Tsiknopempti czyli dlaczego Grecy nie jedzą pączków w Tłusty Czwartek

Jeden z moich przyjaciół ma totalnego bzika na punkcie grillowania. Niestety polski klimat mu nie sprzyja. Zimniejszą porę roku spędza na zerkaniu w kalendarz i zapowiadaniu co zrobi, gdy nadejdzie lato. Gdy w końcu się pojawia, nie przepuszcza żadnej okazji, by zjeść wcześniej zamarynowany karczek, przywęgloną śląską albo cokolwiek, co nawinie się na ruszt.

Pewnego wieczoru po prostu nie wytrzymał. Szybka akcja: sklep, węgiel, mięso. Do tej pory nie wiem, jakim cudem przekonał współlokatorów do zrobienia grilla. Jak pomimo porywistego wiatru rozpalił go na balkonie gliwickiego czteropiętrowca. I w końcu –  jakim cudem nie odmarzły mu ręce, gdy niezrażony lutowym mrozem, przewracał kolejne kawałki mięsa, przez otwierane od czasu do czasu okno…?! 😀 😀 😀

Pięć lat później uśmiecham się na to wspomnienie. Studenckie czasy minęły, podobnie jak znany widok śląskiego blokowiska. Jedno pozostało na swoim miejscu – grill w środku lutego.

Tsiknopempti

[źródło: www.cnn.gr]

Tsiknopempti (Τσικνοπέμπτη) to grecki odpowiednik Tłustego Czwartku, w którym pączki zostają zastąpione niezmierzonymi ilościami grillowanego mięsa. Nazwa święta pochodzi od zapachu dymu, przesyconego tłuszczem grillowanego mięsa (τσίκνα – tsikna) i czwartku (Πέμπτη – pempti).

Data Tsiknopempti uzależniona jest od Wielkanocy, dlatego – podobnie jak ona – jest świętem ruchomym. Uważany jest za oficjalny początek karnawału ale i ostatni czwartek przed rozpoczęciem postu. Perspektywa „bezmięsia” popycha Greków do szalonych czynów. Jagnięce żeberka, boczek, kiełbasy, szaszłyki…  Na ruszcie, każdy znajdzie coś dla siebie, w ilościach, których normalnie nie są w stanie zjeść w…ciągu miesiąca! Grilluje się wszędzie – od ogródków na prywatnych posesjach, przez osiedlowe podwórka, małe placyki po szkolne boiska czy główne ulice.

[źródło: www.eviazoom.gr]

Źródła tego zwyczaju można szukać w starożytnych obchodach na cześć Dionizosa – boga płodności, dzikiej natury, winnej latorośli i wina. Wino zresztą jest nieodłączną częścią świętowania – dobrze łączy się ze smakiem mięsa, tańcem i śpiewami!

Pod wieczór ściągnięte z balkonu pranie, musi na niego wrócić. Wszystko pachnie grillem. Wiem, że są ludzie, którzy wiele by oddali za ten zapach w środku zimy. Na przykład Ci, którzy teraz z utęsknieniem, spoglądają na kalendarz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *