Pociąg, co utknął w wąwozie. Odontotos

Na Peloponezie jest miejsce, jak z wiersza Tuwima. Jest maszyna, co „kręci się, kręci się koło za kołem”. Przejeżdża „przez góry, przez tunel, przez pola, przez las” choć, jak to w Grecji bywa, niezbyt „śpieszy się, by zdążyć na czas”…

Nie musisz znać greckiego odpowiednika słowa „Lokomotywa”. Zapamiętaj słowo, które porwie Cię w podróż. Odontotos.

Czy nie brzmi jak metaliczny stukot kół, odbijający się echem od skalnych ścian?

DSCN7598

DSC_0910

Odontotos to kolejka, której trasa prowadzi przez wąwóz Vuraikos. Stacja początkowa znajduje się we wsi Diakopto nad zatoką Koryncką, a końcowa w gwarnej Kalawricie (znajduje się tu centrum narciarskie).

DSCN7618

Początek trasy Odontotos i wejście do wąwozu Vuraikos.

Pociąg nazwę otrzymał po specjalnych zębatkach, które pozwalają na bezpieczne podjazdy po stromych stokach.

DSC_0036

Zębatki umieszczone są tylko na paru odcinkach całej trasy kolejki. Ułatwiają one przemieszczanie się pociągu tam, gdzie nachylenie terenu wynosi ok. 10%

Choć cała trasa ma 22 kilometry, to natura „upchnęła” na niej wszystkie możliwe atrakcje – wapienne skały z wydrążonymi tunelami, wodospady ułożone jak schodki, strumyki płynące równolegle do trasy kolejki. Uzupełniona przez człowieka w metalowe mosty trzeszczące przy każdym kroku i opuszczone stacyjki, stała się genialną wymówką na jednodniową wycieczkę poza miasto.

DSC_0016

DSC_0022

DSC_0963

Stacja Niamata na 5 kilometrze trasy

Historia tego miejsca, zaczęła się oczywiście od… miłości! Herkules tak pokochał Vourę, że otworzył dla niej przejście między skałami, by stęsknieni mogli spotkać się przy morzu. O micie przypomina Vouraiko – rzeka płynąca wzdłóż torów kolejki, która od kochanki Herkulesa wzięła swoje imię.

Mniej romantyczni sceptyci twierdzą, że wąwóz ukształtował się pod wpływem erozji. Niezależnie od tego, komu wierzycie, przyznacie jedno: spacer w takich okolicznościach przyrody sprawia, że oddycha się głębiej.

DSC_0946

Jeden z sześciu tunelów na trasie Odontotos. Przesmyki są na tyle krótkie, że można zobaczyć co znajduje się po drugiej stronie (lalbo przynajmniej światełko w tunelu). ;)) Długość wszystkich to zaledwie 200 m.

Kiedy w 1895 położono pierwsze szyny, Odontotos był jednym z najbardziej ambitnych projektów kolejowych. Rozstaw kół musiał być na tyle wąskie, by wagony zmieściły się na wymagającym i pochyłym terenie. Jak widać projekt zakończył się powodzeniem, a Odontotos do teraz jest jedną z najbardziej górskich kolejek Grecji.

Tunel

Najbardziej niebezpieczne miejsce na całej trasie kolejki. Rozplanuj dobrze swoją wędrówkę, by nie znaleźć się w tu razem z pociągiem – przed rozpoczęciem sprawdź rozkład jazdy.

 

Odontotos

Kolejka porusza się 30-40 km/h na normalnych odcinkach lub 6-15 km/h tam, gdzie do akcji wkraczają zębatki. Przy takiej prędkości okna kolejki zamieniają się w najlepszy telewizor – trudno oderwać wzrok od widoków roztaczających się po drugiej stronie.

 

Portes

Portes (tłum. drzwi), to najwęższy punkt wąwozu Vouraikos. W tym miejscu pociąg przejeżdża przez tunel zamykany z obu stron wielkimi żelaznymi bramami. To jedyne miejsce, w którym wędrujący wzdłuż trasy są zmuszeni rozdzielić się z pociągiem (na wcześniejszych odcinkach można wędrować po torach – oczywiście z oczami i uszami szeroko otwartymi!)

Trasę Odontotos możecie pokonać kolejką w godzinę lub w 6 godzin, wędrując wzdłuż torów. Sama nigdy nie mogę się zdecydować, więc kończę zaliczając dwie opcje – pieszo do góry, a w dół pociągiem. Nie mogę sobie wybaczyć, że za każdym razem wracam, gdy już jest ciemno, a w oknach pociągu odbijają się tylko wewnętrzne światła wagonów…

SONY DSC

SONY DSC

Czekanie na pociąg na stacji Mega Mega Spileo (tłum. Wielka Jaskinia), można umilić sobie wizytą  w jednej z dwóch tawern, które znajdują się tuż przy torach.

Nigdy nie udało mi się dotrzeć do końcowej stacji. Odontotos pokochałam jesienią, kiedy dni są krótkie.

Co znajduje się za stacją Mega Spileo, na ostatnich 10 kilometrach trasy? Wierzę, że jest tak samo pięknie jak przed nią, ale jeżeli dotarliście do samego końca, to koniecznie dajcie znać w komentarzu, jak wygląda druga strona.. 😉

* Jak większość zdjęć na blogu, także i te pochodzą z mojego archiwum. Wiele z nich wykonał mój przyjaciel Haris Diamantopoulos, któremu dziękuję za ich udostępnienie

7 kłamstw Maratonu Ateńskiego (w które wierzysz!)

W listopadzie wszyscy Ateńczycy stają się biegaczami. Jedni ubierają buty i zanim deptaki zapełnią się ludźmi, próbują poprawić swój czas. Drudzy, spoceni na samą myśl o zbliżającym się wydarzeniu, próbują nadążyć za tym, co słychać u pierwszych.

W końcu nadchodzi TEN dzień – Autentyczny Maraton Ateński.

23519250_10212037805314288_8833515177720225464_n (1)

Przygotowanie do zawodów wymaga treningu – fizycznego i uważności. Bo choć maratońskich bzdur powtarzanych między przyśpieszonymi wdechami i wydechami jest sporo, to trudno je wyłapać.

W dzisiejszym wpisie wybrałam dla Was 7 największych kłamstw, które słyszymy i w które – o zgrozo!- wierzymy.

KŁAMSTWO 1: „Maratończycy biegną 42 km”

DSC09579
42 i 125 m, czyli dokładnie tyle, ile ma dystans maratoński – poprawią najdokładniejsi. Ale i ci, nie mają racji. Maratończycy przebiegają nawet do pół kilometra więcej (!). Wszystko przez „obieranie” zakrętów z różnych stron (wewnętrzna lub zewnętrzna) oraz wyprzedzanie wolniejszych zawodników (na trasie miejscami jest bardzo tłoczno).

KŁAMSTWO 2: „Pierwszy, który przebiegł, umarł z wycieńczenia”

image

Pomnik Filippidesa znajdujący się przy drodze prowadzącej z Maratonu do Aten [źródło: findingdulcinea.com]

Kłamstwo używane też przeze mnie, by wymigać się od udziału… 😛
Podobni do mnie uparcie powtarzają historię Filippidesa, która zapoczątkowała maraton, jaki znamy dzisiaj. Że posłaniec po pokonaniu dystansu z Maratonu do Aten i obwieszczeniu zwycięstwa nad Persami, umarł z wycieńczenia. Nikt nie wspomina, że wcześniej pobiegł do Sparty prosić o wsparcie, wrócił do Aten, a potem ruszył do Maratonu, co łącznie daje ponad 500 km drogi! Niewykluczone, że zanim przebiegł pierwszy maraton, walczył też w bitwie z Persami.

Myślicie, że przy tym wszystkim, dystans 42 km był naprawdę zabójczy?

KŁAMSTWO 3: „Maraton to najtrudniejszy z biegów”
Wierzyłam, dopóki nie usłyszałam o Spartiatlonie, czyli o biegu na trasie Ateny – Sparta (246 km!). Powtarzałam, dopóki dowiedziałam się o ultramaratonie i nie obejrzałam dokumentu o Giannisie Kourosie, który w przeciągu 6 dni potrafił przebiec dystans równy wycieczce znad Bałtyku do Włoch!

KŁAMSTWO 4: „Maraton to najłatwiejszy z biegów”

DSC09556
W Maratonie Ateńskim nie ma zmiłuj się. Jak ma być autentyczny to musi być na odcinku z Maratonu do Aten. To nie maraton w Londynie, Berlinie, czy w Warszawie – nie da się wyznaczyć trasy, która przebiegałaby po najbardziej płaskiej części rejonu. Z tego powodu zawodnicy startujący w Maratonie Ateńskim muszą pokonać co najmniej 1/4 trasy pod górkę.

Widok przewracających się o własne nogi i ciała owinięte folią, spoczywające na krawężnikach za linią mety mówią same za siebie.

KŁAMSTWO 5: „Na szczęście nikomu nic nie obiecywałem” (na wszelki wypadek, by usprawiedliwić niepowodzenie).

athens_marathon_560

Zawodnicy Maratonu Ateńskiego w trakcie przysięgi. Złożone trzy palce są nawiązaniem do Trójcy Świętej [źródło: visitgreece.com]

Nie wiem czy podczas innych maratonów też jest to regułą, ale podczas ateńskiego zawodnicy przed rozpoczęciem biegu, składają przysięgę.

Nie obiecują, że dobiegną do końca.

Przysięgają walczć uczciwie i przestrzegać zasad zdrowej rywalizacji. Wszystko to w imię ideałów podzielanych przez Filipiadesa, olimpijczyka Spyrosa Louisa i bojownika Lambrakisa.

KŁAMSTWO 6: „Jestem za stary na bieg w maratonie”

DSC09607
Taaa… powiedz to Panu Stylianosowi albo Jorgosowi, którzy przebiegli trasę z 86 latami na karku…

KŁAMSTWO 7: „W maratonie wygrywa tylko jeden”

DSC09596
Na pewno nie w Maratonie w Atenach! Greccy spikerzy są mistrzami w tworzeniu kategorii tak, aby przyznać pierwsze miejsce, jak największej ilości osób. I tak w 2017 roku nagrodziliśmy:
– pierwszego na mecie (Kenijczycy byli bezkonkurencyjni!),
– pierwszego Greka na mecie (choć przybył 15 minut po pierwszym, to dostał jeszcze większe brawa),
– pierwszego nie-atletę,
– pierwszą kobietę,
– pierwszą Greczynkę,
– pierwszego po pierwszym, pierwszego po drugim….

Dodatkowo transparenty sklecone z prześcieradeł, flagi narodowe zakrywające trybuny, kolorowe balony, piski, wrzaski i oklaski sprawiły, że każdy kto przekroczył metę, czuł się jak ten pierwszy.

Dlatego, choć Maraton Ateński owiany jest wieloma mitami, to trzeba go przeżyć na własnej skórze. A może już to zrobiliście i przy okazji usłyszeliście inne kłamstewka związane z tą imprezą? Listę maratońskich mitów pozostawiam otwarto – zapraszam Was do uzupełnienia jej w komentarzach! 🙂

 

 

Nieznane miejsca Grecji, które musisz odwiedzić jesienią

Jesień w Polsce ucieka, jak zgrabione liście wywożone na pace półciężarówki
z każdego blokowiska. W Grecji dopiero się rozkręca.

Jak na kobietę przystało przychodzi spóźniona i tylko na chwilę. Ponętnie rozbiera się z płaszcza liści, zrzuca owoce jak koturny z nóg, na których spędziły zbyt dużo czasu.

Choć w Atenach jesień łatwo przegapić (bo czym są  pojedyncze drzewa usadzone wzdłuż deptaków w porównaniu do połaci lasów?!) to są miejsca,
w których olśniewa swoją urodą. I wtedy, po raz pierwszy w roku chcę stęsknione za wyspiarskim ciepłem ciało wysłać w głąb lądu.

Gdzie dokładnie? Poznajcie 5 miejsc w Grecji, w których króluje jesień!

Trasa kolejki Odontotos

DSC_1007

????????????????????????????????????

[Fot. Haris Diamantopoulos]

Na północy Peloponezu, między Diakopto, a odpoczywającą przed najazdem narciarzy, Kalavritą, niesie się blaszany stukot. Rodzygotane wagoniki kolejki jadą wzdłuż strumienia, na którym unoszą się pożółkłe i brązowawe liście. Przyklejone do szyby dzieciaki pokazują palcami niewielkie jak schodki wodospady. Wiatr ze zdwojoną siłą przeciska się przez wyżłobione w skale tunele. Tak wygląda jesień na trasie kolejki Odontotos.

Meteora

Meteora_ George Papapostolou

[Fot. George Papapostolou]

Centralna Grecja. Mistyczna mgła przemyka między surowymi skałami
z dramatycznie zawieszonymi nad krawędzią XIV-wiecznymi klasztorami. Wyrosły z ziemi jak grzyby po deszczu. Ceglaste dachówki są tylko jednym z odcieni – wtapiają się w płomienne pomarańcze, odcinają na głębokiej sosnowo-jodłowej zieleni…Choć Meteora jest jednym
z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Grecji, to jesienią nic nie jest tam takie samo.

Pilion

Milies pilio httpwww.panoramio.com

[źródło: www.panoramio.com]

pelion-01 greeka com

[źródło: www.greeka.com]

Choć nigdy nie udało mi się tu zajrzeć w listopadzie, to po wymówieniu słowa „Pilo” mam przed oczami kolorowe stoki gór spływające do pustych plaż, sięgające do pasa brązowe paprocie i rozciągnięte pułapki-pajęczyny. Tsagarada ze swoim tysiącletnim platanem, Portaria z drzwiami i oknami upstrzonymi malunkami, Milies ze stacją kolejową rzuconą pośrodku lasu – nazwy wiosek brzmią jak zaklęcia, które przenoszą w serce Tessalii.

 

Jezioro Plastira

plastiras mysatelite.wordpress.com

[źródło: mysatelite.wordpress.com]

– Jezioro! – pamiętam, gdy po pół dniu jazdy znajomy nie wytrzymał ekscytacji i wyjawił cel podróży. Wtedy zrozumiałam jak unikalny dla Grecji jest widok akweniku, rozlanego pomiędzy górami. Wtedy też zamarzyłam, by znaleźć się nad nim, gdy zacznie odbijać na swoim lustrze ciepłe jesienne kolory. By w ciepłej chuście owiniętej wokół szyi, stanąć nie nad jakimkolwiek jeziorem,
a 750 metrów bliżej nieba. Nad jeziorem Plastira, koło Karditsy.

Feneos

Feneos

DSC_0628

[Fot. Haris Diamantopoulos]

Płaskowyż jak naleśnik rozciągnięty między górami Koryntii. Rozrzucone na stokach wioski, o istnieniu których przypominają jedynie rozżażone światełka latarnianych ulic. Nie wiadomo czy w kamiennych domach jeszcze ktoś mieszka. A może wszyscy przenieśli się na stałe do kafenijo przy głównym placu, gdzie metalowy, stojący na środku piecyk unosi papierosowy dym
i zapach pieczonych kasztanów? Rozwaleni na krzesłach grają w karty, popijają kawę i niewiele robią sobie z tego, że dla reszty świata po prostu nie istnieją…

Nic a nic się im nie dziwię, po przecież jesień jest właśnie po to, by na chwilę zniknąć. Pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącej latte posypanej cynamonem lub gdzieś na szlaku, pośrodku niczego.

A Ty gdzie najchętniej zaszywasz się na jesień?

Biurokracja po grecku, czyli jakie dokumenty musisz wyrobić, by dostać pierwszą (legalną) pracę

Wiem, że nie lubisz szlajać się po urzędach. Szarych twarzy odsyłających od okienka do okienka i sterty formularzy, spisanych językiem, którego nie rozumiesz ani Ty, ani urzędnicy. Jeżeli jednak jesteś tuż przed podjęciem pracy w Grecji, to biurokracyjne piekło jest nieuniknione.

Dlatego, gdy tylko wyszłam z siódmego kręgu, obiecałam, że stworzę krótki przewodnik, jak przez nie przebrnąć. Na dodatek, wbrew modzie na paragrafowany język, napiszę go „po ludzku”

Jeżeli jesteś już o krok od wyruszenia na podbój greckiego rynku pracy – przeczytaj, co Cię czeka.

????????????????????????????????????

Ten obrazek nie ma nic wspólnego z tym, co czeka Cię podczas wyrabiania wszystkich papierów. Jeżeli jednak zwyciężysz w biurokratycznej wojnie, możesz wyglądać właśnie tak, jak pan powyżej. 😉

Od czego zacząć wyrabianie dokumentów potrzebnych do pracy?

Najlepiej od początku. W skutek odsyłania od Annasza do Kajfasza, wypracowałam kolejność wyrabiania dokumentów, która wydaje mi się najbardziej optymalna.

Zacznij od kawy na wynos – bezkofeinowej (bo ciśnienie będzie wystarczająco wysokie) i największej jaka możliwa (bo czasu na jej popijanie będziesz miał bardzo dużo).

Gotowy na podbicie greckiego rynku pracy? No to w drogę!

Dokumenty, które będziesz potrzebował:

1. Potwierdzenie greckiego adresu, pod którym mieszkasz

Może to być umowa najmu lub rachunek za gaz na Twoje nazwisko. Jeżeli wszystkie dokumenty wystawione są na osobę, z którą mieszkasz to dobra okazja by sprawdzić, trwałość Waszych relacji! 😀 Poproś ją o wypełnienie formularza „ΥΠΕΥΘΥΝΗ ΔΗΛΩΣΗ”, w którym potwierdzi, że „gości Cię” w swoich progach. Następnie zaproś na wycieczkę do urzędu podatkowego (patrz punkt 2), gdzie osobiście będzie musiała potwierdzić pismo, które przed chwilą wypisała (nie zapomnij postawić jej kawy!).

2. ΑΦΜ (AFM) – numer rejestracji podatkowej (odpowiednik polskiego NIPu)

ΑΦΜ wyrobisz w najbliższym urzędzie podatkowym. Tu też dostaniesz niepowtarzalną okazję do sprawdzenia swojej greki – formularz M1, już tam na Ciebie czeka. 😉

Aby wyrobić ΑΦΜ potrzebujesz:

  • dowód osobisty/paszport
  • wypełniony formularz M1, który znajdziesz w urzędzie lub tutaj
  • potwierdzenie greckiego adresu, pod którym mieszkasz (może to być np. umowa na wynajem mieszkania lub rachunek za gaz wysłany na Twoje nazwisko)

3. AMKA – numer ubezpieczenia społecznego

Załatwisz go w ΚΕΠ (KEP) czyli Centrum Usług dla Obywateli (tu znajdziesz mapę wszystkich KEP na terenie Grecji). Tu zaczyna się zabawa z łacińskim alfabetem. To fajnie, że masz wszystkie dokumenty, ale przemiła Pani w okienku poinformuje Cię, że potrzebuje Twoje dane zapisane… greckimi literami! Przygotuj się na nową tożsamość, bo Twoje nazwisko w języku greckim będzie wyglądało tak dziwnie, że gdy je zobaczysz podrapiesz się po głowie, zastanawiając się o kogo chodzi. 😉

Aby wyrobić AMKA potrzebujesz:

  • dowód osobisty/paszport
  • potwierdzenie  o wyrobieniu numeru ΑΦΜ (patrz punkt 2)
  • potwierdzenie greckiego adresu, pod którym mieszkasz

4. AMA IKA – numer ubezpieczenia zdrowotnego

Numer – duch. W pracy oczekiwali, że go wyrobię i przedstawię, z kolei pani z IKA – że w końcu zrozumiem, że takowy już nie istnieje.

Wyrabianie numeru AMA IKA była istną przepychanką z ustawami, które zmieniają się niemal tak często, jak pory roku.  I walką między Panią Kadrową a Panią Urzędniczką, w której każda próbowała udowodnić, że ta druga nie zna się na swojej pracy.

Mój numer AMA IKA po telefonicznej interwencji Pani Kadrowej (oczywiście w innym oddziale IKA) się odnalazł. Jeżeli wiesz jak to się stało – daj znać. Inni (w tym ja sama) chętnie się dowiedzą, jak go wyrobić (prawdopodobnie dzieje się to automatycznie podczas poprzednich kroków).

5. Konto bankowe

Denerwują Cię miliony ulotek wciskanych na ulicy albo spam w skrzynce mailowej o najnowszym super-mega-hiper koncie bankowym, które powinieneś otworzyć właśnie teraz? Przyjedź do Grecji! Miejsca, gdzie to Ty będziesz błagał, by ktokolwiek konto Ci otworzył!

Aby założyć konto bankowe potrzebujesz:

  • potwierdzenie pracodawcy, że jesteś u niego zatrudniony,
  • dowód osobisty/paszport,
  • potwierdzenie o nadanym numerze ΑΦΜ (patrz punkt 2),
  • potwierdzenie o adresie, pod którym mieszkasz (patrz punkt 1)
  • potwierdzenie, że grecki numer komórkowy, który posiadasz (tak, musisz go posiadać!) jest zarejestrowany na Ciebie. Potwierdzenie dostaniesz w każdym salonie swojej sieci komórkowej)
  • pieniądze – nawet jeśli jeszcze ich nie zarobiłeś, to licz się z tym (i to dosłownie!), że już na wejściu zapłacisz za takie usługi jak np. e-banking

Słowo na koniec, czyli o czym musisz pamiętać w każdym urzędzie

Są takie zasady, które działają niezależnie od tego, do którego urzędu się udasz. Dlatego za każdym razem:

– Dokładnie sprawdź wprowadzone przez urzędnika dane. Nie tylko datę urodzenia czy numer dokumentu, ale także imiona – tak samo jak my szeroko otwieramy oczy na wieść o tym, że ktoś może nazywać się Arystoteles, tak samo Grecy, gdy słyszą osławionego Grzegorza lub polskie imiona.

– Miej ze sobą dużo kopii dowodu osobistego/paszportu i wszystkich innych dokumentów

– Jeżeli nie możesz załatwić czegoś w jednym urzędzie – idź do drugiego. Gdy nie udało mi się założyć konta w jednym banku, poszłam do innej placówki tej samej firmy. 😀

Jednak przede wszystkim oddychaj. I pamiętaj, że słońce cały czas świeci, na którymś ze stołów pobliskiej kawiarni topią się kostki w wysokiej szklance  frappe, a ty – mimo wszystkich tymczasowych niedogodności – ciągle jesteś w Grecji. 😉

Olimp – zrób to sam! Wszystko, co musisz wiedzieć, zanim ruszysz na Górę Bogów

Idę o zakład, że o Olimpie pierwszy raz usłyszałeś podczas przerabiania mitologii na lekcjach polskiego. Ze szkolnej ławki zastanawiałeś się jak to możliwe, że starożytni wierzyli, że właśnie tam mieszkają bogowie. I że nigdy nie odważyli się tego sprawdzić!

I wtedy gdy przyrzekłeś, że jak podrośniesz to pójdziesz i sprawdzisz sam, jak się sprawy mają tam na szczycie…

Olimp DIY (6)

Jeżeli właśnie nadszedł ten czas, to przeczytaj co pownieneś wiedzieć, zanim  pójdziesz się przekonać, czy Zeus ciągle zasiada na swoim tronie.

Użyj wyobraźni

Nie tylko dlatego, że generalnie w górach trzeba ją mieć, by przewidzieć wszystkie możliwe scenariusze. Niech zwoje zaczną pracować ze zdwojoną siłą, bo to co przeczytasz ciężko sobie wyobrazić na wysokości, na której obecnie się znajdujesz.

Odcinek łączący Litochoro z najwyższym szczytem Olimpu to nie tylko 25 kilometrowa odległość. To przede wszystkim 2918 metrów do pokonania W PIONIE – od morza, przy którym zaczniesz wędrówkę, po sam szczyt. Nie polecam komuś, kto częściej przeskakuje kanały w telewizorze niż z nogi na nogę w oczekiwaniu na kolejną wędrówkę

Zastanów się czy jesteś gotowy. Mentalnie i fizycznie. Jeżeli tak, to będziesz potrzebował:

  • mapy
    … albo zaznajomionego z terenem towarzystwa. Najlepiej obu, bo oznakowanie szlaków odbiega od tego z polskich gór. Gdy już zaopatrzyłeś się w mapę i towarzystwo, nie wstydź się zaglądać w pierwszą i pytać drugie, gdy nie jesteś pewien, gdzie iść.Olimp DIY (2)
  • rąk
    Szykuj się na wędrówkę, ale i wspinaczkę na ostatnim etapie. Błagam – pamiętaj o tym, aby ZAWSZE przynajmniej trzy kończyny miały kontakt ze ścianą.  I o tym, że mimo wszystko nogi są silniejsze od rąk.
    Olimp DIY (10)
  • głowy
    …dlatego zabierz ze sobą kask albo wypożyć go w jednym z najbliższych schronisk. To fajnie, że tysiące razy robiłeś to bez kasku i znasz swoje możliwości. Osuwające się kamienie mogą jednak nie mieć dla nich uznania.
  • wyczucia czasu
    Najlepsze na wycieczkę na Olimp terminy przypadają od czerwca do początku października. Najlepsze to znaczy takie, które nie wymagają targania raków, czekanu i innego sprzętu. Olimp od października, nawet do maja jest pokryty śniegiem!Olimp DIY (11)
  • dobrego budzika
    …bo najlepiej żebyś na szlak wyszedł wcześnie. Każdy ma swoje godziny – gdy o 7.30 opuszczałam schronisko, spotykałam tych, którzy już do niego wracali. Jeżeli chcesz nacieszyć się super widocznością ze szczytu, pownieneś stanąć na nim przed 12.00 rano – po tej godzine zazwyczaj zaściela się chmurami.

Przygotuj się na to, że…

… będzie zimno

A zaraz potem gorąco. Choć lepiej pamiętaj o tym pierwszym, bo gdy na dole będziesz zdejmował z siebie kolejne warstwy ubrań (łącznie ze skórą), na górze desperacko będziesz poszukiwał kolejnych nakryć! W jeden dzień możesz zaliczyć przeskok od 40 stopni u podnóża góry, po 6 stopni na jej szczycie. Przy wiatrze będziesz błagał o parę rękawiczek, albo o drugiego człowieka w swoim śpiworze.

Olimp DIY (7)

… nie będzie wody
Na odcinku między Litochoro a Prionią na każdym kroku będziesz słyszeć wartki strumień, który powyżej Prioni po prostu… zniknie. Zadbaj o zapas wody lub wykalkuluj tak, by starczyła na przejście do kolejnego schroniska, gdzie zawsze możesz ją kupić.

Olimp DIY (1)

… ale będzie jedzenie

I to jakie! 🙂 I nie mam na myśli jedynie dziko rosnących malin, poziomek czy wielu gatunków jadalnej zieleniny. Choć liczba potraw serwowanych w schroniskach kończy się na pięciu to możesz mieć pewność, że wszystko zostało przygotowane świeżo i z dużą dozą meraki! 😉

Olimp DIY (3)

Dach nad głową? To zależy!

Z namiotem nie musisz się o nic martwić. Schroniska, choć położone na spadzistym terenie, mają wydzielone płaskie skrawki ziemi, w sam raz do rozbicia się. Jeżeli jednak stawiasz na nocleg w schronisku, zrób rezerwację. Schroniska nie dysponują dużą ilością miejsc, a pełne obłożenie mogą mieć przewidziane na najbliższe 2-3 miesiące (szczególnie, gdy w grę wchodzi weekend).

Olimp DIY (8)

A na koniec… oddychaj głęboko i…

Oszacuj, ile dni potrzebujesz na zdobycie szczytu. Bo przecież, choć to imponujące, nie wszyscy muszą go zdobyć w jeden dzień. Poza tym… czy nie dobrze mieć czas, by rozwiązać treki i wyciągnąć się na ziemi z takim widokiem przed nosem? 🙂

Oczywiste oczywistości? Może! 😉
Jeżeli masz inne rady lub uważasz, że o czymś zapomniałam- podziel się z nimi w komentarzu!