Jak oswoić się z greckim cmentarzem, czyli o Pierwszym Cmentarzu w Atenach

Pierwszego listopada cmentarze w Grecji wyglądają tak, jak każdego dnia: między alejkami przy gruchowcie gołębiu od czasu do czasu przemknie zgarbiony staruszek, tu i ówdzie zatańczy płomień świecy. Na greckich cmentarzach brak dzikich tłumów, kłótni o to, czy niebieski znicz powinien stać przed czerwonym, ani dylematów, w którym rogu nagrobka ułożyć wieniec.

Co jeszcze na greckim cmentarzu jest inne od tego, co znamy z Polski? Pokażę Wam na przykładzie Pierwszego Cmentarza w Atenach.

Odpoczynek? Tylko dla wybranych!

Pierwszy Cmentarz Ateński jest najstarszym cmentarzem w stolicy, założonym jeszcze w XIX wieku. Jest on najdroższą nekropolią w Atenach, dlatego na pochówek w tym miejscu mogli pozwolić sobie tylko nieliczni. Problemu nie miał odkrywca starożytnych Myken Heinrich Schliemann, znana z czarnobiałego ekranu Melina Mercouri czy nieustraszony generał Kolokotronis. Jednak oprócz nich (i innych znanych), znajdziemy tu także groby rozpoznawalnych tylko przez najbliższą rodzinę.

Palmy, białe marmury i zdjęcia z imprezy…

Gdyby przymknąć oko na wszechobecne nagrobki, to spacer cmentarzu jest całkiem przyjemny. Wzdłuż alejek rosną cisy, sosny, drzewka oliwne, ale i palmy. Na każdym kroku pachnie cytrusami.

Greckie cmentarze są dużo mniejsze od tych w Polsce. Wszystkie, poza Pierwszym Cmentarzem w Atenach. Tu, pomimo jasności bijącej od marmurowych nagrobków, jest dość przytłaczająco. Wszystko przez grobowce wielkości domków. Znajdziecie tu niemal każdy odpowiednik architektury i zdobnictwa kojarzonego ze starożytnością: pantheon, sfinksy, sowy, no i oczywiście popiersia (choć te, na tle poprzednich nie robią już aż takiego wrażenia).

athens-cementary-5

athens-cementary-6
athens-cementary-7
Zdjęcia z nagrobków nie przypominają tych z paszportu albo innych oficjalnych dokumentów.  Panie w gustownych garsonkach i nieco za mocnym makijażu zalotnie filtrują z przechodzącymi cmentarnymi alejkami. Panowie w marynarskich mundurach i papierosem w ustach pobieżnie się im przyglądają. Pochyleni nad szklanką ouzo, gotowi są do opowiedzenia kolejnego kawału, albo historii z młodzieńczych lat…

Na wszystko (i wszystkich) przyjdzie pora…

I choć na zdjęciach zmarli na chwilę ożywają, to wiem, że jestem w muzeum. Trzask nadepniętej gałązki, odbił się od marmurowych płyt z podwójną siłą. Zawstydzona spuściłam głowę.

Nie powinnam zakłócać świętego spokoju. Cmentarze od zawsze przypominały mi muzea –  mogłam popatrzeć do woli, ale broń Boże dotykać. Musiałabym zwariować, by zaglądać tu każdego dnia.

W ciepłe listopadowe popołudnie jednak tu jestem. Na cmentarz przyszłam sama. Nie czekałam, aż tysiące roztańczonych zniczy wskaże mi drogę. Wiem, że kiedyś, czy tego chcę czy nie, znajdę ją sama. Twarze, które uśmiechają się do mnie z nagrobkowych fotogragi sprawiają, że oswajanie się z tą myślą wcale nie wywołuje dreszczy…

athens-cementary-4

 

2 Comments

  1. Uderza spokój, cisza. Biorąc choćby pod uwagę ilość wypadków samochodowych 1 listopada w Polsce zadaję pytanie : a może jednak w innym czasie ? Chyba warto złamać stereotypy że muszę być tam , w tym czasie bo …. tak wypada ? …

    Odpowiedz

    1. Cmentarze chyba zawsze pozostaną ostojami ciszy – niezależnie od położenia (na przykład taki Pierwszy Cmentarz Ateński leży w centrum, tuż obok częściej odwiedzanego Stadionu Panateńskiego). Odnośnie podążania za tradycją Dnia Wszystkich Świętych – najłatwiej postępować w zgodzie z samym sobą. Po prostu. Jednym obecność innych ludzi na cmentarzu w tym dniu pomaga, innym przeszkadza. Nic na siłę.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *