Olimp krok po kroku. Sprawdź, co czeka na każdym z nich!

Wejście na najwyższy szczyt Olimpu, Mitikas, to niezapomniana wycieczka wzdłuż europejskiego szlaku E4. Prawie 3 000 m.n.p.m można pokonać w jeden dzień (na dodatek tam i z powrotem!). Każdy odcinek to osobna przygoda i przejście przez zupełnie różne światy. Sprawdź, co czeka na Ciebie na każdym z nich!

mapa Olimp
Litochoro (Myloi) – Prionia

Odcinek Litochoro – Prionia jest najczęściej pokonywany przez zorganizowane wycieczki, którym obiecuje się wycieczki „na Olimp”. Najrzadziej spotkacie na nim „wytrawnych” wędrowców, którzy uderzają na szczyt. I pierwsi, i drudzy wiele tracą.

DSC01779

DSC01783
Wioska Litochoro to dopiero przedsionek Olimpu. Jeżeli myślisz, że ze zorganizowaną grupą z biura turystycznego wejdziesz na Mitikas, to jesteś w błędzie. Obiecywane przez agencje „wędrówki na Olimp”, to w 99% pokonywanie odcinka od wsi Litochoro do Prioni, czyli najwyższego punktu, do którego można dojechać autem.

To właśnie łatwy dojazd do Prioni sprawia, że odcinek ten jest często omijany. A to błąd!
Ścieżka ciągnie się wzdłuż malowniczego Kanionu Enipea, wyrzeźbionego przez rzekę o tej samej nazwie. Krystalicznie czystą wodę, przecina siedem drewnianych mostów, które co jakiś czas ustępują miejsca wodospadom. Pomimo przeraźliwie zimnej temperatury (stopy bolą już po 10 sekundach!) ciężko powstrzymać się przed krótką kąpielą!

DSC01834
DSC01868
Nie zostawiajcie ubrań zbyt daleko – przydadzą się, by przyjrzeć się z bliska takim miejscom, jak wybudowany w skale kościółek Agios Dionisos.

Agios Dionisos
Na końcu odcinka, na Prioni, czeka na Was tawerna (często mylona ze schroniskiem). Jest to ostatni punkt, w którym zaopatrzysz się w wodę przed dojściem do schroniska Spilios Agapitos (nie wierzcie mapie, która mówi, że parę kilometrów dalej jest inne źródło – nie ma go!).

Prionia- Spilios Agapitos

Im wyżej, tym większa przygoda. Odcinek Prionia – Spilios Agapitos to podobno najczęściej uczęszczany odcinek. Na mapie jest znacznie krótszy niż poprzedni – to właśnie tu zaczynają się strome podejścia. Wynagradza je gęsty sosnowo-bukowy las, przeplatany jodłami. Drzewa przerzedzają się od czasu do czasy, by dać miejsce zapierającym dech w piersiach punktom widokowym.

DSC01901

Po 2/3 drogi z Prioni do schroniska, wejdziecie na odsłonięty „zyg-zag”, u końcu którego znajduje się Spilios Agapitos. Nie wystrasz się, jeśli na minie Cię jakiś osioł! To na ich barkach dostarczane jest zaopatrzenie do schroniska.

DSC01917
DSC01912

Spilios Agapitos – Zonaria

Czas na wyprawę na księżyc! Za schroniskiem Spilios Agapitos surowy, skalisty teren powoli wypiera zieleń.

DSC01929

Czuć rękę bogów. Widać tron Zeusa.

Szczególnie zdradliwym miejscem jest Zonaria, której nazwa oznacza „pasy”. W zimie dużo tu śmiertelnych wypadków. Jeden nieuważny krok wystarczy, by stoczyć się w kocioł przepaści, rozłożony u dołu wąskiej ścieżki.

Sam widok również jest zabójczy…

DSC01943

DSC01948

DSC02094
Podejście na Mitikas (najwyższy szczyt Olimpu)

Pamiętam jak trzęsły mi się nogi, gdy wspinaliśmy się na Mitikas stromym podejściem od Louki. Jak pociły mi się ręce, gdy kolejny hak do wpięcia liny przypominał mi, że nie mam co w niego wpiąć. Kolejny zsuwający się kamyczek…

Jeżeli zdecydujesz się wybrać się na szczyt od strony Louki to zrób to tak, jak trzeba: z kaskiem, najlepiej takim, który uniemożliwia spoglądanie w dół. 😉

DSC02106

DSC02115

Podejście drogą wspinaczkową Louki

Na szczyt możesz też wejśc od częściej wybieranego wejścia zwanego Kakoskala („złe schody”). Kakoskala to w porównaniu z Louki czerwony dywan. 😉

20785982_10159031664780562_2576957859708397651_o

Kakoskala

Kakoskala

Mitikas – najwyższy szczyt Olimpu

Hurra! Dla niego cały ten wysiłek! Dla niezmąconej chmurami widoczności i wybrzeża, które rozciąga się w oddali!

DSC02136

Najwyższy szczyt Olimpu, czyli Mitikas, położony na 2918 m.n.p.m

DSC02218

Mitikas wydoczny od strony Skolio (2905 m.n.p.m)

DSC02151

Płaskowyż Muz widziany z Mitikas

Płaskowyż Muz

Jeszcze przed wejściem na szczyt, po przejściu Zonari, zobaczysz Płaskowyż Muz -ogromny naleśnik, którego brzegi wydęło do góry rozgrzane powietrze. Na naleśniku dwa schroniska – Apostolidis i Kakalos – podane jak na tacy. Do tego z parującym, pachnącym jedzeniem.

DSC01991

Schronisko Kakalos, położone na Płaskowyżu Muz

DSC02095
Lemos

Jeżeli chcesz wrócić inną drogą niż wszedłeś to polecam trasę przez Lemnos.

DSC02311

DSC02315

Lemos, zza chmur wyłania się tzw. Tron Zeusa

Podejście od tej strony też musi być niesamowite – wyobrażam sobie jak powoli zbliżałabym się do Mitikas, przez Lemos. Jak z każdym krokiem szczyt stawałby się coraz większy i srogi. Zupełnie inaczej niż przy podejściu ze schroniska Spilios Agapitos. Tam Tron Zeusa pojawia się z nikąd, „wyskakuje” zza rogu.

Petrostruga

Czy to możliwe, że za chwilę wszystko się skończy? Że za parę kilometrów zatoczy się kółko i znów wrócimy na Prionię, by odebrać zaparkowane auto albo złapać stopa w kierunku Litochoro?

DSC02326

DSC02340
Do schroniska Petrostruga mam szczególną słabość. To tu doszłam za pierwszym razem, gdy w środku lutego (o zgrozo!) postanowiłam wybrać się na Olimp. Skończyło się fiaskiem – złym przekalkulowaniem czasu, warunków, złym przygotowaniem. Skońcyło się też zaproszeniem do spędzenia nocy przy rozgrzanym kominku, przez grupę, która przy Petrostrudze pojawiła się tuż przed zmrokiem.

Od tego czasu wiem, że wejście do Olimpu zawsze jest otwarte. Niezależnie od poziomu zaawansowania w wędrówkach górskich.

Masyw Olimpu jest tak zróżnicowany, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zamiast szukać wymówek, spróbujcie… wędrówek! Choćby po najniżej położonych odcinkach. Bo Olimp jest nie tylko dla bogów!

Nieznane miejsca Grecji, które musisz odwiedzić jesienią

Jesień w Polsce ucieka, jak zgrabione liście wywożone na pace półciężarówki
z każdego blokowiska. W Grecji dopiero się rozkręca.

Jak na kobietę przystało przychodzi spóźniona i tylko na chwilę. Ponętnie rozbiera się z płaszcza liści, zrzuca owoce jak koturny z nóg, na których spędziły zbyt dużo czasu.

Choć w Atenach jesień łatwo przegapić (bo czym są  pojedyncze drzewa usadzone wzdłuż deptaków w porównaniu do połaci lasów?!) to są miejsca,
w których olśniewa swoją urodą. I wtedy, po raz pierwszy w roku chcę stęsknione za wyspiarskim ciepłem ciało wysłać w głąb lądu.

Gdzie dokładnie? Poznajcie 5 miejsc w Grecji, w których króluje jesień!

Trasa kolejki Odontotos

DSC_1007

????????????????????????????????????

[Fot. Haris Diamantopoulos]

Na północy Peloponezu, między Diakopto, a odpoczywającą przed najazdem narciarzy, Kalavritą, niesie się blaszany stukot. Rodzygotane wagoniki kolejki jadą wzdłuż strumienia, na którym unoszą się pożółkłe i brązowawe liście. Przyklejone do szyby dzieciaki pokazują palcami niewielkie jak schodki wodospady. Wiatr ze zdwojoną siłą przeciska się przez wyżłobione w skale tunele. Tak wygląda jesień na trasie kolejki Odontotos.

Meteora

Meteora_ George Papapostolou

[Fot. George Papapostolou]

Centralna Grecja. Mistyczna mgła przemyka między surowymi skałami
z dramatycznie zawieszonymi nad krawędzią XIV-wiecznymi klasztorami. Wyrosły z ziemi jak grzyby po deszczu. Ceglaste dachówki są tylko jednym z odcieni – wtapiają się w płomienne pomarańcze, odcinają na głębokiej sosnowo-jodłowej zieleni…Choć Meteora jest jednym
z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Grecji, to jesienią nic nie jest tam takie samo.

Pilion

Milies pilio httpwww.panoramio.com

[źródło: www.panoramio.com]

pelion-01 greeka com

[źródło: www.greeka.com]

Choć nigdy nie udało mi się tu zajrzeć w listopadzie, to po wymówieniu słowa „Pilo” mam przed oczami kolorowe stoki gór spływające do pustych plaż, sięgające do pasa brązowe paprocie i rozciągnięte pułapki-pajęczyny. Tsagarada ze swoim tysiącletnim platanem, Portaria z drzwiami i oknami upstrzonymi malunkami, Milies ze stacją kolejową rzuconą pośrodku lasu – nazwy wiosek brzmią jak zaklęcia, które przenoszą w serce Tessalii.

 

Jezioro Plastira

plastiras mysatelite.wordpress.com

[źródło: mysatelite.wordpress.com]

– Jezioro! – pamiętam, gdy po pół dniu jazdy znajomy nie wytrzymał ekscytacji i wyjawił cel podróży. Wtedy zrozumiałam jak unikalny dla Grecji jest widok akweniku, rozlanego pomiędzy górami. Wtedy też zamarzyłam, by znaleźć się nad nim, gdy zacznie odbijać na swoim lustrze ciepłe jesienne kolory. By w ciepłej chuście owiniętej wokół szyi, stanąć nie nad jakimkolwiek jeziorem,
a 750 metrów bliżej nieba. Nad jeziorem Plastira, koło Karditsy.

Feneos

Feneos

DSC_0628

[Fot. Haris Diamantopoulos]

Płaskowyż jak naleśnik rozciągnięty między górami Koryntii. Rozrzucone na stokach wioski, o istnieniu których przypominają jedynie rozżażone światełka latarnianych ulic. Nie wiadomo czy w kamiennych domach jeszcze ktoś mieszka. A może wszyscy przenieśli się na stałe do kafenijo przy głównym placu, gdzie metalowy, stojący na środku piecyk unosi papierosowy dym
i zapach pieczonych kasztanów? Rozwaleni na krzesłach grają w karty, popijają kawę i niewiele robią sobie z tego, że dla reszty świata po prostu nie istnieją…

Nic a nic się im nie dziwię, po przecież jesień jest właśnie po to, by na chwilę zniknąć. Pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącej latte posypanej cynamonem lub gdzieś na szlaku, pośrodku niczego.

A Ty gdzie najchętniej zaszywasz się na jesień?

Olimp – zrób to sam! Wszystko, co musisz wiedzieć, zanim ruszysz na Górę Bogów

Założę się, że o Olimpie pierwszy raz usłyszałeś podczas przerabiania mitologii na lekcjach polskiego. Ze szkolnej ławki zastanawiałeś się jak to możliwe, że starożytni Grecy wierzyli, że na na szczycie tej góry mieszkają bogowie, ale… nigdy nie poszli, by to sprawdzić?!

Zanim przekonasz się czy Zeus ciągle zasiada na swoim tronie, sprawdź czy wiesz wszystko, by wejść na Olimp bezpiecznie.

Olimp DIY (6)

Użyj wyobraźni

Niech zwoje w mózgu zaczną pracować ze zdwojoną siłą, bo toc co przeczytasz trudno sobie wyobrazić na wysokości, na której obecnie jesteś.

Odcinek, który łączy Litochoro z najwyższym szczytem Olimpu to nie tylko 25-kilometrowa odległość. To przede wszystkim 2918 metrów do pokonania W PIONIE – od morza, przy którym zaczniesz wędrówkę, po sam szczyt. Nie polecam jej tym, którzy częściej przeskakują kanały w telewizorze niż z nogi na nogę w oczekiwaniu na kolejną wędrówkę

Zastanów się czy jesteś gotowy. Mentalnie i fizycznie. Jeżeli tak, to będziesz potrzebował:

  • mapy
    … albo zaznajomionego z terenem towarzystwa. Najlepiej obu, bo oznakowanie szlaków na Olimp odbiega od tego, które znasz z polskich gór. Gdy już zaopatrzyłeś się w mapę i towarzystwo, nie wstydź się zaglądać w pierwszą i pytać drugie, gdy nie jesteś pewien, gdzie iść.Olimp DIY (2)
  • rąk
    Szykuj się na wędrówkę, ale i wspinaczkę na ostatnim etapie. Błagam – pamiętaj o tym, aby ZAWSZE przynajmniej trzy kończyny miały kontakt ze ścianą.  I o tym, że mimo wszystko nogi są silniejsze od rąk.
    Olimp DIY (10)
  • głowy
    Zabierz ze sobą kask albo wypożycz go w jednym z najbliższych schronisk. To fajnie, że tysiące razy wchodziłeś po górach bez kasku i znasz swoje możliwości. Osuwające się kamienie na ostatnim odcinku na Mikitas nie mają jednak dla nich uznania.
  • wyczucia czasu
    Najlepsze terminy na wycieczkę na Olimp przypadają od czerwca do początku października. Najlepsze to znaczy takie, które nie wymagają targania raków, czekanu i innego sprzętu. Olimp od października nawet do maja jest pokryty śniegiem!Olimp DIY (11)
  • dobrego budzika
    Najlepiej żebyś na szlak wyszedł wcześnie. Każdy ma swoje godziny – gdy w sierpniu o 7.30 opuszczałam schronisko, spotykałam tych, którzy już schodzili ze szczytu. Jeżeli chcesz nacieszyć się super widocznością, pownieneś stanąć na  Miktikas przed 12.00 rano – później szczyt zazwyczaj zaściela się chmurami.

Przygotuj się na to, że…

  • będzie zimno
    A zaraz potem gorąco. Choć lepiej pamiętaj o tym pierwszym, bo gdy przy morzu będziesz zdejmował kolejne warstwy ubrań (łącznie ze skórą), na szczycie desperacko będziesz poszukiwał kolejnych nakryć! W jeden dzień możesz zaliczyć przeskok od 40 stopni u podnóża góry, po 6 stopni na jej szczycie. Przy wiatrze będziesz błagał o parę rękawiczek, albo o drugiego człowieka w swoim śpiworze.

Olimp DIY (7)

  • nie będzie wody
    Na odcinku między Litochoro a Prionią na każdym kroku będziesz słyszeć wartki strumień. Powyżej Prioni rzeczka po prostu… zniknie. Zadbaj o zapas wody lub wykalkuluj tak, by starczyła na przejście do kolejnego schroniska. W schronisku zawsze kupisz dodatkową butelkę.

Olimp DIY (1)

  • pomimo poprzednich braków będzie jedzenie! 🙂
    I to jakie! 🙂 I nie mam na myśli jedynie dziko rosnących malin, poziomek czy wielu gatunków jadalnej zieleniny. Obiecuję, że to, co znajdziesz w schroniskach wywoła wodospad ślinotoku! Choć liczba potraw serwowanych danego dnia zazwyczaj kończy się na pięciu, to możesz być pewien, że wszystko zostało przygotowane na świeżo i z dużą dozą „meraki”! 😉

Olimp DIY (3)

  • dach nad głową? to zależy!
    Schroniska, które znajdziesz na Olimpie mają ograniczoną liczbą miejsc. Najbliższe szczytowi schroniska Apostolidis i Kakalos mieszczą kolejno 80 i 17(!) osób . Im wyżej położone schronisko, tym szybciej trzeba je rezerwować – pełne obłożenie mogą mieć przewidziane na najbliższe 2-3 miesiące (szczególnie, gdy w grę wchodzi weekend!).

    Opcją, którą możesz rozważyć jest wzięcie namiotu. Schroniska, choć położone na spadzistym terenie, mają wydzielone płaskie skrawki ziemi, w sam raz do rozbicia się.

Olimp DIY (8)

A na koniec planowania swojej wyprawy na Olimp, oddychaj głęboko i…

Oszacuj, ile dni potrzebujesz na zdobycie szczytu. Bo choć możliwe i imponujące jest zdobycie Mitikas w jeden dzień, to nie wszyscy muszą to robić! Osobiście rozłożyłam to to na 4 dni, tak by mieć czas na rozwiązanie treków i wyciągnięcie się na ziemi z błogim wisokiem przed nosem? 🙂

Jeżeli tylko krok, dzieli Cię od wyprawy na Olimp, to zachęcam Cię do przeczytania TEGO wpisu. Tam, zebrałam dla Ciebie wszystkie informacje o poszczególnych odcinkach trasy prowadzącej od Litochoro na sam szczyt.

Jeżeli masz inne rady, które pomogą przygotować się do wejścia na Mitikas – podziel się z nimi w komentarzu! W ten sposób wspólnie pomożemy tym, którzy na Olimp dopiero się wybierają! A jeżeli podobał Ci się ten wpis – podeślij go swoim znajomym.

Olimp Olimpowi nie równy, czyli jak NAPRAWDĘ wygląda Góra Bogów [fotorelacja]

To, co oferują wycieczki fakultatywne w ramach „wycieczki na Olimp”, to w rzeczywistosci spacer po części masywu. Przekładając na ludzki język – to, że wychodzisz w Tatry nie zawsze znaczy, że zdobędziesz Rysy.

Podobnie jest w Olimpem.

To, jak krajoobraz wygląda do wysokości Prioni (1100 m.n.p.m), dokąd bez problemu dojedziesz autem, to jedno. To co znajduje się wyżej, to inna sprawa.

Towrzystwo sie rozrzedza, zagęszczaja sie chmury. To, co kryje się na poziomie prawie 3000 m.n.p.m w okolicach najwyższego szczytu Mitikas – to inny świat.

Zanim więc zdecydujesz się na wędrówkę na jego szczyt, zobacz, co tak naprawdę Cię czeka.

Olimp (4)

Olimp w starożytności uważany był za siedzibę bogów. To właśnie stąd mieli kierować ludzkimi losami. Najbardziej po lewej widoczny jest Stefani, w środkowej części najwyższy szczyt Mitikas (2918 m n.p.m.), którego nazwa , zaś po prawej – szczyt Skolio.

Olimp (9)

Stefani w starożytności uważany był za Tron Zeusa. Tu widoczny o wschodzie słońca…

Olimp (5)

…a tu o zachodzie od strony schroniska Kakalos.

Olimp (10)

Zonaria, czyli dosłownie pasy ciagnące się równolegle tuż pod Stefani. To wśród nich przebiega równoległa droga, prowadząca między innymi w stronę najbliższych szczytowi schronisk.

Olimp (11)

Podejście na najwyższy szczyt jest bardzo strome. Tu wspinaczka od trudniejszej strony, zwanej Louki…

Olimp (3)

… a tu od strony Kako Skala, czyli dosłownie przez Złe Schody

Olimp (2)

Najwyższy szczyt Olimpu – Mitikas. Jego nazwa oznacza dosłownie… nos! Gdy się już człowiek wdrapie na wysokość prawie 3tys. metrów zamiast zadzierać go do góry, lepiej wpisać swoje imię do zeszytu, umieszczonego w metalowej skrzynce.

Olimp (1)

Widok z Mitikas na Płaskowyż Muz. To stąd miało pochodzić 9 patronek Sztuk Pięknych. Obecnie, przy płaskowyżu znajdują się dwa najbliższe szczytowi schroniska – Apostolidis i Kakalos.

Skoro już wiesz, jak mieszkali mitologiczni bogowie, to czy jesteś gotowy na odwiedziny? 🙂

Pępek świata. Delfy

????????????????????????????????????

Za każdym razem, kiedy ląduję pośród starożytnych artefaktów mam wyrzuty sumienia. W głowie słyszę głos zafascynowanej archeologią przyjaciółki, która – gdyby tylko tu była – wyjaśniłaby mi każdy szczegół. Dlaczego ten kamień leży tu, a nie tam, co oznacza napis wyryty w starogrece, kim był ten, którego popiersie leży teraz na postrzepionej trawie. Tymczasem, mimo że szyja boli od ciągłego obracania głową, niewiele ciekawego dostrzegam w stanowiskach archeologicznych.

To nie tak, że nie doceniam piękna w proporcji kolumn czy rzeźbach, które, choć pozbawione rąk czy głów, nadal dumnie się prężą. Jako dziecko epoki, w której drogi naprawia się częściej niż się buduje, mam ogromne wyrazy uznania dla twórców tego, co przetrwało setki tysięcy lat.  Po prostu…

Natura zdobywa u mnie większe uznanie. Wstrzymuję oddech dopiero wtedy, kiedy przenoszę wzrok na horyzont i czuję przestrzeń. Kiedy widzę surowe góry, odcinające się na łagodnym tle nieba, nagie skały przebijające się tu i ówdzie, niewielkość, wielkich przecież drzew, które z góry przypominają skupisko krzaczków.

Kiedy po trzech latach odkładania (a trochę unikania) wycieczki, w końcu dotarłam do Delf, miałam mieszane uczucia. Kiedyś opiewająca sławą wyrocznia, wyglądała jak wielka piaskownica, z której niesforny czterolatek zapomniał zabrać swoje zabawki. Kolumny różnej wysokości wyrastające z niemi, nadłamane skalne bloki, niezadaszone skarbce… Miałam prawo czuć się niewzruszona. Nie mogłam jednak zaprzeczyć historii, która za nimi się kryła.

delphi-25

Sława Delf w starożytności wybiegała daleko poza granice Hellady. Znane były jako centrum kultu Apolla, ale przede wszystkim jako dom delfickiej wyroczni. Jej przepowiednie i rady wpływały na losy jednostek, ale także całych państw-miast.

W starożytności miejsce to uważane było za centrum świata. Został on wyznaczony przez Zeusa, który z dwóch krańców świata wypuścił dwa orły. Miejsce spotkania ptaków, oznaczył przez zrzucenie z nieba wielkiego głazu, ochrzczonego jak omphalos, czyli… pępek. Ten „prawdziwy” można oglądać w muzeum w Delfach.

delphi-33

Skarbiec Ateńczyków to tylko jeden z około dwudziestu jakie zostały postawione przy zygzakowatej świętej drodze. Wypełnione wotami budowle upamiętniały ważne wydarzenia i zapewniały łączność z najważniejszym punktem starożytnej Grecji.

Pozostałości doryckiej świątyni Apolla. W jej wnętrzu na trójnogu zasiadała Pythia – wyrocznia i ponad pięćdziesięcioletnia kobieta w jednym. W stan ekstazy, niezbędny przy przepowiadaniu przyszłości, wprowadzały ją gazy wydobywające się ze szczeliny w ziemi, lub palone liście laurowe. Poradnictwo mogło trwać kilka godzin i udzielane było jedynie w specyficzne dni w roku.

O kulcie patrona sztuki i poezji do dziś przypomina teatr – jeden z najlepiej zachowanych fragmentów Delf. Widownia mogła pomieścić nawet 5000 widzów.

U samej góry obecnego stanowiska archeologicznego niegdyś toczyły się Igrzyska Pytyjskie – drugie co do ważności igrzyska panhelleńskie. Ich nazwa wzięła się od Pytona – węża, którego zabił sam Apollo. Wydarzenie ku czci patrona sztuki i poezji, na tle pozostałych zawodów sportowych odróżniały konkursy muzyczne i dramatyczne.

Każdy metr pokonany pod górę i każde spojrzenie rzucone za siebie przypominało o tym, co skłoniło mnie do odwiedzenia pępka starożytnego świata.

Wzgórza dookoła trwały niewzruszone. Blokowały wzrok przed sięgnięciem dalej i jednocześnie pozwalały odpocząć w niezmierzonej przestrzeni. Poczułam mrowienie w okolicy szyi. Właśnie wtedy zrozumiałam, że gdybym w tym miejscu stała z tą samą przyjaciółką-fanatyczką wykopalisk, obie nie przestałybyśmy wzdychać. Każda z właściwych dla siebie powodów.