Wyspa, gdzie musisz „bardziej”. Salamina.

Poniedziałek nie był typowym poniedziałkiem. Grecy zbierali siły po świątecznym obżarstwie, a ja cieszyłam się dniem wolnym. I jak to zawsze w dzień wolny bywa chciałam wyskoczyć poza Ateny. Do tego, by było ciepło, blisko, z widokiem na morze i gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam. Tak wylądowałam na Salaminie.

????????????????????????????????????

Port w Salaminie (stolicy wyspy). Nad miastem widoczny kościół Panagia Eleftherotria.

Kiedy pokonywałam kolejne kilometry wkoło niej nie mogłam odpędzić się od jednej myśli. „Salamina jest rozczarowująca”. Na tyle, że kiedy myślisz o greckiej wyspie, z pewnością nie myślisz o Salaminie. Jeśli zmęczony Atenami  wsiadasz na prom i lądujesz w miejscu, które do złudzenia przypomina peryferie stolicy, z której uciekałeś, to wiedz, że jesteś na Salaminie.

Gdy już znajdę się w takich miejscach, nie lubię mieć przekonania, że marnuję swój czas. Nazywam je więc miejscami, w których muszę „bardziej”.  Bardziej się rozglądać, bardziej podpytywać, bardziej się starać, by znaleźć coś interesującego.

Po powrocie z niej musiałam i bardziej poczytać.

W dole Salamina (stolica wyspy).

W dole Salamina (stolica wyspy).

O Salaminie prawdopodobnie po raz pierwszy usłyszałeś na lekcji historii. Choć wyrażenie „bitwa POD Salaminą” jest dosyć niefortunne to właśnie tu, w wąskiej cieśninie między wyspą a lądem, Grecy pokonali Persów. Podobno z Salaminy pochodził mityczny Ajaks oraz Eurypides – antyczny poeta i dramatopisarz.

Według mitologii Salamina zawdzięcza swoją nazwę królowi Kychreasowi. Chcąc oddać hołd swojej matce i zarazem jednej z nimf, nadał wyspie właśnie jej imię. Wcześniej wyspa znana była także jako Kychrea (po swoim pierwszym władcy), jako Skyras (po Skyrosie, legendarnym herosie) oraz Pityoussa (od sosen, które całkowicie ją zakrywały). Bardziej współczesna teoria dopatruje się w jej nazwie trzonów dwóch słów: sól oraz środek, co w przypadku wyspy położonej pośród słonych wód ma całkiem spory sens.

????????????????????????????????????

Pozostałość sosnowego lasu. W oddali widoczne Ateny.

Po wielkim sosnowym lesie pozostało wspomnienie. Niewielki zielony skrawek wyspy podpowiada jak piękna była kiedyś. Kiedy liczba ludności Aten i Pireusu zaczęła rosnąć, część z mieszkańców przeniosła się na wyspę. Po pożarach miejsce gęstego lasu zajęły budynki – utrzymane w tym samym duchu co architektura greckiej stolicy.

Salaminę nazywano także koulouri czyli… obwarzanek. Ktoś kto na to wpadł musiał mieć niezłą wyobraźnię (albo być bardzo głodny). Do tej pory niektórzy mieszkańcy używają tego określenia w odniesieniu do stolicy wyspy.

????????????????????????????????????

Targ rybny (ichthiagora), położony tuż przy porcie w stolicy wyspy.

Ponieważ wyspa znajduje się jedynie 16 km od Aten w czasach wojny  Ateńczycy wysyłali na Salaminę kobiety, dzieci i innych, którzy nie mogli walczyć. Pozostałością po tych czasach jest powiedzenie „moja dusza poszła do Koulouri”* używane przy opisywaniu zdarzenia, które, hmmm… przestraszyło nas na śmierć? 😉

Niewielki port w wiosce Selinia.

Niewielki port w wiosce Selinia.

Niewielka wysepka tuż przy Salaminie to Agios Giorgos. Od 1865 do 1947 roku był miejscem kwarantanny dla chorych na cholerę. Do tej pory przepływając  promem na Salaminę można zobaczyć opuszczone domy, bez okien i drzwi. Niewielki skrawek ziemi połączono z Salaminą, zaś jego środku wybudowano… boisko do piłki nożnej.

????????????????????????????????????

Agios Giorgos

Niektórzy powiedzą, że Salaminy nie warto odwiedzać. I w przypadku, gdy do Grecji przyjeżdżamy na dwa tygodnie, muszę przyznać im rację. Są jednak tacy, którzy uparcie będą twierdzić inaczej. To facet na skuterze, który na plaży Kanaki wypatrzył pokaźne stado delfinów. To grupa czterech kumpli, którzy w poniedziałkowy poranek zapakowali rowery, wsiedli na prom, a potem pedałowali wkoło wyspy.

Może w końcu to Ty, który tam byłeś i który odkryłeś jakieś bardzo urzekające miejsce. Jeśli tak było – koniecznie daj znać! Jestem otwarta na zmianę swojego zdania. 😉

 

2 Comments

    1. Ja tam zawsze wychodzę z założenia, że żeby mieć jakąś opinię na temat danego miejsca to trzeba je najpierw odwiedzić. 🙂 Nie powiedziałabym, że „nie było warto”. Było, bo zawsze to jakieś nowe doświadczenie. 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *