla siebie! Szukanie zacznijcie od samego baru, bo ukryty jest na jednej z bocznych uliczek targu Monastiraki. Na dziedzińcu, który na zimę jest zakrywany, zachowano fragmenty dawnych warsztatów. Warto wstąpić do mieszczącej się u góry podwórza sali, gdzie można zobaczyć aktualną wystawę

Bel Ray
Falirou 88, Ateny (Koukaki)
godz.otwarcia: 10.00-2.00
belray
Vintage jest tu wszystko – od prosto ściętych szklanek, drewnianego radia i kontrastującego z nimi musztardowego baru. Na ścianie budynku na przeciwko, nad zaparkowanym garbuzem, wywieszono ekran, na którym w lato, wyświetlane są filmu. Wszystko zdaje się mówić, że oto jesteśmy w latach 80. Usytuowany na rogu, z oknami od podłogi do sufitu, gdzie światło wypełnia każdy róg! Idealna miejscówka na brunch.

Którą z kawiarni odwiedzicie podczas najbliższego pobytu w centum Aten? A może macie w inne ulubione miejsca? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu!

 

Pchli market, który nie istnieje

Ten bazar nie istnieje. Nie przekartkowuj przewodników, nie staraj się wyłapać go podczas codziennych rozmów. Wsiądź w jeden z wysprey’owanych wagonów, toczących się w stronę Pireusu. Wysiądź, gdy miniesz powiewające na metalowym płocie parę wytartych dresów.

bazar w Pireusie

Pchli market w Pireusie jest najprawdziwszym pchlim marketem w okolicach Aten. Brak tu skórzanych plecaków po 50 euro za sztukę czy biżuterii wyeksponowanej za nieskazitelnie czystymi witrynami na Monastiraki.

Co w takim razie się na nim sprzedaje? No i jak właściwie znaleźć ten bazar?

Bazar w Pireusie znajduje się po lewej stronie zielonej lini metra, na ulicy Alipedou. Jest jak indyjski bazar. Nie ten z równo usypanym stożkami kolorowych przypraw, bliżej mu raczej do filmu „Slumdog – milioner z ulicy”.

bazar w Pireusie

bazar w Pireusie

Ludzkie zaspy po obu stronach drogi sprawiają, że ulica wydaje się węższa niż w rzeczywistości. Wszystko przez sprzedawców, którzy na ziemi rozłożyli wełniane koce albo nylonowe plandeki. Na nich wszystko, co znaleźli Bóg-wie-gdzie: ikony z Matką Bożą pomiędzy płytami z tanimi pornosami. Próbki antyperspirantów koło włączników do światła. Śrubokręty z plastikowymi kolorowymi rękojeściami, rozchodzone przez poprzednich właścicieli buty, nadeschnięte lakiery do paznokci, zużyty do połowy flakonik perfum w kolorze zleżałego whisky. Koło nagich Barbie położyła się zmęczona Cyganka.

Nie mogę wymienić wszystkiego, co można na targu znaleźć. Jeszcze trudniej wskazać mi choćby jedną rzecz, której tu nie ma.

bazar w Pireusie

SONY DSC

SONY DSC

Nie zatrzymuję się – boję się, że wsiąknę, zniknę. Utonę w czarnej otchłani pierdółek i używanych ciuchów. Co chwila, wpadam na czyjeś plecy. Emeryci kręcą się jak święte krowy. Od jednej strony ulicy, do drugiej.

“Tyle tu rzeczy, których mi nie potrzeba!” – ze słowami Sokratesa w głowie docieram do końca targu. Jednocześne wiem, że znajdą się tacy, którzy wynajdą tu dokładnie to, czego szukają. Prawdziwe perełki. Srebrne łyżki, które przy wizycie u posiwiałej mamy mojej znajomej, przy kolejnych wzdechnięciach będę obracać w rękach.

Nie mam cierpliwości do bawienia się w poszukiwanie skarbów. Wracam do domu.

Komputer otworzyłam prawie równocześnie z drzwiami. Wstukałam „Market Pireus” w mapach. Pinezka wylądowała w miejscu spaceru. Zjechałam w dół. „Godziny otwarcia: niedziela, 7.00- 15.00. Pozostałe dni: zamknięte. Dzisiaj też.
Brak innych informacji.Tylko „Możesz być pierwszym, który doda recenzję na temat tego miejsca”…

Nie dodałam. Bo w czym market w Pireusie jest lepszy od innych miejsc, które istnieją, a których wolimy nie wspomiać?

 

Olimp krok po kroku. Sprawdź, co czeka na każdym z nich!

Wejście na najwyższy szczyt Olimpu, Mitikas, to niezapomniana wycieczka wzdłuż europejskiego szlaku E4. Prawie 3 000 m.n.p.m można pokonać w jeden dzień (na dodatek tam i z powrotem!). Każdy odcinek to osobna przygoda i przejście przez zupełnie różne światy. Sprawdź, co czeka na Ciebie na każdym z nich!

mapa Olimp
Litochoro (Myloi) – Prionia

Odcinek Litochoro – Prionia jest najczęściej pokonywany przez zorganizowane wycieczki, którym obiecuje się wycieczki „na Olimp”. Najrzadziej spotkacie na nim „wytrawnych” wędrowców, którzy uderzają na szczyt. I pierwsi, i drudzy wiele tracą.

DSC01779

DSC01783
Wioska Litochoro to dopiero przedsionek Olimpu. Jeżeli myślisz, że ze zorganizowaną grupą z biura turystycznego wejdziesz na Mitikas, to jesteś w błędzie. Obiecywane przez agencje „wędrówki na Olimp”, to w 99% pokonywanie odcinka od wsi Litochoro do Prioni, czyli najwyższego punktu, do którego można dojechać autem.

To właśnie łatwy dojazd do Prioni sprawia, że odcinek ten jest często omijany. A to błąd!
Ścieżka ciągnie się wzdłuż malowniczego Kanionu Enipea, wyrzeźbionego przez rzekę o tej samej nazwie. Krystalicznie czystą wodę, przecina siedem drewnianych mostów, które co jakiś czas ustępują miejsca wodospadom. Pomimo przeraźliwie zimnej temperatury (stopy bolą już po 10 sekundach!) ciężko powstrzymać się przed krótką kąpielą!

DSC01834
DSC01868
Nie zostawiajcie ubrań zbyt daleko – przydadzą się, by przyjrzeć się z bliska takim miejscom, jak wybudowany w skale kościółek Agios Dionisos.

Agios Dionisos
Na końcu odcinka, na Prioni, czeka na Was tawerna (często mylona ze schroniskiem). Jest to ostatni punkt, w którym zaopatrzysz się w wodę przed dojściem do schroniska Spilios Agapitos (nie wierzcie mapie, która mówi, że parę kilometrów dalej jest inne źródło – nie ma go!).

Prionia- Spilios Agapitos

Im wyżej, tym większa przygoda. Odcinek Prionia – Spilios Agapitos to podobno najczęściej uczęszczany odcinek. Na mapie jest znacznie krótszy niż poprzedni – to właśnie tu zaczynają się strome podejścia. Wynagradza je gęsty sosnowo-bukowy las, przeplatany jodłami. Drzewa przerzedzają się od czasu do czasy, by dać miejsce zapierającym dech w piersiach punktom widokowym.

DSC01901

Po 2/3 drogi z Prioni do schroniska, wejdziecie na odsłonięty „zyg-zag”, u końcu którego znajduje się Spilios Agapitos. Nie wystrasz się, jeśli na minie Cię jakiś osioł! To na ich barkach dostarczane jest zaopatrzenie do schroniska.

DSC01917
DSC01912

Spilios Agapitos – Zonaria

Czas na wyprawę na księżyc! Za schroniskiem Spilios Agapitos surowy, skalisty teren powoli wypiera zieleń.

DSC01929

Czuć rękę bogów. Widać tron Zeusa.

Szczególnie zdradliwym miejscem jest Zonaria, której nazwa oznacza „pasy”. W zimie dużo tu śmiertelnych wypadków. Jeden nieuważny krok wystarczy, by stoczyć się w kocioł przepaści, rozłożony u dołu wąskiej ścieżki.

Sam widok również jest zabójczy…

DSC01943

DSC01948

DSC02094
Podejście na Mitikas (najwyższy szczyt Olimpu)

Pamiętam jak trzęsły mi się nogi, gdy wspinaliśmy się na Mitikas stromym podejściem od Louki. Jak pociły mi się ręce, gdy kolejny hak do wpięcia liny przypominał mi, że nie mam co w niego wpiąć. Kolejny zsuwający się kamyczek…

Jeżeli zdecydujesz się wybrać się na szczyt od strony Louki to zrób to tak, jak trzeba: z kaskiem, najlepiej takim, który uniemożliwia spoglądanie w dół. 😉

DSC02106

DSC02115

Podejście drogą wspinaczkową Louki

Na szczyt możesz też wejśc od częściej wybieranego wejścia zwanego Kakoskala („złe schody”). Kakoskala to w porównaniu z Louki czerwony dywan. 😉

20785982_10159031664780562_2576957859708397651_o

Kakoskala

Kakoskala

Mitikas – najwyższy szczyt Olimpu

Hurra! Dla niego cały ten wysiłek! Dla niezmąconej chmurami widoczności i wybrzeża, które rozciąga się w oddali!

DSC02136

Najwyższy szczyt Olimpu, czyli Mitikas, położony na 2918 m.n.p.m

DSC02218

Mitikas wydoczny od strony Skolio (2905 m.n.p.m)

DSC02151

Płaskowyż Muz widziany z Mitikas

Płaskowyż Muz

Jeszcze przed wejściem na szczyt, po przejściu Zonari, zobaczysz Płaskowyż Muz -ogromny naleśnik, którego brzegi wydęło do góry rozgrzane powietrze. Na naleśniku dwa schroniska – Apostolidis i Kakalos – podane jak na tacy. Do tego z parującym, pachnącym jedzeniem.

DSC01991

Schronisko Kakalos, położone na Płaskowyżu Muz

DSC02095
Lemos

Jeżeli chcesz wrócić inną drogą niż wszedłeś to polecam trasę przez Lemnos.

DSC02311

DSC02315

Lemos, zza chmur wyłania się tzw. Tron Zeusa

Podejście od tej strony też musi być niesamowite – wyobrażam sobie jak powoli zbliżałabym się do Mitikas, przez Lemos. Jak z każdym krokiem szczyt stawałby się coraz większy i srogi. Zupełnie inaczej niż przy podejściu ze schroniska Spilios Agapitos. Tam Tron Zeusa pojawia się z nikąd, „wyskakuje” zza rogu.

Petrostruga

Czy to możliwe, że za chwilę wszystko się skończy? Że za parę kilometrów zatoczy się kółko i znów wrócimy na Prionię, by odebrać zaparkowane auto albo złapać stopa w kierunku Litochoro?

DSC02326

DSC02340
Do schroniska Petrostruga mam szczególną słabość. To tu doszłam za pierwszym razem, gdy w środku lutego (o zgrozo!) postanowiłam wybrać się na Olimp. Skończyło się fiaskiem – złym przekalkulowaniem czasu, warunków, złym przygotowaniem. Skońcyło się też zaproszeniem do spędzenia nocy przy rozgrzanym kominku, przez grupę, która przy Petrostrudze pojawiła się tuż przed zmrokiem.

Od tego czasu wiem, że wejście do Olimpu zawsze jest otwarte. Niezależnie od poziomu zaawansowania w wędrówkach górskich.

Masyw Olimpu jest tak zróżnicowany, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zamiast szukać wymówek, spróbujcie… wędrówek! Choćby po najniżej położonych odcinkach. Bo Olimp jest nie tylko dla bogów!

7 greckich (i domowych!) sposobów na przeziębienie, które postawią Cię na nogi

Jedni już mają ją za sobą, inni dopiero przed. Pewno jest jedne – wszyscy wpadniemy w jej objęcia…. Co to jest? Miłość?

Nie, kochani!

To wstrętne choróbsko! 😉

Nikt z nas nie lubi pozostać w tym związku na długo, dlatego zebrałam dla Was sposoby na zwalczenie przeziębienia – wszystkie podpatrzone w greckich domach!

  1. RakomelorakomeloNie przez przypadek mieszanka gorącej raki z cynamonem, goździkami i miodem znajduje się na pierwszym miejscu. Rakomelo jest pyszne i rozgrzewa. Jednak to, co lubię w nim najbardziej to to, że kiedy przychodzi do „kuracji”, do stołu od razu przysiadają się inni, chętni do przetestowania skuteczności „lekarstwa”
  2. Rakomelo dla abstynentów
    Bezalkoholowa wersja rakomelo podpatrzona u znajomej. Gdy bierze ją przeziębienie do gorącej wody dorzuca laskę cynamonu, łyżkę miodu i wyciśnięty sok z całej cytryny. Ja lubię dodać do tego jeszcze świeży korzeń imbiru pokrojony w malutką kostkę i… drzemkę pod nadgrzaną kołdrą.
  3. Kotosupa
    Zupa z kurczaka, albo po swojsku: “rosół”. Ma być tłusto!  Z całym korpusem, pływającymi okami i parą, która skrapla się na nachylonej nad miską twarzy.
  4. Aromatyczny bukiecik ziółzioła (1)Suszona lipa na katar i stan podgorączkowy, tymianek na ból gardła, szałwia jako środek wyksztuśny… za każdym razem nie jestem pewna czy przy składaniu mieszanki nie pomyliłam jednego z drugim. Jednak zioła, które mój znajomy zbiera na swojej wiosce w Arkadii na centralnym Peloponezie zawsze stawiają mnie na nogi!
  5. Herbata
    herbataPierwszy raz, gdy w tawernie zamówiłam do obiadu herbatę została mi zaserwowana razem z… lekiem przeciwgorączkowym! Wtedy dowiedziałam się, że herbatę w Grecji pije się gdy jest się chorym.W leczeniu przeziębień, kataru i grypy, szczególnie pomocne sąususzone, blado zółto-zielone kwiaty gojnika, zwane  po prostu herbatą górską. Podana w grzejącym dłonie kubku bez uszka i z pełną łyżką miodu!
  6. Sok z pomarańczy
    sok z pomaranczyNie ma to jak porządna dawka witaminy C! Przeziębienie to jedyny moment, gdy ukochana przez Greków kawa idzie w odstawkę na rzecz świeżo wyciśniętego soku. Albo przynajmniej jej towarzyszy (bo który Grek zrezygnuje z kawy?) 😉
  7. Depon
    Brzmi jak imię mitologicznego boga. I niedaleko odbiega to od rzeczywistości! 😉 Depon to lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, do którego Grecy zwracają się przy każdej możliwej okazji okołochorobowej.Dlaczego wpisałam go do domowy sposobów? Bo – cytując znajomą – “każdy ma go w domu, więc jest domowy, prawda?!” 😉

Jeżeli trzyma Cię choróbsko, to życzę szybkiego powrotu do zdrowia – mam nadzieję, że któryś w przedstawionych sposobów postawi Cię na nogi. A jeżeli znasz inne sposoby na pokonanie przeziębienia – koniecznie podziel się nimi w komentarzu!

 

Pociąg, co utknął w wąwozie. Odontotos

Na Peloponezie jest miejsce, jak z wiersza Tuwima. Jest maszyna, co „kręci się, kręci się koło za kołem”. Przejeżdża „przez góry, przez tunel, przez pola, przez las” choć, jak to w Grecji bywa, niezbyt „śpieszy się, by zdążyć na czas”…

Nie musisz znać greckiego odpowiednika słowa „Lokomotywa”. Zapamiętaj słowo, które porwie Cię w podróż. Odontotos.

Czy nie brzmi jak metaliczny stukot kół, odbijający się echem od skalnych ścian?

DSCN7598

DSC_0910

Odontotos to kolejka, której trasa prowadzi przez wąwóz Vuraikos. Stacja początkowa znajduje się we wsi Diakopto nad zatoką Koryncką, a końcowa w gwarnej Kalawricie (znajduje się tu centrum narciarskie).

DSCN7618

Początek trasy Odontotos i wejście do wąwozu Vuraikos.

Pociąg nazwę otrzymał po specjalnych zębatkach, które pozwalają na bezpieczne podjazdy po stromych stokach.

DSC_0036

Zębatki umieszczone są tylko na paru odcinkach całej trasy kolejki. Ułatwiają one przemieszczanie się pociągu tam, gdzie nachylenie terenu wynosi ok. 10%

Choć cała trasa ma 22 kilometry, to natura „upchnęła” na niej wszystkie możliwe atrakcje – wapienne skały z wydrążonymi tunelami, wodospady ułożone jak schodki, strumyki płynące równolegle do trasy kolejki. Uzupełniona przez człowieka w metalowe mosty trzeszczące przy każdym kroku i opuszczone stacyjki, stała się genialną wymówką na jednodniową wycieczkę poza miasto.

DSC_0016

DSC_0022

DSC_0963

Stacja Niamata na 5 kilometrze trasy

Historia tego miejsca, zaczęła się oczywiście od… miłości! Herkules tak pokochał Vourę, że otworzył dla niej przejście między skałami, by stęsknieni mogli spotkać się przy morzu. O micie przypomina Vouraiko – rzeka płynąca wzdłóż torów kolejki, która od kochanki Herkulesa wzięła swoje imię.

Mniej romantyczni sceptyci twierdzą, że wąwóz ukształtował się pod wpływem erozji. Niezależnie od tego, komu wierzycie, przyznacie jedno: spacer w takich okolicznościach przyrody sprawia, że oddycha się głębiej.

DSC_0946

Jeden z sześciu tunelów na trasie Odontotos. Przesmyki są na tyle krótkie, że można zobaczyć co znajduje się po drugiej stronie (lalbo przynajmniej światełko w tunelu). ;)) Długość wszystkich to zaledwie 200 m.

Kiedy w 1895 położono pierwsze szyny, Odontotos był jednym z najbardziej ambitnych projektów kolejowych. Rozstaw kół musiał być na tyle wąskie, by wagony zmieściły się na wymagającym i pochyłym terenie. Jak widać projekt zakończył się powodzeniem, a Odontotos do teraz jest jedną z najbardziej górskich kolejek Grecji.

Tunel

Najbardziej niebezpieczne miejsce na całej trasie kolejki. Rozplanuj dobrze swoją wędrówkę, by nie znaleźć się w tu razem z pociągiem – przed rozpoczęciem sprawdź rozkład jazdy.

 

Odontotos

Kolejka porusza się 30-40 km/h na normalnych odcinkach lub 6-15 km/h tam, gdzie do akcji wkraczają zębatki. Przy takiej prędkości okna kolejki zamieniają się w najlepszy telewizor – trudno oderwać wzrok od widoków roztaczających się po drugiej stronie.

 

Portes

Portes (tłum. drzwi), to najwęższy punkt wąwozu Vouraikos. W tym miejscu pociąg przejeżdża przez tunel zamykany z obu stron wielkimi żelaznymi bramami. To jedyne miejsce, w którym wędrujący wzdłuż trasy są zmuszeni rozdzielić się z pociągiem (na wcześniejszych odcinkach można wędrować po torach – oczywiście z oczami i uszami szeroko otwartymi!)

Trasę Odontotos możecie pokonać kolejką w godzinę lub w 6 godzin, wędrując wzdłuż torów. Sama nigdy nie mogę się zdecydować, więc kończę zaliczając dwie opcje – pieszo do góry, a w dół pociągiem. Nie mogę sobie wybaczyć, że za każdym razem wracam, gdy już jest ciemno, a w oknach pociągu odbijają się tylko wewnętrzne światła wagonów…

SONY DSC

SONY DSC

Czekanie na pociąg na stacji Mega Mega Spileo (tłum. Wielka Jaskinia), można umilić sobie wizytą  w jednej z dwóch tawern, które znajdują się tuż przy torach.

Nigdy nie udało mi się dotrzeć do końcowej stacji. Odontotos pokochałam jesienią, kiedy dni są krótkie.

Co znajduje się za stacją Mega Spileo, na ostatnich 10 kilometrach trasy? Wierzę, że jest tak samo pięknie jak przed nią, ale jeżeli dotarliście do samego końca, to koniecznie dajcie znać w komentarzu, jak wygląda druga strona.. 😉

* Jak większość zdjęć na blogu, także i te pochodzą z mojego archiwum. Wiele z nich wykonał mój przyjaciel Haris Diamantopoulos, któremu dziękuję za ich udostępnienie